Drzwi do trzeciej rundy QE, czyli skupy aktywów za dodrukowane pieniądze, Rezerwa Federalna otworzyła na swoim ostatnim posiedzeniu, deklarując, że jest gotowa na dalsze łagodzenie polityki pieniężnej.

- Trzecia runda QE byłaby bardzo dobra dla rynków wschodzących, bo oznaczałaby, że w systemie finansowym jest więcej gotówki. Więcej kapitału płynęłoby więc na rynki akcji, a w tym oczywiście rynki wschodzące – powiedział Mobius, uważany za znawcę młodych rynków.

Według słynnego inwestora, wyceny akcji są atrakcyjne niemal na wszystkich rynkach wschodzących, nawet biorąc pod uwagę to, że światowa gospodarka hamuje. – Gospodarki rozwijające się i tak rosną czterokrotnie szybciej, niż dojrzałe – wskazuje Mobius.

Za najbardziej atrakcyjne uważa on akcje w Chinach, Rosji i na Tajwanie. Na dalszych miejscach wymienia Indonezję, Wietnam, Kambodżę, Laos, Nigerię i Kazachstan.

Nie wszystkie z tych państw są klasyfikowane jako rynki wschodzące. Wietnam, Nigeria i Kazachstan są zaliczane do tzw. rynków granicznych, nieco mniej rozwiniętych i trudniej dostępnych, niż wschodzące. Laos i Kambodża nie kwalifikują się – według twórców takich zestawień MSCI i FTSE – nawet do grona rynków granicznych.

Na rzecz Chin przemawia to, że gospodarka ta w coraz większym stopniu opiera się na popycie wewnętrznym, a nie zagranicznym. Spowolnienie gospodarcze na Zachodzie nie uderzy więc w Państwo Środka tak mocno, jak się niekiedy uważa.

- Oczywiście jest mało prawdopodobne, by Chiny wykazały się całkowitą odpornością na wpływ globalnego spowolnienia. Sądzę jednak, że chiński rząd wykorzysta potężne rezerwy i prężny system bankowy do stymulacji gospodarki, jak zrobił to w 2009 r. – prognozuje Mobius.

Przyznaje jednak, że tempo wzrostu chińskiej gospodarki zapewne w tym roku wyhamuje, do około 8,2 proc. To jednak wystarczy, aby zmniejszyć apetyt Państwa Środka na surowce, co odczują kraje uzależnione od ich eksportu, np. Brazylia, Rosja i Australia.