Reklama

GPW: korekta wzrostowa traci impet

Już rano widać było, że inwestorzy zaczynają wątpić w kontynuację odreagowania z ostatnich dni. Szybko to zwątpienie przerodziło się w panikę

Publikacja: 18.08.2011 10:46

GPW: korekta wzrostowa traci impet

Foto: Fotorzepa, Małgorzata Pstrągowska Mał Małgorzata Pstrągowska

Na otwarciu sesji WIG20 tracił nieco ponad 1 proc., przed południem był już ponad 4 proc. pod kreską a po 16 spadał o ponad 8 proc. Górą są znów pesymiści, dla których rachityczny charakter odreagowania fali spadkowej sugerował, że mieliśmy do czynienia jedynie z chwilową korektą, po której nadejdzie znów atak podaży. Za tą drugą tezą przemawiało charakterystyczne dla korekty zachowanie obrotów. Systematycznie malały one od dnia największej paniki.

W tej sytuacji naturalnym punktem odniesienia jest dno fali wyprzedaży na poziomie 2194 pkt (w cenach zamknięcia). Tymczasem przed południem WIG20 osunął się poniżej 2400 pkt. Gdyby wsparcie na poziomie dołka pękło, można by oczekiwać kolejnej fazy trendu spadkowego.

W międzyczasie pojawiają się kolejne potwierdzenia obaw, jakie ogarnęły inwestorów odnośnie koniunktury ekonomicznej. Ekonomiści banku Morgan Stanley obniżyli prognozę tegorocznego wzrostu gospodarczego na świecie z 4,2 do 3,9 proc., a przyszłorocznego z 4,5 do 3,8 proc. W niedawnej analizie pisałem już, że tąpnięcia giełdowe takie jak to z ostatnich tygodni w przeszłości przepowiadały znaczne osłabienie także polskiej gospodarki.

Kolejną informacją, która popchnęła inwestorów do wyprzedawania akcji były informacje na temat indeksu FED z Filadelfii. Analitycy prognozowali wzrost na poziomie 3,7 pkt. Wynik był szokiem. Indeks odnotował stratę na poziomie 30,7 pkt.

Panika trwa jak Europa długa i szeroka. Tuz po godzinie 16 niemiecki DAX spadał o niemal 5,14 proc., francuski CAC40 o ok. 5,31 proc., a brytyjski FTSE 100 o ponad 4,10 proc.

Reklama
Reklama

Pogorszenie nastrojów na europejskich giełdach i związany z tym wzrost awersji do ryzyka znajduje negatywne przełożenie na notowania złotego, który traci m.in. do dolara i euro. Po godzinie 16.00 dolar kosztował 2,94 zł (w środę na koniec dnia 2,86 zł), a euro 4,20 zł (w środę - 4,13 zł). Polska waluta traci także do Franka. W momencie szczytu kurs helweckiej waluty poszybował do poziomu 3,75 zł wobec porannego poziomu 3,60 zł.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama