W weekend w centrum stolicy USA zaroiło się od luksusowych limuzyn. W Banku Światowym i Międzynarodowym Funduszu Walutowym trwały bowiem coroczne wiosenne spotkania ekspertów z całego świata. Jednocześnie w Waszyngtonie spotkali się ministrowie finansów i szefowie banków centralnych państw G20. – Niedługo powinny powrócić czynniki wzrostu obserwowane przed kryzysem – przekonywał Indermit Gill, główny ekonomista Banku Światowego ds. Europy i Azji Środkowej, wymieniając m.in. gwałtowny wzrost eksportu, krajową konsumpcję czy boom w budownictwie. Według analityków banku 2010 będzie trudnym rokiem dla europejskich rynków wschodzących i państw centralnej Azji. Państwa te będą co prawda powoli wychodzić z kryzysu, ale wzrost PKB szacowany jest na ok. 3 proc.
[srodtytul]Lepsze prognozy[/srodtytul]
Na lata 2011 – 2013 prognozy są nieco lepsze i przewidują wzrost PKB o 3 – 4 proc. Dla porównania na Bliskim Wschodzie ma on wynieść ok. 5 proc., a w rozwijających się krajach Azji ok. 8 proc. Analitycy podkreślają jednak duże zróżnicowanie tempa rozwoju w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i Azji Środkowej. W 2009 roku spadek PKB odnotowało 20 z 30 państw. Jednocześnie np. Azerbejdżan odnotował wzrost o 9,3 proc. Na plusie była też Polska. Indermit Gill, odpowiadając na pytanie "Rz", chwalił nasz kraj za solidne podstawy makroekonomiczne, politykę fiskalną, dobrą ścieżkę redukcji deficytu oraz poprawę przepisów dotyczących działalności biznesowej. W tym roku polska gospodarka ma według prognoz Banku Światowego urosnąć o ok. 2,5 – 3 proc., a w przyszłym o niemal 4 proc.
Podczas konferencji mówiono też o reformach w Banku Światowym. Jedna z najważniejszych dotyczy przyznania większej liczby głosów państwom rozwijającym się i rynkom wschodzącym. Na zmianie skorzystają m.in. Chiny, Brazylia, Indie, a także Polska. Nasz kraj zyska prawie 6 proc., co oznacza wzrost siły polskiego głosu z 0,69 proc. do 0,73 proc. Stracą zaś m.in. USA, Japonia, Szwajcaria, Niemcy, a także Wielka Brytania i Francja.
[srodtytul]Sygnał dla inwestorów[/srodtytul]
– Dzięki temu reprezentacja poszczególnych państw ma lepiej odzwierciedlać ich ekonomiczną wagę w świecie – tłumaczył "Rz" Michał Krupiński, zastępca dyrektora wykonawczego w Banku Światowym. Co ta zmiana oznacza dla nas? – To sygnał pokazujący zwiększającą się rolę Polski w światowej gospodarce – dodał Michał Krupiński.
Z reformą wiąże się realokacja akcji Banku Światowego. Bank zdecydował się też na dodatkowe podniesienie kapitału, by utrzymać poziom pożyczek na wysokości ok. 40 mld dolarów. Korzysta z nich m.in. Polska – jeszcze przed końcem czerwca ma zostać przyjęta trzecia transza pożyczki dla naszego kraju w wysokości miliarda euro.
Obradujący w Waszyngtonie ministrowie finansów i szefowie banków centralnych państw G20 zgodzili się, że świat wychodzi z recesji szybciej, niż przewidywano. Nie odnieśli się jednak oficjalnie do fatalnej kondycji finansowej Grecji.
Rozmawiali za to o propozycji MFW nałożenia na banki globalnego podatku. Zebrane pieniądze miałyby być przeznaczone na ratowanie systemu finansowego w razie kolejnego krachu. Propozycję poparli Amerykanie, Niemcy i Francuzi. Przeciwni byli m.in. Kanadyjczycy. Ostatecznie wezwano tylko MFW do dalszych prac nad podatkiem.
[i]Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/i]