Materiał powstał we współpracy z Eli Lilly Polska

Europa dysponuje coraz skuteczniejszymi metodami zapobiegania i leczenia chorób kardiometabolicznych, ale nie potrafi jeszcze w pełni wykorzystać tego potencjału. Pacjenci zbyt późno otrzymują diagnozę, opieka pozostaje rozproszona, a dostęp do nowych terapii znacząco różni się między państwami. Konsekwencje tych zaniedbań odczuwają nie tylko chorzy, ale również gospodarka, która traci pracowników i ponosi koszty przedwczesnych zgonów oraz niepełnosprawności.

To główne problemy wskazane podczas wydarzenia „State of Health – The Milan Dialogue”, zorganizowanego 28 września w Mediolanie z inicjatywy Lilly przy okazji dorocznego kongresu Europejskiego Towarzystwa Badań nad Cukrzycą (EASD). Przedstawiciele instytucji publicznych, środowiska naukowego, organizacji pacjentów i ekonomiści zdrowia zastanawiali się, co musi się zmienić, aby osiągnięcia nauki szybciej przekładały się na poprawę zdrowia Europejczyków.

Choć poszczególne państwa dysponują różnymi systemami ochrony zdrowia, wyzwania okazują się podobne. W wielu krajach brakuje skutecznych mechanizmów wczesnego wykrywania chorób, odpowiedniej koordynacji leczenia i narzędzi pozwalających oceniać jego długoterminowe efekty. Eksperci zwracali uwagę, że samo opracowanie innowacyjnej terapii nie wystarczy, jeżeli pacjent nie ma możliwości skorzystania z niej we właściwym momencie.

Zdrowie, czyli konkurencyjność gospodarki

Same choroby sercowo-naczyniowe generują w Unii Europejskiej koszty przekraczające 282 mld euro rocznie, z czego około 47 mld euro stanowią straty wynikające z obniżonej produktywności. W 2021 r. choroby i niepełnosprawność przyczyniły się do utraty 256 mln dni pracy, a przedwczesne zgony oznaczały utratę kolejnych 1,3 mln lat aktywności zawodowej.

Obciążenia te dotykają nie tylko systemów ochrony zdrowia, lecz także pacjentów, ich rodzin, pracodawców i systemów zabezpieczenia społecznego. Rozwój powikłań może oznaczać konieczność długotrwałego leczenia, ograniczenie aktywności zawodowej czy całkowite wycofanie się z rynku pracy.

Dlatego w europejskiej debacie coraz większego znaczenia nabiera postrzeganie zdrowia jako inwestycji, a nie wyłącznie wydatku. Europejski Plan na rzecz Zdrowia Sercowo-Naczyniowego uwzględnia choroby układu krążenia, cukrzycę i otyłość w szerszej dyskusji o odporności oraz konkurencyjności Unii Europejskiej. Uczestnicy spotkania podkreślali, że oceniając koszty wcześniejszej diagnostyki i leczenia, należy uwzględniać również cenę opóźnień i rozwoju powikłań.

Nie wiedzą, że chorują

Jednym z najważniejszych problemów pozostaje zbyt późne rozpoznawanie chorób. Według Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF) w 2024 r. w Europie z cukrzycą żyło około 65,6 mln dorosłych. Aż 33,6 proc. z nich, czyli około 22 mln osób, nie wiedziało o swojej chorobie.

Bez rozpoznania pacjent nie może rozpocząć odpowiedniego leczenia, a problemy zdrowotne mogą rozwijać się przez długi czas. Uczestnicy dyskusji podkreślali jednak, że samo zwiększenie liczby badań nie wystarczy. Kluczowe jest to, co wydarzy się po otrzymaniu nieprawidłowego wyniku: pacjent powinien mieć zapewnioną dalszą diagnostykę, leczenie i monitorowanie stanu zdrowia.

Drugim problemem jest rozproszenie opieki. Europejskie systemy ochrony zdrowia nie dysponują wystarczająco rozwiniętymi wspólnymi standardami postępowania i narzędziami oceny efektów terapii. Zaledwie sześć państw członkowskich UE systematycznie monitoruje wyniki leczenia chorób sercowo-naczyniowych za pośrednictwem elektronicznej dokumentacji medycznej. Większość krajów nie posiada również kompleksowych rejestrów chorób sercowo-naczyniowych i cukrzycy.

Brak odpowiednich danych utrudnia ocenę, które rozwiązania rzeczywiście poprawiają stan zdrowia pacjentów. Dlatego uczestnicy mediolańskiego dialogu wskazywali na potrzebę rozwijania porównywalnych wskaźników zdrowotnych, wspólnych standardów i jasno określonych zasad odpowiedzialności za prowadzenie pacjenta.

W kolejce po innowacyjne leczenie

Trzecim obszarem wymagającym zmian jest dostęp do nowych terapii. W przypadku leków dopuszczonych do obrotu w Unii Europejskiej w procedurze centralnej w latach 2021–2024 mediana czasu od uzyskania pozwolenia do udostępnienia ich pacjentom wynosiła 532 dni. Różnice między poszczególnymi rynkami były znaczące – od 56 do nawet 1201 dni.

Uczestnicy dyskusji zwracali jednak uwagę, że formalne udostępnienie leku nie zawsze oznacza rzeczywisty dostęp do terapii. Przeszkodą może pozostawać zbyt późna diagnoza, brak odpowiedniej ścieżki opieki czy niewystarczające monitorowanie pacjentów.

