Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak głęboko Polacy są podzieleni w ocenie spotkania prezydenta z Władimirem Putinem i kto popiera dialog z Rosją.
- Kto byłby największym beneficjentem ewentualnych rozmów na szczycie G20 i jakie ryzyko niosą one dla Polski.
- Dlaczego zdaniem ekspertów takie spotkanie mogłoby posłużyć Kremlowi do legitymizacji jego agresywnej polityki.
- W jakich warunkach dialog na najwyższym szczeblu ma sens i jakie są dziś priorytety polskiej dyplomacji.
Szczyt G20 odbędzie się 14-15 grudnia w Miami na Florydzie – oprócz Stanów Zjednoczonych weźmie w nim udział m.in. 19 państw, reprezentujących największe gospodarki świata oraz kilkanaście zaproszonych gościnnie. Polskę będzie reprezentował prezydent Karol Nawrocki, zaproszony przez Amerykanów. Sekretarz stanu USA Marco Rubio poinformował, że na spotkanie został także zaproszony Władimir Putin. Wskazał, że „będzie to dla niego okazja do rozmowy nie tylko z prezydentem Trumpem, ale również z innymi światowymi przywódcami”.
Politycy z Pałacu Prezydenckiego nie kryją niezadowolenia z zaproszenia Putina na szczyt, ale jak powiedział szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, prezydent Nawrocki nie odwoła z tego powodu wyjazdu do Miami, bowiem udział w nim jest „kluczowy z punktu widzenia polskich interesów”. W rozmowie z Wirtualną Polską dodał, że nie sądzi, aby między Putinem – jeżeli ten przyjedzie do USA – a prezydentem Nawrockim doszło do jakiejkolwiek interakcji.
Czytaj więcej
Gdy na szczycie G20 Trump poprosi Nawrockiego o odrobinę serdeczności wobec Putina i poklepie go po plecach, czy polityczny przyjaciel amerykańskie...
Zwolennicy Konfederacji są najbardziej skłonni do dialogu z Rosją
IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” zadał pytanie, czy Karol Nawrocki powinien się spotkać z Władimirem Putinem na szczycie G20. Z naszego sondażu wynika, że 63,5 proc. respondentów uważa, że do takiego spotkania nie powinno dojść, ale też prawie 30 proc. wskazuje, że polski polityk powinien się z Putinem spotkać. Nie ma na ten temat zdania 6,8 proc. pytanych.
Przeciwnikami spotkania Nawrockiego z Putinem są przede wszystkim wyborcy partii tworzących tzw. obóz rządzący (85 proc. wskazań), ci, którzy w ostatnich wyborach parlamentarnych postawili oni głównie na Koalicję Obywatelską (89 proc.) i osoby deklarujące poglądy lewicowe (78 proc.). Wiadomości o Polsce i świecie głównie szukają oni w tygodnikach drukowanych (78 proc.), ale też w Faktach TVN (71 proc.). Tak mówią głównie kobiety (71 proc.), pięćdziesięciolatkowie (74 proc.), mieszkańcy małych miast (75 proc.), osoby z wykształceniem średnim (69 proc.)oraz osoby twierdzące, że są osobami niewierzącymi i niepraktykującymi (67 proc.).
Z naszego badania wynika, że za możliwością spotkania polskiego prezydenta z Putinem opowiadają się przede wszystkim stronnicy opozycji (44 proc. wskazań), osoby deklarujące poglądy prawicowe (34 proc.), które w ostatnich wyborach parlamentarnych głosowały przeważnie na Konfederację (75 proc.). Takie zdanie prezentują w naszym badaniu przede wszystkim mężczyźni (37 proc.), trzydziestolatkowie (42 proc.), mieszkańcy średnich miast (36 proc.), osoby z wyższym wykształceniem (37 proc.).
Prof. Rzegocki: Udział w spotkaniu G20 to sukces Polski i prezydenta Karola Nawrockiego
Prof. Arkady Rzegocki, były ambasador RP w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, a także w Irlandii, były szef Służby Zagranicznej wskazuje, że zaproszenie Polski na szczyt G20 jest dużym sukcesem Polski, ale także osobiście prezydenta Karola Nawrockiego.
– Nasza gospodarka, znaczenie geopolityczne oraz rola, jaką odgrywamy w Europie Środkowej, uzasadniają obecność Polski przy tym stole. Nie powinniśmy jednak traktować tego jako czegoś danego raz na zawsze. Musimy konsekwentnie zabiegać o stałe miejsce w G20, najlepiej z ambicją reprezentowania interesów całej Europy Środkowej – wskazuje profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wynik naszego sondażu dotyczącego ewentualnego spotkania z Władimirem Putinem go nie zaskakuje. – Większość Polaków bardzo jasno ocenia rosyjską agresję na Ukrainę, imperialny charakter polityki Kremla i zagrożenie, jakie Rosja stanowi dla bezpieczeństwa naszego regionu. Jednocześnie fakt, że około jednej trzeciej badanych dopuszcza takie spotkanie, można odczytywać jako przekonanie, że nawet z przeciwnikiem należy utrzymywać kanały komunikacji. I rzeczywiście ich podtrzymywanie jest ważną częścią dyplomacji. Nie oznacza to jednak, że potrzebne jest spotkanie prezydenta RP z Putinem – dodaje Arkady Rzegocki.
