Państwa rozwijające się Azji i Ameryki Łacińskiej, które w latach 90. doświadczyły kryzysów walutowych, miały jedną wspólną cechę. W latach przed krachem stale miały wysokie deficyty na rachunkach obrotów bieżących. W kolejnej dekadzie ciągły deficyt miały USA. W 2006 r. sięgnął on niemal 6 proc. PKB.
Na tej analogii część ekonomistów opierała ostrzeżenia, że także dolarowi grozi załamanie. W USA rzeczywiście wybuchł kryzys finansowy. I choć miał zupełnie inną naturę, za jedną z jego fundamentalnych przyczyn uchodzi właśnie amerykański deficyt na rachunku obrotów bieżących, któremu towarzyszyły permanentne nadwyżki na rachunkach innych państw, przede wszystkim Chin.