W tym obszarze pojawiły się również różnice zdań. Uczestnicy nie byli zgodni, czy najważniejsze bariery występują przed podjęciem decyzji refundacyjnej, czy już po jej wydaniu. Wspólne było natomiast przekonanie, że ocena dostępu do leczenia powinna uwzględniać rzeczywiste wyniki zdrowotne pacjentów, a nie tylko formalną dostępność leków.

Jednym z rozwiązań wspierających współpracę między państwami jest unijne rozporządzenie dotyczące oceny technologii medycznych (HTA), wprowadzające wspólne ramy oceny klinicznej. Podczas spotkania wskazywano jednak na potrzebę opracowania również europejskiej metody oceny kosztów opóźnień w leczeniu. Powinna ona uwzględniać nie tylko wydatki na terapię, ale także konsekwencje rozwoju powikłań i ograniczenia aktywności zawodowej pacjentów.

Uczestnicy wyrazili poparcie dla takiego rozwiązania, choć zgłaszano również pewne zastrzeżenia. Wnioski z dyskusji przy dziesięciu stołach tematycznych wskazały na trzy wspólne potrzeby: odpowiednie finansowanie ścieżek opieki, mierzenie wyników zdrowotnych oraz jasno określoną odpowiedzialność za wdrażanie rozwiązań.

Europa nie może być bezczynna

Wnioski z dyskusji zostały przedstawione podczas sesji plenarnej, w której uczestniczył Dave Ricks, prezes zarządu i dyrektor generalny Eli Lilly and Company. Zwrócił uwagę, że Europa posiada możliwości prowadzenia skutecznej profilaktyki na dużą skalę, ale nie wykorzystuje ich w wystarczającym stopniu. – Dziś jesteśmy w stanie prowadzić skuteczną profilaktykę chorób kardiometabolicznych na szeroką skalę, a Europa nie może sobie pozwolić na bezczynność. Dysponujemy już odpowiednimi lekami i dowodami naukowymi, ale wciąż brakuje finansowania i rozwiązań systemowych, które pozwoliłyby w pełni wykorzystać ich potencjał – podkreślał.

W jego ocenie przewagą Europy są scentralizowane systemy ochrony zdrowia, które mogą umożliwiać wdrażanie sprawdzonych interwencji na poziomie całych populacji. Wymaga to jednak zmiany priorytetów w finansowaniu ochrony zdrowia. – Przeznaczanie zaledwie trzech centów z każdego euro na profilaktykę to zdecydowanie za mało. Nasze obecne systemy są nastawione przede wszystkim na bezpośrednią opiekę nad pacjentami w stanach ostrych, a nie na długofalowe utrzymywanie zdrowia całych populacji – wskazywał Ricks.

Według prezesa Lilly skuteczniejsze zapobieganie chorobom kardiometabolicznym mogłoby przynieść korzyści pacjentom, finansom publicznym i konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Jednym z celów „State of Health – The Milan Dialogue” było zdiagnozowanie problemów, które stoją na

Jednym z celów „State of Health – The Milan Dialogue” było zdiagnozowanie problemów, które stoją na drodze do skutecznego przełożenia osiągnięć nauki na poprawę zdrowia Europejczyków

Foto: Materiały prasowe

Od dialogu do dostępu do terapii

Wydarzenie zgromadziło przedstawicieli europejskiej polityki i środowisk zajmujących się ochroną zdrowia. Spotkanie otworzył Antonio Tajani, wicepremier i minister spraw zagranicznych Włoch. O znaczeniu zdrowia dla konkurencyjności Europy mówił również Paolo Gentiloni, były premier Włoch i były komisarz UE ds. gospodarki. W dyskusji uczestniczyli także m.in. prof. Chantal Mathieu, przewodnicząca Europejskiego Forum Diabetologicznego, prof. Francesco Giorgino, prezes EASD, oraz Tadej Battelino, przewodniczący regionalny IDF Europe.

Problematyka dostępu do leczenia znajduje odzwierciedlenie również w deklarowanych celach Lilly. Koncern zapowiada ograniczanie nierówności między krajami o wysokich dochodach a państwami dysponującymi mniejszymi zasobami.

W 2025 r. na każde cztery osoby korzystające z leków kardiometabolicznych Lilly w krajach o wysokich dochodach przypadała jedna osoba w państwach o niskich i średnich dochodach. Firma deklaruje, że przed 2040 r. chce doprowadzić do wyrównania liczby pacjentów korzystających z jej terapii w obu grupach krajów. Cel ten ma być realizowany poprzez uwzględnianie potrzeb różnych populacji na etapie badań klinicznych, zwiększanie dostępności innowacji oraz współpracę na rzecz poprawy profilaktyki, diagnostyki i jakości opieki.

Mediolański dialog pokazał jednak, że samo zwiększenie dostępności leków nie rozwiąże wszystkich problemów. Równie istotne pozostają wcześniejsze rozpoznawanie chorób, zapewnienie pacjentom ciągłości leczenia i systematyczna ocena jego efektów. Od tego, czy Europa potrafi wykorzystać dostępne możliwości, zależeć będą nie tylko wyniki zdrowotne pacjentów, lecz także przyszłe obciążenia systemów ochrony zdrowia i gospodarki.

CMAT-59172

Materiał powstał we współpracy z Eli Lilly Polska