Dziecko zakaziło się koronawirusem w piątej dobie po urodzenia.

Noworodek trafił do szpitala, gdzie został poddany leczeniu.

Po tygodniu dziecko uznano za ozdrowieńca.

W maju chłopiec znów trafił do szpitala, tym razem z powodu zaparć. Stwierdzono u niego infekcję krwi, wahania poziomu cukru i zaburzenia ze strony układu pokarmowego.

- Rozmawiałem z lekarzem wczoraj, powiedział, że mój syn zostanie zaintubowany - mówił ojciec chłopca, Ronnel Manjares. Dziś dowiedział się, że dziecko zmarło.

Lokalna społeczność prowadzi zbiórkę na rzecz rodziny Kobe. Najbliższych chłopca nie stać na jego pochówek.