Reklama

Nieśmiałe próby odreagowania na rynkach

Inwestorzy na półmetku wtorkowej sesji otrząsnęli się z porannej paniki i powoli wracają do zakupów

Publikacja: 09.08.2011 10:36

Nieśmiałe próby odreagowania na rynkach

Foto: Fotorzepa, Bartłomiej Zborowski Bar Bartłomiej Zborowski

Siła wczorajszego kolejnego tąpnięcia w USA (indeksy S&P 500 i Nasdaq runęły o prawie 7 proc.) sprawiła, że mocno traciły również rynki azjatyckie.

Japoński indeks Nikkei spadał dzisiaj w pewnym momencie o 4 proc., by na zamknięciu zamknąć się ze stratą 1,68 proc. Dużo gorzej radziła sobie giełda w Hong Kongu. Indeks Hang Seng dołował nawet o 7 proc. Zamykał się ze stratą 5,66 proc. Koreańscy inwestorzy podobnie jak ich chińscy i japońscy koledzy również skupili się na sprzedawaniu. W efekcie notowania  w Seulu zostały na pewien czas wstrzymane. Powód? Strata indeksu Kospi na poziomie 9,7 proc. Po wznowieniu notowań giełdzie skończyła dzień z wynikiem 3,6 proc. na minusie.

Na dalekim wschodzie odznaczyli się tylko gracze z dalekich antypodów. Australijski parkiet zamknął dzień z wynikiem 0,99 proc. na plusie.

Inwestorom w Azji udało się pod koniec notowań odbić od dna i odrobić przynajmniej część strat wraz z pojawieniem się sporych plusów w notowaniach kontraktów futures na amerykańskim S&P 500. W efekcie optymizm zawitał też na GPW. WIG20 otworzył się ponad 1 proc. na plusie, powracając powyżej 2400 pkt.

Dzisiejsza sesja przypomina jazdę na kolejce górskiej. Po niezłym otwarciu (wbrew fatalnej sesji poniedziałkowej za oceanem) nastąpiło załamanie i indeksy gwałtownie zapikowały w dół. WIG 20 tracił przejściowo nawet 5 proc. Niemiecki DAX spadał o prawie 7 proc. Jedyną dużą spółką z GPW, która była na plusie (ale przez chwilę również była notowana na czerwono), była Telekomunikacja Polska, która uważana jest za wybitnie defensywną firmę a jej notowania często zachowują się odwrotnie niż rynek.

Reklama
Reklama

W dołku, który miał miejsce ok. godz. 11, inwestorzy w Warszawie zaczęli jednak powoli zmieniać swoją optykę. Najpierw nieśmiało a potem coraz bardziej agresywnie zaczęli skupować mocno przecenione akcje. Podobne zjawisko można było obserwować na innych parkietach naszego kontynentu. W konsekwencji o godz. 14.00 WIG 20 spadał już „tylko" 2 proc. i jest na wysokości 2342 pkt. Do godziny 16.30 sytuacja nie uległa znaczącej zmianie, po serii mniejszych wahań WIG20 znajduje się 2,45 proc. poniżej wczorajszego zamknięcia.

Podobnego rzędu spadki można obserwować we Frankfurcie. Giełda w Londynie zwyżkuje już jednak o 0,7 proc. Powodem zmiany nastawienia inwestorów do rynku akcji są pozytywne notowania kontraktów na indeksy giełdy nowojorskiej. Sugerują, że tamtejszy parkiet zacznie dzień na zielono i odrobi, przynajmniej część, poniedziałkowych strat.

Wieczorem poznamy decyzję amerykańskich władz monetarnych. Jeszcze niedawno mało kto spodziewał się jakichś radykalnych ruchów ze strony Fed pod wodzą Bena Bernanke, ale ostatnie wydarzenia na rynkach zdecydowanie zmieniły oczekiwania. Ostra przecena akcji poprzedzona załamaniem indeksu ISM obrazującego aktywność w przemyśle sprawiła, że coraz więcej mówi się o możliwości przedłużenia programu luzowania ilościowego (QE). Na rynku słychać też spekulacje na temat ewentualnej skoordynowanej interwencji ze strony głównych banków centralnych świata.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama