Przewaga rozwojowa i zamożność regionu warszawskiego nad resztą Polski w 2024 r. się zwiększyła, ale ogólny trend wskazuje na wyrównywanie się poziomu bogactwa poszczególnych województw. Z opublikowanych w środę danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że PKB per capita stołecznej aglomeracji w 2024 r. urósł o 8,5 proc. wobec 7,7 proc. dla całej Polski. PKB na mieszkańca regionu stołecznego wynosiło 202,4 proc. średniej krajowej wobec 200,9 proc. rok wcześniej. W szerszym ujęciu różnice między regionami się jednak zacierają, bo jeszcze w 2019 r. wynik dla centralnego regionu wynosił 219,8 proc. średniej krajowej, a w 2016 r. – 218,2 proc.

Mimo tak znacznej przewagi Warszawy i okolic nad resztą kraju Bartłomiej Jabrzyk, analityk Forum Obywatelskiego Rozwoju, uważa, że rząd nie powinien „sztucznie” hamować rozwoju stolicy i odgórnie decentralizować naszej gospodarki, np. poprzez przenoszenie poza Warszawę centralnych urzędów czy instytucji.

– Polityka rozwijania regionów – w tym przypadku biedniejszych kosztem bogatszych – może zmniejszyć dysproporcje pomiędzy regionami, ale obniży też tempo rozwoju całej gospodarki. Zadaniem ministerstw czy urzędów nie jest dawanie pracy swoim pracownikom, a sprawne zarządzanie w ramach swoich kompetencji – przekonuje Bartłomiej Jabrzyk.

Foto: Paweł Krupecki

Lubelskie i świętokrzyskie na sterydach

Statystyki GUS pokazują, że w ostatnich kwartałach najszybciej w ujęciu względnym bogacili się mieszkańcy najmniej zamożnych województw. W 2024 r. PKB per capita na Lubelszczyźnie wzrosło o 10,4 proc., w regionie świętokrzyskim o 10,1 proc., a na Podkarpaciu o 9,1 proc. przy wyniku dla całego kraju na poziomie 7,7 proc. Dzięki temu województwo lubelskie w 2024 r. dźwignęło się powyżej poziomu 70 proc. PKB Polski per capita (do 70,6 proc.). Rok wcześniej najbiedniejsze polskie województwo było na poziomie 68,9 proc. kraju, a pięć lat wcześniej 68,2 proc.

Czytaj więcej

Konieczne zintegrowanie wsparcia MŚP

Dzięki tym procesom zmniejsza się dystans między najzamożniejszymi a najbiedniejszymi regionami w Polsce – w 2024 r. region stołeczny od lubelskiego dzieliło 131,8 pkt proc., podczas gdy w 2019 r. było to 151,6 pkt proc.

- Duża część najbiedniejszych regionów to województwa przygraniczne. Sporą rolę odgrywa tam handel transgraniczny, który w ostatnich latach zmniejsza jednak swoje znaczenie, głównie poprzez konwergencję cen w stosunku do krajów ościennych – zwraca uwagę ekspert FOR.

Jako największy potencjał ekonomiczny tych regionów wskazuje na przedsiębiorczość lokalnego biznesu, a także obszar nowych technologii miast akademickich na tzw. ścianie wschodniej. Bodźcem rozwojowym dla gospodarek Podkarpacia, Lubelszczyzny czy Warmii i Mazur mogą być też wciąż niższe niż w reszcie kraju koszty pracy.

Ponad dwukrotnie (202,4 proc.) większa wytwórczość przeciętnego mieszkańca aglomeracji warszawskiej - mierzona PKB per capita - daje temu regionowi niekwestionowaną pozycję lidera w Polsce. Wyższy średni jej poziom od wyniku całego kraju mają jeszcze tylko dwa województwa: dolnośląskie (106,2 proc.) oraz wielkopolskie (104,8 proc.). Rok wcześniej w tej grupie był jeszcze region śląsko-zagłębiowski z wynikiem 103,1 proc., ale w 2024 r. średni poziom wytwórczości zrównał się (100 proc.) z poziomem narodowym. Z kolei województwo mazowieckie, liczone bez regionu stołecznego, było na poziomie województwa małopolskiego z wynikiem 90,1 proc.

Mimo wszystko Polska nadal mocno policentryczna

Region stołeczny dominuje w polskiej gospodarce nie tylko w ujęciu per capita, ale także w wartości nominalnej. GUS zaraportował, że PKB aglomeracji warszawskiej w 2024 r. wzrosło do 683,6 mld zł wobec 625,6 mld zł rok wcześniej i odpowiadało za 18,6 proc. PKB Polski. Rok wcześniej udział centralnego regionu wynosił 18,3 proc., a pięć lat wcześniej 17,6 proc.

Bartłomiej Jabrzyk zwraca jednak uwagę, że na tle innych stolic europejskich region warszawski nie jest szczególnie duży pod kątem PKB w stosunku do reszty kraju.

