W jaki sposób buduje się jakość naukową na polskich uczelniach?

Piotr Pokorny: Przede wszystkim wspierając finansowo najlepszych naukowców. Dodatkowe środki na badania potrafią dać duży impuls do realizowania coraz śmielszych przedsięwzięć naukowych. Coraz częściej pojawiają się także bardzo ważne ułatwienia organizacyjne. Redukcja biurokracji lub automatyzacja sprawozdawczości, silne i proaktywne wsparcie wyspecjalizowanych kadr administracyjnych to tylko wybrane przykłady. Pozwalają jednak naukowcom na ograniczenie bezproduktywnej aktywności biurokratycznej na rzecz skupienia uwagi na tym, co ważne – rzetelnych badaniach. Coraz częściej widać też projekty, które mają podnosić kompetencje naukowców i wspierać rozwój ich badawczych warsztatów. To szczególnie ważne dla młodych kadr oraz tych, którym z różnych powodów idzie gorzej.

Od lat toczy się dyskusja dotycząca wzmocnienia badań naukowych na uczelniach. Jakie bariery stoją na drodze do prowadzenia wysokiej jakości badań? Naukowcy wskazują m.in. na niskie finansowanie.

Powiedzieć, że permanentne niedofinansowanie nauki w Polsce jest jednym z kluczowych jej problemów, to jak nic nie powiedzieć. W pełni popieram apel rektorów, że nakłady budżetowe muszą się zwiększyć, bo taka inwestycja zawsze się zwraca. Nie można się na pewno zgodzić z konstatacją, że problemom polskiej nauki winne jest jedynie państwo. Oczywiście jest w tym sporo prawdy, ale są też inne problemy. Jednym z nich jest biurokracja – zarówno wymuszona zewnętrznie, jak i wymuszona wewnętrznymi regulacjami uczelni. Często odciąga naukowców od ich najważniejszych obowiązków, czyli prowadzenia badań. Kolejną barierą jest mentalność części naukowców. Odnoszę wrażenie, że wielu zgubiło swój pazur, a ogień ich badawczych ambicji dawno przygasł pod naporem kolejnych problemów. Wielu przestało wierzyć, że ich praca ma sens i służy czemuś większemu niż tylko zdobywanie punktów przekładających się później na uprawnienia i większą subwencję uczelni, a także święty spokój samego naukowca. Takie myślenie to ogromna pułapka – uczelnie powinny to dostrzec i różnymi sposobami spróbować ten ogień rozniecić na nowo.

Jakie zachęty oprócz finansowych są potrzebne, by uczelnie mogły realizować badania na dużą skalę?

Jeśli mówimy o zachętach zewnętrznych, to odpowiem krótko – zwiększone nakłady finansowe na naukę i bezwzględna redukcja biurokracji. Tylko tyle i aż tyle.

Pamiętajmy, że spory wpływ na realizację badań mają też uczelniane zaległości z minionych lat. Często brakuje odpowiednich standardów jakościowych, odpowiedniego planowania, monitorowania i wspierania badań, systemowego zarządzania i rozwijania kadr. Wciąż mamy tu sporo do nadrobienia. Mentalność części kadr naukowych również musi się zmienić – to bardzo ważne. Efektywność pracy

(z uwzględnieniem specyfiki

pracy naukowej rzecz jasna) jest ważna i albo się z tym ktoś pogodzi, albo powinien zastanowić się nad przemodelowaniem swojej kariery akademickiej. Jako podatnik oczekuję, że za moje podatki m.in. będę miał w zimie odśnieżone ulice. Tak samo chciałbym mieć poczucie, że w sferze naukowej te podatki czemuś służą i są dobrze spożytkowane.

Doskonałość badań w obszarach ważnych ze społeczno-gospodarczego punktu widzenia to korzyści nie tylko dla uczelni, ale dla całego społeczeństwa. Dlaczego zatem tyle barier wciąż stoi na drodze naukowców?

