Jednak sytuacja ta zmienia się z roku na rok. — Od kilku lat widzimy rozwój firm sektora usługowego – agencje otrzymują coraz więcej ofert pracy w działach call center czy telemarketingu. Jeszcze nie tak dawno pracownicy sektora produkcyjnego stanowili 80 proc. ogółu zatrudnionych tymczasowo  – wyjaśnia Anna Wicha, dyrektor generalny Adecco Poland.

Z raportu Ciett Economic Report 2011 wynika, że dwa lata temu w  Grecji 67 proc. pracowników tymczasowych stanowili zatrudnieni w sektorze usługowym, a tylko 10 proc. w sektorze produkcyjnym. W Bułgarii 90 proc. pracowników tymczasowych stanowili pracownicy sektora usługowego, produkcyjnego – pozostałe 10 proc. W Danii 48 proc. zatrudniono w administracji publicznej, 25 proc. w usługach.

W Polsce najczęściej z pracowników tymczasowych korzysta przemysł samochodowy, przemysł lekki, maszynowy, spożywczy i tytoniowy, a także transport i logistyka  oraz farmacja.

Tylko 22 proc. pracowników zatrudnianych okresowo stanowią tzw. „białe kołnierzyki", czyli osoby z wykształceniem średnim i wyższym, 78 proc. to pracownicy o wykształceniu podstawowym i zawodowym. Przewagę stanowią mężczyźni.

W Polsce kontrakty zawierane poprzez agencje zatrudnienia często są krótsze niż 30 dni. Wiele osób liczy, że poprzez prace tymczasową uzyska stały etat w przyszłości. Myśli o tym  85 proc. badanych. Jest to też bardzo dobry sposób na pozyskanie pierwszej pracy.

— W Polsce głównym powodem jest poszukiwanie stałej pracy. Młodzi ludzie chcą się rozwijać zawodowo i nie rezygnować z wolnego czasu kosztem pracy, dla nich motywacją nie jest znalezienie stałej pracy od razu, ale w dalszej przyszłości – tłumaczy Anna Wicha.