- Dużo zależy od wielkości i specyfiki danego kraju. W krajach małych, jak np. Estonia, stolica wytwarza 63 proc. PKB, w dużych jak np. Francja – paryski region Île-de-France prawie 30 proc. krajowego PKB – mówi.

Instytut Sobieskiego przypomina, że Polska należy do najbardziej policentrycznych krajów europejskich, a ośrodki osadnicze kolejnych szczebli są w miarę równomiernie rozmieszczone w przestrzeni kraju. Zauważa przy tym jednak, że pogłębia się dysproporcja w możliwościach wytwórczych poszczególnych miast i regionów, związana m.in. z migracjami wewnętrznymi.

„W wymiarze funkcjonalnym kapitał ludzki i rozwój społeczno-gospodarczy koncentrują się w kilku największych metropoliach, a w drugiej kolejności w pozostałych miastach wojewódzkich” – wskazują analitycy Instytutu Sobieskiego.

W 2024 r. istotny wskaźnik kontrybucji w krajową gospodarkę miało też województwo śląskie (11,5 proc.), wielkopolskie (9,8 proc.), dolnośląskie (8,3 proc.) oraz małopolskie (8,2 proc.). Pięć największych województw odpowiadało łącznie za 56,4 proc. PKB generowanego w Polsce w 2024 r. Na drugim biegunie znalazło się województwo opolskie (1,9 proc.), lubuskie (2,1 proc.) oraz podlaskie (2,2 proc.). W ciągu pięciu lat udział województwa opolskiego zmniejszył się o 0,1 pkt proc., a lubuskiego i podlaskiego pozostał bez zmian. Pięć regionów o najmniejszych siłach wytwórczych miało łączny udział w PKB Polski na poziomie 11 proc.

PKB województwa podlaskiego większe niż Czadu

Warto jednak podkreślić, że nawet najmniej wytwórcze regiony Polski rozwijają się w szybkim tempie. W ciągu pięciu lat wartość produkcji województwa opolskiego wzrosła o 53,3 proc. (z 46,5 mld zł do 71,3 mld zł), lubuskiego o 55,2 proc. (z 49,1 do 76,2 mld zł), a podlaskiego 61,7 proc. (z 50,9 do 82,3 mld zł). Dla porównania – w latach 2019-2024 PKB Polski wzrosło o 60 proc.

W efekcie potencjał wytwórczy nawet najmniejszych polskich regionów może być porównywalny z gospodarkami niektórych średniej wielkości państw świata. Po przeliczeniu na dolary PKB województwa opolskiego wyniosło w 2024 r. 17,4 mld dol., czyli więcej, niż wartość gospodarki Macedonii Północnej (17 mld dol.). Z kolei PKB województwa lubuskiego, sięgające 18,6 mld dol., było większe od PKB Mołdawii (18,2 mld dol.), a podlaskiego (20,1 mld dol.) - od gospodarki ponad 21-milionowego Czadu (19,9 mld dol.).

W przypadku średnich i dużych województw porównania z europejskimi gospodarkami stają się jeszcze bardziej wymowne. PKB województwa lubelskiego to skala zbliżona do gospodarki Islandii, podkarpackiego do Gruzji, kujawsko-pomorskiego do Cypru, małopolskiego do Słowenii, a wielkopolskiego do Serbii. PKB naszego największego województwa, tj. mazowieckiego (liczonego łącznie z regionem stołecznym), wyniosło w 2024 r. prawie tyle, co PKB Węgier, a zarazem więcej niż PKB Ukrainy. Z kolei PKB samej tylko aglomeracji warszawskiej przewyższał wynik Bułgarii czy Słowacji, a jako niezależne państwo, region stołeczny byłby 17. największą gospodarką UE.

Czytaj więcej

Moody’s ostrzega Polskę: nie obchodźcie reguł fiskalnych

Mieszkańcy Lubelskiego zamożniejsi od Turków, a regionu stołecznego – od Francuzów

Ciekawie przedstawia się również porównanie polskich regionów ze światem przez pryzmat wskaźnika PKB per capita. W dwóch najmniej zamożnych pod tym względem województwach - lubelskim i warmińsko-mazurskim - wynosił ono 16,8 tys. dol. To poziom wyższy niż średnia dla Turcji i Rosji. Podkarpacie (17,3 tys. dol.) można pod tym względem zestawić z Bułgarią, Zachodniopomorskie (19,6 tys. dol.) z Rumunią, a województwo śląskie (23,8 tys. dol.) z Węgrami.

Czołowe polskie regiony - woj. wielkopolskie i dolnośląskie (25 tys. dol.) – pod kątem zamożności per capita plasują się pomiędzy Grecją (24,6 tys. dol.) a Słowacją (26,0 tys. dol.). Zdecydowanie wyróżnia się natomiast region warszawski stołeczny. PKB per capita wynoszące 48,3 tys. dol. stawia go pod względem zamożności pomiędzy mieszkańcami Francji (46,1 tys. dol.) a mieszkańcami Zjednoczonych Emiratów Arabskich (50,3 tys. dol.).