Można odnieść wrażenie, że przez wiele lat obszar społecznego oddziaływania uczelni nie był za bardzo dostrzegany. Relacje uczelni z otoczeniem sprowadzane były głównie do komercjalizacji i udziału pracodawców w procesie kształcenia. Rzadziej mówiło się o tym, jaki wpływ wyniki badań wywołują na społeczeństwo. Obecnie to się zmieniło, czemu akurat sprzyja trzecie kryterium ewaluacyjne. Podkreśla ono bowiem wagę przełożenia wyników działalności naukowej także na społeczeństwo (tzw. wpływ społeczny). Po cichu liczę, że po ewaluacji zostanie przygotowane opracowanie z zestawem najlepszych i najciekawszych przypadków z polskich uczelni, które będą stanowiły doskonały wzór do naśladowania na kolejne lata.

Jakie projekty badawcze są prowadzone na polskich uczelniach? Czy wszystkie są rzeczywiście potrzebne?

Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie – zróżnicowanie jest zbyt duże pod każdym względem. Mamy badania doniosłe i adresujące problemy cywilizacyjne, na światowym poziomie, mamy badania użyteczne dla gospodarki, głównie krajowej lub lokalnej, mamy świetne badania podstawowe, pozwalające nam odkrywać świat i kolejne nieznane obszary wiedzy, ale mamy także badania miałkie i nikomu niepotrzebne, prowadzone wyłącznie dla markowania lenistwa lub nieudolności. Denerwuje mnie wciąż ciągnąca się wojna między humanistami i społecznikami a resztą dziedzin. Nikt na tym nie korzysta. Trzeba powiedzieć jednoznacznie – badania we wszystkich dziedzinach są potrzebne! Nie oznacza to jednak, że wszystko należy traktować tak samo i wrzucać do jednego worka, jak miało to miejsce przez wiele lat. Konieczne są dopasowane instrumenty finansowania, zarządzania i oceniania takich badań.

Czy uczelnie prywatne także mogą się pochwalić wysokiej jakości badaniami?

One w dużo mniejszej skali niż akademickie publiczne uczelnie realizują projekty badawcze, ale mamy w kraju kilka wyróżniających się uczelni, jak chociażby Uniwersytet SWPS czy Akademia WSB w Dąbrowie Górniczej. Uczelnie niepubliczne wywodzą się ze specjalizacji w kształceniu studentów, dlatego proces badawczy dopiero się w nich kształtuje i rozwija. Mamy obecnie około 20 niepublicznych uczelni akademickich, co pokazuje, że prezentują one już całkiem niezły poziom, choć ostatecznie zweryfikuje to tocząca się ewaluacja. Jej wyniki pokażą, ile kto jest wart. Jestem jednak zdania, że w perspektywie dekady niektóre uczelnie niepubliczne będą naukowo stanowiły istotną siłę naukową w kraju, a przynajmniej w wybranych dyscyplinach.

Jakie działania podejmują naukowcy, żeby zainteresować biznes swoimi badaniami i przekonać o ich użyteczności?

W wielu przypadkach niewystarczające. Nadal zbyt rzadko te relacje są budowane w oparciu o jasno sprecyzowaną politykę rozwoju relacji, o odpowiednie i profesjonalne procedury etc. Pojawia się też jednak coraz więcej znakomitych praktyk, jak chociażby portale ofertowe uczelni, wspierające aktywne poszukiwanie partnerów biznesowych, profesjonalizacja działów zajmujących się komercjalizacją, podchodzenie do przedsiębiorców jak do istotnego interesariusza, którego rola nie sprowadza się tylko do bycia kolejnym „trudnym klientem”.

Jak zatem powinna wyglądać wzorcowa współpraca uczelni z otoczeniem biznesowym? W jaki sposób IRSW może pomóc uczelniom w tym zakresie?

Przede wszystkim konieczne jest dobre zrozumienie, na czym ta relacja powinna polegać. Współpraca z biznesem powinna być relacją partnerską, gdzie obie strony wzajemnie rozumieją swoje potrzeby i wspierają się

w wypracowaniu wartości.

Obecnie bardzo często tego podejścia brakuje – zarówno na uczelniach, jak i w biznesie. W IRSW staramy się pomagać uczelniom przede wszystkim dobrze zrozumieć, a później poukładać

te relacje. Wspieramy

w opracowaniu dobrej polityki rozwoju relacji z otoczeniem, a później pomagamy dostosować do niej wewnętrzne mechanizmy zarządzania relacjami. W wielu wypadkach to wystarcza. ©℗

—rozmawiała

Agnieszka Usiarczyk