Niestety, nie były one dobre. Zamiast spodziewanego wzrostu sprzedaży detalicznej o 0,2 proc., okazało się, że w lutym spadła ona o 0,6 proc. Potwierdza to obawy, że coraz wyższe ceny paliw i energii wpływają na decyzje amerykańskich konsumentów o zakupie innych dóbr. Zapasy niesprzedanych towarów wzrosły zaś o 0,8 proc. i był to największy wzrost od prawie dwóch lat.
Pewnym zaskoczeniem dla rynku były dane o krajowej inflacji za luty. Wyniosła 4,2 proc. wobec oczekiwanych 4,6 proc. Oznacza to, że presja inflacyjna jest niższa, niż zakładano. Raczej nie należy liczyć, że RPP na najbliższym posiedzeniu nie podniesie stóp, ale można mieć nadzieję, że nie będzie ona zaskakująco wysoka.
Lekko pozytywne dane o inflacji nie przełożyły się jednak na pozytywną reakcję inwestorów na GPW – przeważyła presja tracących rynków światowych. WIG20 spadł ponad 3 proc. i znacząco oddalił się od poziomu 3000 pkt, którego trwałe pokonanie może oznaczać utratę dla indeksu nawet kilkuset punktów, podobnie jak to było podczas korekty w czerwcu 2006 roku. Przy dalszych niekorzystnych danych makro na temat recesji w USA taki scenariusz wydaje się coraz bardziej prawdopodobny.
Tomasz Bednarski, DB Securities