W związku z trwającym kryzysem na Ukrainie, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania wycofują część personelu ze swoich ambasad w Kijowie, a członkowie NATO przesuwają więcej okrętów i samolotów do krajów bałtyckich i Europy Wschodniej na znak solidarności z Ukrainą.

Szef dyplomacji Unii Europejskiej Josep Borrell poinformował w poniedziałek, że przedstawiciele wspólnoty pozostaną na razie w Kijowie. Unia Europejska ma na Ukrainie swoje przedstawicielstwo, ale kraje członkowskie mają też swoje ambasady narodowe.

- Nie jest w tej chwili planowana ewakuacja polskich placówek dyplomatycznych z Ukrainy. Nie dostrzegamy w tej chwili takiej potrzeby. Oczywiście bardzo uważnie obserwujemy sytuację, bo potrafi bywać dynamiczna. Dzisiaj o tym rozmawialiśmy z pozostałymi państwami i zdecydowana większość państw podziela naszą ocenę - powiedział dziennikarzom w Brukseli wiceminister Paweł Jabłoński.

Czytaj więcej

Narada prezydenta Dudy z rządem. Omawiano kwestię pomocy militarnej dla Ukrainy

Wiceszef MSZ mówił również o pomocy militarnej dla Ukrainy. - Chciałbym powiedzieć nieco więcej, natomiast kwestie współpracy obronnej, także w zakresie sprzętu, to są kwestie, które nie zawsze mogą być ujawniane opinii publicznej, są objęte pewnymi klauzulami. Mogę powiedzieć jedno, nasi ukraińscy partnerzy nie mają dzisiaj żadnych wątpliwości, że Polska jest gotowa do udzielenia im wszelkiej możliwej pomocy - przekazał.

W ocenie polskich władz "zagrożenie dla bezpieczeństwa w Europie Wschodniej jest najwyższe od kilku dekad". 

W kwestii możliwych sankcji na Rosję, jeżeli dojdzie do inwazji, Jabłoński wskazywał, że kluczowe jest odpowiednie przygotowanie. 

- Najważniejsze jest to, żebyśmy byli przygotowani. Żeby niezwłocznie podjąć odpowiednie działania w sytuacji, gdyby poziom bezpieczeństwa się pogorszył. Żebyśmy byli gotowi do zasygnalizowania Putinowi, co może go czekać, jeżeli przekroczy pewne zasady, które już nieraz przyszłości przekraczał - powiedział.