Gospodarstwa domowe czeka eldorado

Gospodarstwa domowe czeka eldorado. Już teraz siła nabywcza ich dochodów z pracy zwiększa się w tempie 5 proc. rok do roku, a 2024 r. niemal na pewno nie będzie pod tym względem gorszy.

Publikacja: 21.12.2023 03:00

Do niedawna ekonomiści powszechnie oczekiwali, że wzrost płac będzie stopniowo hamował wraz z inflac

Do niedawna ekonomiści powszechnie oczekiwali, że wzrost płac będzie stopniowo hamował wraz z inflacją

Foto: Adobe Stock

Przeciętne wynagrodzenie około 6,8 mln osób zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw, który obejmuje firmy z co najmniej 10 pracownikami, wzrosło w listopadzie o 11,8 proc. rok do roku, do 7670 zł brutto. W porównaniu z październikiem, gdy wzrost sięgał 12,8 proc., ten wynik może się wydawać rozczarowujący. Ale w praktyce żadnego hamowania wzrostu wynagrodzeń w polskiej gospodarce nie widać.

W październiku wzrost płac podbił korzystny układ kalendarza (jeden dzień roboczy więcej niż rok wcześniej, co wpływa na wynagrodzenia osób zatrudnionych na akord) oraz wcześniejsza niż zwykle wypłata premii w górnictwie. W tym ostatnim sektorze średnie wynagrodzenie podskoczyło wówczas o ponad 60 proc. rok do roku. W listopadzie górnicy otrzymali tylko 20 proc. więcej niż rok wcześniej, a dni roboczych było tyle samo co w 2022 r. To główna przyczyna spadku dynamiki wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw w porównaniu z poprzednim miesiącem.

Siła pracowników

Do niedawna ekonomiści powszechnie oczekiwali, że wzrost płac będzie stopniowo hamował wraz z inflacją. Stało za tym założenie, że wolniejszy wzrost cen będzie osłabiał pozycję przetargową pracowników. Tak się jednak jak dotąd nie stało, a przedsiębiorstwa będą wkrótce musiały silniej konkurować z sektorem publicznym. Rząd Donalda Tuska w budżecie na 2024 r. zapisał już podwyżkę płac nauczycieli o 30 proc. i pracowników sfery budżetowej o 20 proc. Do tego w przyszłym roku ponownie o 20 proc. wzrośnie wynagrodzenie minimalne. Łącznie, jak można szacować, podwyżki płacy o co najmniej 20 proc. obejmą niemal co trzeciego pracującego. W takich warunkach trudno oczekiwać, że tempo wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2024 r. będzie istotnie niższe niż w 2023 r., gdy wyniesie około 12 proc.

Czytaj więcej

Polacy zarabiają coraz więcej. Przeciętne wynagrodzenie zmierza ku 8000 zł

Choć na dłuższą metę tak szybki wzrost wynagrodzeń będzie źródłem presji na wzrost cen, w krótkiej perspektywie inflacja będzie prawdopodobnie malała. Spora część prognoz wskazuje, że na przełomie I i II kwartału inflacja może nawet przejściowo znaleźć się w pobliżu celu NBP, czyli 2,5 proc. rocznie. W całym 2024 r., jak przeciętnie oczekują ekonomiści, ceny towarów i usług konsumpcyjnych będą rosły średnio w tempie około 5 proc. rocznie. Jeśli te prognozy okażą się celne, czeka nas eksplozja realnych dochodów gospodarstw domowych. Już w ostatnich dwóch miesiącach tempo wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw przewyższało inflację o ponad 5 pkt proc. W 2024 r. ta różnica będzie niekiedy sporo wyższa. Budżety gospodarstw domowych zasili dodatkowo waloryzacja świadczenia wychowawczego z 500 do 800 zł na dziecko miesięcznie oraz indeksacja rent i emerytur.

Chomikowanie kadr

Szybki wzrost płac na pierwszy rzut oka stoi w sprzeczności z danymi dotyczącymi przeciętnego (tzn. przeliczonego na pełne etaty) zatrudnienia. Liczba etatów w sektorze przedsiębiorstw w listopadzie zmalała o 0,2 proc. rok do roku po zniżce o 0,1 proc. w październiku. W porównaniu z poprzednim miesiącem przeciętne zatrudnienie się nie zmieniło, podczas gdy przez większą część roku malało (od stycznia łącznie o 36 tys. etatów), ale biorąc pod uwagę porę roku, to słaby wynik. Listopad zwykle przynosił znaczące zwyżki przeciętnego zatrudnienia. Inaczej było po raz ostatni w 2013 r.

