Jak informuje agencja AP, szef irańskiego MSZ, Abbas Araghczi, miał powiedzieć w rozmowie z szefem dyplomacji Pakistanu, Ishakiem Darem, że żądania stawiane przez USA w negocjacjach z Iranem i amerykańskie groźby pod adresem irańskich statków i portów są „jasnymi sygnałami” nieszczerych intencji Waszyngtonu. 

Czytaj więcej

Dwie wojny. Jak długo Ukraina pozostanie w cieniu Iranu?

Nie ma pewności, czy Iran weźmie udział w negocjacjach pokojowych z USA w Islamabadzie

To kolejny sygnał wzrostu napięcia między Waszyngtonem a Teheranem, do którego dochodzi tuż przed upływem terminu 14-dniowego zawieszenia broni, które zostało ogłoszone przez Donalda Trumpa 8 kwietnia. Nadal nie jest jasne, czy Iran przystąpi do drugiej rundy negocjacji w Islamabadzie, które miały rozpocząć się 20 kwietnia. 

W niedzielę wieczorem irańska agencja informacyjna IRNA podała, że Teheran postanowił nie brać udziału w poniedziałkowych negocjacjach. Tymczasem półoficjalne agencje Fars i Tasnim, powołując się na anonimowe źródła, przekonywały, że władze Iranu nie podjęły jeszcze decyzji w tej sprawie. Z informacji, jakie pojawiają się w irańskich mediach państwowych wynika, że jeśli Teheran nie weźmie udziału w rozmowach, będzie to konsekwencja blokady irańskich portów przez USA, gróźb formułowanych przez Waszyngton i „nadmiernych żądań” w negocjacjach oraz zmieniającego się stanowiska USA. 

Ruch statków w cieśninie Ormuz (stan na 18 kwietnia 2026)

Ruch statków w cieśninie Ormuz (stan na 18 kwietnia 2026)

Foto: PAP

17 kwietnia nadzieje na porozumienie USA z Iranem wzrosły, po tym, jak Araghczi ogłosił, że Iran odblokowuje cieśninę Ormuz do czasu zakończenia zawieszenia broni. Była to reakcja na 10-dniowe zawieszenie broni w Libanie, gdzie Izrael od 3 marca prowadził operację wojskową przeciwko Hezbollahowi. Bardzo szybko okazało się jednak, że USA nie zareagują na to zniesieniem swojej blokady cieśniny, która obejmuje statki płynące do irańskich portów i wypływające z nich. W efekcie już 18 kwietnia Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował o kolejnym zamknięciu cieśniny przez Iran. Tymczasem swobodna żegluga przez wody cieśniny Ormuz jest jednym z głównych żądań Waszyngtonu wobec Teheranu w toczących się negocjacjach pokojowych. 

19 kwietnia USA poinformowały o ostrzelaniu płynącego pod irańską banderą statku towarowego „Touska”, który zmierzał w stronę irańskiego portu Bandar-e Abbas. Z informacji przekazanych przez Donalda Trumpa wynika, że statek został przechwycony przez amerykański niszczyciel USS Spruance i zajęty przez żołnierzy amerykańskiej piechoty morskiej. 

Irańska armia podała, że statek płynął z Chin. Zapowiedziała rychły odwet na USA w związku z „piractwem uprawianym przez amerykańską armię”. 

„Nikt nie może ograniczać eksportu irańskiej ropy i oczekiwać bezpieczeństwa dla wszystkich innych” – napisał wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Aref w mediach społecznościowych.

„Wybór jest prosty: albo wolny rynek ropy dla wszystkich, albo ryzyko znaczących kosztów dla wszystkich” – dodał.

Donald Trump znów grozi, J.D. Vance nie pojedzie do Islamabadu?

Tymczasem Trump wrócił 19 kwietnia do grożenia atakami na infrastrukturę krytyczną Iranu, jeśli ten nie zawrze porozumienia z USA. „Oferujemy bardzo uczciwe i rozsądne porozumienie, mam nadzieję, że je przyjmą, ponieważ jeśli nie, wówczas USA zniszczą każdą elektrownię i każdy most w Iranie. KONIEC BYCIA MIŁYM. Zniszczymy je (mosty i elektrownie w Iranie – red.) bez problemu, a jeśli nie przyjmą umowy, będzie zaszczytem dla mnie zrobić to, co należy zrobić, co powinno być zrobione w Iranie przez innych prezydentów przez ostatnich 47 lat. CZAS BY IRAŃSKA MASZYNA DO ZABIJANIA ZOSTAŁA ZATRZYMANA” – napisał prezydent USA. To powrót do gróźb sprzed zawieszenia broni, gdy Trump groził Iranowi najpierw zniszczeniem elektrowni, a potem elektrowni i mostów, jeśli Teheran nie odblokuje cieśniny Ormuz. Iran groził wówczas atakami odwetowymi na infrastrukturę krytyczną sojuszników USA na Bliskim Wschodzie. 

Według zapowiedzi prezydenta USA delegacja ze Stanów Zjednoczonych przyjedzie do Islamabadu na rozmowy pokojowe w poniedziałek wieczorem. Na czele delegacji – tak jak w czasie pierwszej rundy rozmów (11-12 kwietnia) miał stanąć wiceprezydent J.D. Vance. W skład delegacji wejdzie też specjalny wysłannik prezydenta USA na Bliski Wschód Steve Witkoff i zięć Trumpa Jared Kushner. Jednak w rozmowie z ABC News Trump stwierdził, że Vance nie pojedzie do Pakistanu. 

Sprzeczne doniesienia na temat rozmów pokojowych i wzrost napięcia w cieśninie Ormuz doprowadziły do ponownego wzrostu cen ropy. W poniedziałek rano za baryłkę ropy WTI (wydobywanej w USA) trzeba było płacić 87,88 dolarów, co oznacza wzrost o 6,4 proc. Z kolei cena baryłki ropy Brent wzrosła o 6,5 proc., do poziomu 96,25 dolarów. 

Kryzys paliwowy spowodowany wojną USA i Izraela z Iranem to następstwo zablokowania ruchu w cieśninie Ormuz, którą w normalnych warunkach przepływało ok. 100-150 statków dziennie. Przez cieśninę przechodziło ok. 20 proc. ropy transportowanej globalnie drogą morską i ok. 30 proc. gazu LNG transportowanego w ten sam sposób.