Doradca Wołodymyra Zełenskiego o proteście polskich rolników: Nie trzeba blokować granicy

Nie mamy nic przeciwko protestom rolników, ale priorytetem dla nas jest transport ładunków wojskowych i humanitarnych. Taki otwarty dialog na granicy jest więc bardzo ważny - mówi "Rzeczpospolitej" Mychajło Podolak, czołowy doradca w biurze prezydenta Ukrainy.

Publikacja: 22.02.2024 13:16

Mychajło Podolak

Mychajło Podolak

Foto: Biuro prezydenta Ukrainy

„Rzeczpospolita": Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, za pośrednictwem sieci społecznościowych, zaproponował premierowi Donaldowi Tuskowi spotkanie na granicy. Dlaczego władze w Kijowie zdecydowały się na tego typu komunikację? Trudno wyobrazić sobie, by w podobny sposób premier Polski kontaktował z np. prezydentem Francji.

Mychajło Podolak: Znajdujemy się w szczególnych warunkach. Prezydent Ukrainy bardzo dużo czasu poświęca na klasyczną komunikację z liderami europejskich państw. Mimo to już od pół roku żyjemy w sytuacji, w której dochodzi do jakichś niezrozumiałych blokad i protestów na naszej zachodniej granicy. To uciążliwe dla nas, bo mamy wojnę. Liczymy więc na jakieś szybsze decyzje naszych partnerów w tej sprawie.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Racja rolników nie daje im prawa do wszystkiego. To co zrobili jest haniebne

Sugeruje pan, że tradycyjna komunikacja między rządami Polski i Ukrainy zawiodła?

Rozmowy były częściowo skuteczne. Bo udało się rozwiązać problem, jeżeli chodzi o protesty polskiej branży transportowej. Widzimy też ogólną tendencję w Unii Europejskiej, niestety. Decyzje Komisji Europejskiej są negowane przez poszczególne grupy społeczne, w tym również rolników, nie tylko polskich. Protesty trwają nie tylko w Polsce, ale też m.in. w Niemczech. To konflikt Warszawy z Brukselą. Doskonale rozumiemy to, że rolnicy protestują przeciwko zmniejszeniu dotacji i „Zielonemu ładowi”. I też rozumiemy, że blokując granicę z Ukrainą jest większa szansa na przyciągnięcie uwagi do protestu. Ale nam to nie pasuje, nie chcemy być zakładnikami tej sytuacji. Proszę bardzo, protestujcie, ale nie trzeba blokować granicy.

Myśli pan, że ten tak poważny problem da się rozwiązać jednym spotkaniem Zełenskiego z Tuskiem na przejściu granicznym?

Na własne oczy zobaczą sytuację na miejscu. Nie mamy nic przeciwko protestom rolników, ale priorytetem dla nas jest transport ładunków wojskowych i humanitarnych. Bo mamy obecnie bardzo intensywną wojnę. Taki otwarty dialog na granicy jest więc bardzo ważny, z udziałem polskiego i ukraińskiego rządu. Ale konieczna jest też obecność tam przedstawicieli Komisji Europejskiej. Bo to ogólnoeuropejski spór o charakterze gospodarczym. Chodzi o konkurencję na rynku europejskim. Nie mamy sporu z Warszawą. Darzymy bardzo dużą sympatią naszych polskich partnerów. Powiedzmy sobie szczersze, że bez pomocy Polski na początku wojny mielibyśmy problemy nie do pokonania.

Żyjemy w świecie wolnorynkowym. Rozumiem, że polscy rolnicy bronią swojego interesu i interesu swoich rodzin

Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego

Polscy rolnicy bronią się przez napływem żywności z Ukrainy, ale alarmują też z powodu wypychania ich przez konkurentów ukraińskich np. z rynku niemieckiego. Jak tu znaleźć kompromis?

To konkurencja. Żyjemy w świecie wolnorynkowym. Rozumiem, że polscy rolnicy bronią swojego interesu i interesu swoich rodzin. To kwestia właściwej dyskusji. Ale trzeba rozumieć, skąd bierzemy pieniądze na prowadzenie tej wojny. Utrzymujemy naszą armię wyłącznie ze środków z ukraińskiego budżetu. Musimy przeprowadzić mobilizację i potrzebujemy dodatkowo kilkaset miliardów hrywien. I musimy gdzieś te pieniądze znaleźć. Owszem, uruchomiliśmy alternatywną drogę i poprzez Morze Czarne idzie lwia część naszego zboża. Mimo to chcemy handlować. Przecież idziemy do Unii Europejskiej, będziemy musieli ustalić format naszych wzajemnych konkurencyjnych relacji. Nie tylko z Polską, ale z wieloma państwami UE. Przypominam, że gdy Polska wchodziła na europejski rynek, to również rodziło konflikty z producentami lokalnymi w poszczególnych krajach. We Francji czy w Niemczech. Znaleziono efektywne rozwiązania, my też chcemy je znaleźć. Dlaczego robimy to publicznie? Bo tu nie chodzi wyłącznie o konkurencję gospodarczą, jesteśmy w stanie wojny. I wojna jest dla nas dzisiaj priorytetem. Bo chcemy mieć zasoby, by w sposób właściwy tę wojnę zakończyć. I myślę, że dojdziemy do porozumienia z Polską.

Cała rozmowa z Mychajłem Podolakiem w piątkowym wydaniu „Rzeczpospolitej” i w rp.pl

„Rzeczpospolita": Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, za pośrednictwem sieci społecznościowych, zaproponował premierowi Donaldowi Tuskowi spotkanie na granicy. Dlaczego władze w Kijowie zdecydowały się na tego typu komunikację? Trudno wyobrazić sobie, by w podobny sposób premier Polski kontaktował z np. prezydentem Francji.

Mychajło Podolak: Znajdujemy się w szczególnych warunkach. Prezydent Ukrainy bardzo dużo czasu poświęca na klasyczną komunikację z liderami europejskich państw. Mimo to już od pół roku żyjemy w sytuacji, w której dochodzi do jakichś niezrozumiałych blokad i protestów na naszej zachodniej granicy. To uciążliwe dla nas, bo mamy wojnę. Liczymy więc na jakieś szybsze decyzje naszych partnerów w tej sprawie.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dyplomacja
Palestyna nadal nie będzie uznana przez ONZ. Sprzeciwia się jedno państwo
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Dyplomacja
Ursula von der Leyen na granicy z Rosją. Finlandia prosi o pomoc
Dyplomacja
Ograniczone sankcje na Iran. Unia zawodzi Izrael
Dyplomacja
Kolejne sankcje? UE uderzy w rolnictwo Rosji i Białorusi
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Dyplomacja
Andrzej Duda zjadł kolację z Donaldem Trumpem. Trump: To mój przyjaciel