Czytaj więcej

W gospodarce karnawał zaczął się już latem. Hamowanie inflacji dobiegło końca

Utrzymujący się w takich warunkach szybki wzrost płac sugeruje, że stagnacja zatrudnienia odzwierciedla nie tyle słaby popyt na pracowników, ile ich ograniczoną dostępność. Wyjątkiem zdaje się być przemysł, w którym koncentrują się zwolnienia. To pokłosie restrukturyzacji tego sektora po postpandemicznym boomie. Produkcja sprzedana przemysłu schodzi z górki, na którą wspięła się w 2022 r. W listopadzie, jak podał również w środę GUS, zmalała realnie (w cenach stałych) o 0,7 proc. rok do roku po zwyżce o 1,9 proc. rok w październiku – pierwszej od stycznia. Poza tym sektorem spadku przeciętnego zatrudnienia praktycznie nie widać, a i w samym przemyśle w dużej mierze za tym zjawiskiem stoi skracanie czasu pracy części pracowników (liczba pracujących zmalała od stycznia w mniejszym stopniu niż liczba etatów). To z kolei może wskazywać na „chomikowanie” pracowników w związku z obawami pracodawców, że trudno będzie im zapełnić wakaty, gdy przyjdzie ożywienie. W całej gospodarce, jak wynika z ankietowych Badań Aktywności Ekonomicznej Ludności, liczba pracujących w 2023 r. zauważalnie wzrosła, co nie umknęło uwadze konsumentów. Według badań GUS strach przed wzrostem bezrobocia od połowy roku utrzymuje się na poziomie najniższym od wybuchu pandemii Covid-19 w marcu 2020 r.

Czytaj więcej

Zachodnie saksy wciąż nęcą, ale już nie na długo

Wystrzał popytu

Tak wyraźna poprawa sytuacji finansowej gospodarstw domowych, jakiej można oczekiwać w najbliższych kwartałach, prawdopodobnie poskutkuje skokiem popytu konsumpcyjnego. Ekonomiści przeciętnie prognozują, że wydatki gospodarstw domowych zwiększą się w 2024 r. o około 3,8 proc. rok do roku po stagnacji w 2023 r. Nie brak jednak prognoz, że popyt podskoczy nawet o ponad 5 proc. Ostrożniejsze scenariusze opierają się na ogół na założeniu, że gospodarstwa domowe wykorzystają okres szybkiego wzrostu dochodów do odbudowy oszczędności, których realna wartość została uszczuplona przez wysoką inflację.

Przeciętne wynagrodzenie około 6,8 mln osób zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw, który obejmuje firmy z co najmniej 10 pracownikami, wzrosło w listopadzie o 11,8 proc. rok do roku, do 7670 zł brutto. W porównaniu z październikiem, gdy wzrost sięgał 12,8 proc., ten wynik może się wydawać rozczarowujący. Ale w praktyce żadnego hamowania wzrostu wynagrodzeń w polskiej gospodarce nie widać.

W październiku wzrost płac podbił korzystny układ kalendarza (jeden dzień roboczy więcej niż rok wcześniej, co wpływa na wynagrodzenia osób zatrudnionych na akord) oraz wcześniejsza niż zwykle wypłata premii w górnictwie. W tym ostatnim sektorze średnie wynagrodzenie podskoczyło wówczas o ponad 60 proc. rok do roku. W listopadzie górnicy otrzymali tylko 20 proc. więcej niż rok wcześniej, a dni roboczych było tyle samo co w 2022 r. To główna przyczyna spadku dynamiki wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw w porównaniu z poprzednim miesiącem.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dane gospodarcze
Lepsze nastroje w niemieckiej gospodarce. Najgorsze już minęło?
Dane gospodarcze
Węgrzy znów obniżyli stopy procentowe
Dane gospodarcze
Mniejsza szara strefa. Ale rynku alkoholi to nie dotyczy
Dane gospodarcze
GUS: płace wciąż rosną. Z zatrudnieniem nie jest tak dobrze
Dane gospodarcze
Najnowsze dane z produkcji. Jest gorzej niż marcu