Nietypowa prośba to pokłosie rosnącej presji wywieranej w USA na prezydenta Joe Bidena, w związku z rosnącymi cenami ropy i, co za tym idzie, innych cen, które są napędzane ożywieniem działalności gospodarczej po gwałtownym spadku związanym z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2.
Prośba wynika również z rosnącej frustracji USA spowodowanej polityką państw należących do OPEC, i ich sojuszników, którzy odrzucają prośby Waszyngtonu o zwiększenie wydobycia ropy.
- Mówimy o (działaniu) symbolicznym największych gospodarek świata, które wysłałyby sygnał OPEC-owi, że "musi zmienić swoje zachowanie" - mówi jeden z rozmówców agencji Reutera.
Informacja o tym, że USA zwrócą się z prośbą do największych gospodarek świata o uwolnienie rezerw ropy, spowodowała spadek ceny ropy na światowych rynkach.
Czytaj więcej
W ostatnich tygodniach obserwujemy burzliwą dyskusję o rosnących cenach paliw, ich przyczynach i receptach na ich obniżenie. Na szczęście w dyskusj...
Rozmowy o uwolnieniu cen ropy między administracją USA a bliskimi sojusznikami tego kraju, m.in. Japonią i Koreą Południową oraz innymi największymi gospodarkami świata, w tym m.in. Chnami i Indiami, mają trwać od kilku tygodni.
Z informacji Reutera wynika, że pozytywnie na propozycję uwolnienia rezerw ropy miało zareagować Tokio. Nie wiadomo jaka była reakcja innych państw, z którymi Waszyngton prowadził negocjacje.
Tyle baryłek cen ropy musiałyby uwolnić ze swoich rezerw USA, by wpłynąć na ceny na światowych rynkach
Aby wpłynąć na ceny na światowych rynkach same USA musiałyby uwolnić 20-30 mln baryłek ropy - twierdzi źródło agencji Reutera, które brało udział w dyskusjach na ten temat.
Inne źródła twierdzą, że ostateczna decyzja ws. uwolnienia rezerw ropy jeszcze nie zapadła. Biały om odmawia komentarza w tej sprawie. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA przyznaje jedynie, że Waszyngton "od tygodni rozmawia z innymi konsumentami energii, by zapewnić dostawy energii na światowym rynku i sprawić, aby ceny energii nie zagrażały globalnej obudowie gospodarki".
OPEC, na czele którego stoi Arabia Saudyjska oraz jego sojusznicy, na czele z Rosją, kierują na rynek ok. 400 tysięcy baryłek ropy naftowej dziennie i jak dotąd nie reagowały na apele Bidena o zwiększenie wydobycia.