Do sytuacji doszło w grudniu 2017 r. Szpital mylnie wystawił akt zgonu pacjentowi i zawiadomił jego ojca, który jednak nie zweryfikował tej informacji, gdyż nie utrzymywał z synem kontaktu. Prawda wyszła na jaw tuż przed planowanym pogrzebem „zmarłego'', gdy ktoś z rodziny zadzwonił do jego partnerki, pytając o jej samopoczucie przed tą smutną uroczystością.
W marcu 2018 r. Urząd Stanu Cywilnego unieważnił akt zgonu. Pomimo tego pacjent postanowił pozwać szpital o naruszenie dóbr osobistych, żądając przeprosin oraz zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. zł. Roszczenie uzasadniał swą reakcją psychiczną (rozstrój nerwowy) na wiadomość o własnej śmierci.
Czytaj też:
Odszkodowania za błędy medyczne: brakuje biegłych i lekarzy sądowych
Sąd I instancji zgodził się z tą argumentacją, jednak uznał żądaną kwotę zadośćuczynienia za zbyt wygórowaną i obniżył ją do wysokości 10 tys. zł.
Powód złożył apelację, której wynik okazał się dla niego korzystny, gdyż Sąd Apelacyjny w Katowicach podwyższył sumę do 25 tys. zł oraz nakazał placówce pisemnie przeprosić pokrzywdzonego.
SA nie miał wątpliwości, że szpital dopuścił się naruszenia dóbr osobistych powoda z racji omyłkowego uznania go za osobę zmarłą.
Sędzia Roman Sugier uzasadniał: „Powód przez wiele miesięcy żył w poczuciu zagrożenia oraz niepewności co do możliwości załatwiania określonych spraw. Szpital zaś był odpowiedzialny za to, że zbyt pochopnie określił tożsamość zmarłej osoby".
W rzeczywistości obywatelowi udało się jednak bez problemu załatwić większość urzędowych spraw, gdyż urzędnicy wykazywali się z reguły zrozumieniem dla jego niekomfortowego położenia. Pomimo tego sąd uznał, że sama obawa przed ewentualnym niepowodzeniem mogła wstrzymywać powoda przed podejmowaniem ważnych życiowych decyzji, tym samym doprowadzając do chaosu w jego codziennym funkcjonowaniu. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że powód od wielu lat leczy się psychiatrycznie. Sąd podkreślił, że taka osoba może być bardziej podatna na stres.
Sygnatura akt: I ACa 127/20