Liczba pustostanów w Szwajcarii urosła o 12 proc. do 51,172 w porównaniu z lipcem ubiegłego roku. Wskaźnik pustostanów sięgnął 1,19 proc., a więc o 0,11 pkt proc. więcej niż w tym samym okresie w 2014 r. – podaje szwajcarski urząd statystyczny.

Blisko 80 proc. wolnych mieszkań jest przeznaczonych na wynajem, a pozostałe 20 proc. na sprzedaż. Najwyższy wzrost wskaźnika pustostanów został zanotowany na północno-zachodnim terenie Szwajcarii, nieco niższy na południu w kantonie Ticino i na wschodzie.

Chociaż Szwajcaria powoli wychodzi z kryzysu mieszkaniowego, znalezienie miejsca zamieszkania w największych miastach pozostaje wyzwaniem. Boom na rynku nieruchomości w miastach takich jak Zurich, Genewa, Lozanna czy Bazylea nasiliły w ostatnim czasie niskie koszty kredytów i wysoki wzrost imigracji.

- Problem w tych miastach jest częściowo spowodowany restrykcyjną polityką budowlaną, która rodzi ogromny konflikt interesów – mówi Fredy Hasenmaile, dyrektor ds. badań rynku nieruchomości w Credit Suisse Group.

W Zurichu wskaźnik pustostanów nie uległ zmianie w stosunku do letniego okresu w roku poprzednim i wyniósł tylko 0,22 proc., a więc znacznie poniżej obecnej średniej krajowej. W Genewie natomiast wskaźnik ten wzrósł z 0,43 proc. w tym samym okresie w 2014 r. do 0,5 proc.

- Inwestycje w nieruchomości mieszkaniowe w końcu wzrosną z powodu braku innych możliwości – uważa jednak Hasenmaile. – Zaczniemy w końcu dostrzegać nadmierną podaż na rynku, jednak nie stanie się to z dnia na dzień.