Czytaj więcej
Złym pomysłem Donalda Trumpa było zaproszenie Putina na G20. Władimir Putin nie powinien być traktowany jako pożądany gość tak długo, jak prowadzi...
– Zakładam, że 63 proc. Polaków przeciwnych spotkaniu polskiego prezydenta z Władimirem Putinem kieruje się względami politycznymi, moralnymi albo jednymi i drugimi. Z kolei 30 proc. odpowiedzi dopuszczających takie spotkanie nie należy automatycznie interpretować jako przejawu postaw prorosyjskich, lecz raczej jako wyraz przekonania, że dyplomacja jest potrzebna i że wojnę należy jak najszybciej zakończyć, bo nie ma nic od niej groźniejszego – komentuje dr Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Mieroszewskiego. – Zwolennikom spotkania z Putinem umyka jednak, że bez radykalnej zmiany stanowiska Rosji wobec Ukrainy jego beneficjentem byłby przede wszystkim Kreml, uzyskując polityczną i wizerunkową legitymizację ze strony państwa polskiego, podczas gdy Polska nie odniosłaby z takiego spotkania żadnych wymiernych korzyści – dodaje dr Adamski.
Prof. Maciej Milczanowski, politolog i historyk z Uniwersytetu Rzeszowskiego zwraca uwagę, że ci, którzy kibicują Grzegorzowi Braunowi i części Konfederacji są prorosyjscy, „chociaż często mówią, że chcą pokoju”. – Tyle że wynika to z ich przekonania, iż w przeciwnym razie napadnie na nas Rosja i będziemy jej podporządkowani – mówi „Rzeczpospolitej”.
Czy rozmowa z Putinem poprawiłaby nasze bezpieczeństwo?
Prof. Arkady Rzegocki zwraca uwagę, że „spotkanie na najwyższym szczeblu powinno mieć jasno określony cel i przynosić Polsce konkretną korzyść polityczną lub w zakresie bezpieczeństwa”.
– Samo spotkanie nie zwiększyłoby naszego bezpieczeństwa, a w obecnych warunkach mogłoby zostać wykorzystane przez Kreml do legitymizowania agresywnej i imperialnej polityki Rosji. Rozmowa miałaby sens tylko wtedy, gdyby służyła konkretnej sprawie, była dobrze przygotowana i skoordynowana z naszymi sojusznikami – tłumaczy nam.
Prof. Maciej Milczanowski nie ma wątpliwości. – Polacy wiedzą, jak kończą się rozmowy z Rosją i że tak naprawdę to jest tylko próba ogrania drugiej strony i wykorzystania sytuacji.
– Z Rosją nie ma dyplomacji, nie ma rozmów, nie ma dyskusji. Jednak jako nauczyciel akademicki zawsze powtarzam, że ze wszystkimi powinno się rozmawiać i z terrorystami, czy zbrodniarzami, i pewnie także utrzymywać na jakimś szczeblu relacje z Rosją. Ale złudne jest przekonanie, że dogadamy się z Rosją, że będzie ona naszym przyjacielem, naszym sojusznikiem, jak myśli część Konfederatów związanych z Grzegorzem Braunem. Odnoszę wrażenie, że oni nie znają historii, przecież Putin cały czas przywołuje Stalina jako swój wzorzec. Oczywiście my powinniśmy iść do przodu, nie zatrzymywać się na historii, ale to właśnie na niej utknęła Rosja – opisuje Maciej Milczanowski.
– Taka rozmowa – wskazuje, może mieć sens tylko wtedy, gdy pokaże Donaldowi Trumpowi, „który jest wielkim zwolennikiem Putina, czym się przecież chwali”, że nie jesteśmy nastawieni wojowniczo do Rosji.
– Tyle że jest z tym związanych wiele pułapek, bo takie rozmowy byłyby wykorzystywane na naszym wewnętrznym politycznym podwórku – dodaje profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Profesor Arkady Rzegocki zwraca uwagę, że Polska cały czas utrzymuje stosunki dyplomatyczne z Rosją na szczeblu ambasadorskim. – Tymczasem w kilku niezwykle ważnych państwach sojuszniczych – w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech – nasze placówki są obecnie kierowane przez chargé d’affaires. Z punktu widzenia interesu państwa znacznie pilniejsze jest więc zapewnienie pełnej, możliwie najmocniejszej reprezentacji Polski właśnie w stolicach naszych najważniejszych sojuszników – wskazuje.