Po uznaniu przez Putina niepodległości republik ze stolicami w Doniecku i Ługańsku, Wielka Brytania nałożyła sankcje m.in. na pięć rosyjskich banków i trzech oligarchów.

Na uwagę, że sankcje to "umiarkowana odpowiedź" na działania Rosji, Truss stwierdziła, że sankcje "zadadzą ból" Rosji. Jej zdaniem reakcja Wielkiej Brytanii na działania Putina wobec Donbasu jest "mocna".

- Nie obserwujemy jeszcze pełnowymiarowej inwazji, ale daliśmy jasno do zrozumienia, że jeśli Putin doprowadzi do eskalacji, społeczność międzynarodowa zdecyduje się na eskalację, jeśli chodzi o nasze sankcje - stwierdziła szefowa MSZ Wielkiej Brytanii.

Truss podkreśliła, że Putin "nie może stosować zasady dziel i rządź".

Czytaj więcej

Były ambasador Polski na Ukrainie: Putin nieprzewidywalny w swoim szaleństwie

Wielka Brytania rozważa też nałożenie sankcji na tych rosyjskich parlamentarzystów, którzy zagłosowali za uznaniem niepodległości republik w Donbasie.

Jednocześnie Truss mówiła, że jest ważne, aby "zachować część sankcji w odwodzie" na wypadek "bardzo prawdopodobnego" rozpoczęcia przez Rosję pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę.

Nie wszyscy Rosjanie mieszkający w Wielkiej Brytanii są przyjaciółmi Władimira Putina

Elizabeth Truss, szefowa MSZ Wielkiej Brytanii

- Robimy co można, by odstraszyć Putina - podkreśliła.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Truss nie wykluczyła też, że sankcje mogą zostać nałożone również na rosyjskich darczyńców Partii Konserwatywnej (partia ta miała otrzymać 2 mln funtów darowizn od Rosjan od momentu dojścia do władzy). W kontekście otrzymanych od Rosjan pieniędzy Truss stwierdziła, że "nie wszyscy Rosjanie mieszkający w Wielkiej Brytanii są przyjaciółmi Władimira Putina". Na pytanie czy torysi oddadzą otrzymane od Rosjan pieniądze Truss odparła, że darowizny wpłacono zgodnie z obowiązującymi przepisami.