Do wypadku doszło na terenie Przedszkola Samorządowego w Jedliczu. 19 października około godz. 11 odbywały się tam zajęcia poświęcone pierwszej pomocy i pracy ratowników medycznych. Ambulans wykorzystywany podczas pokazu potrącił trzyletnie dziecko. Chłopiec został przetransportowany do szpitala klinicznego w Rzeszowie.

Potrącenie 3-latka w Jedliczu. Trzy osoby zatrzymane

Jak ustaliło RMF24, w związku ze sprawą zatrzymano trzy osoby: kierowcę karetki oraz dwie opiekunki dziecka. Wszystkie te osoby były w chwili zdarzenia trzeźwe.

Prokuratura zaznacza, że na obecnym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Śledczy nadal ustalają, jak doszło do potrącenia i jakie okoliczności mu towarzyszyły.

Marta Kolendowska-Matejczuk z Prokuratury Okręgowej w Krośnie przekazała RMF FM, że postępowanie dotyczy narażenia na niebezpieczeństwo oraz nieumyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu dziecka. Za czyn objęty tym postępowaniem grozi kara do roku pozbawienia wolności.

Czytaj więcej

Samochód zawrócił, by potrącić australijską posłankę. Jej stan nadal jest krytyczny

Wypadek podczas zajęć z pierwszej pomocy

W oświadczeniu opublikowanym przez Państwową Akademię Nauk Stosowanych w Krośnie poinformowano, że jej wykładowcy i studenci kierunku ratownictwo medyczne prowadzili zajęcia na zaproszenie dyrektorki przedszkola w Jedliczu.

Program obejmował pokazy udzielania pierwszej pomocy oraz prezentację specyfiki pracy ratownika medycznego. Do wypadku doszło na zewnątrz budynku, podczas zajęć z udziałem ambulansu dydaktycznego.

Według PANS trzyletni chłopiec doznał urazu głowy. Uczelnia zapewniła, że poszkodowanemu natychmiast udzielono pomocy medycznej, a następnie zespół ratownictwa medycznego SPPR w Krośnie przewiózł go do szpitala klinicznego w Rzeszowie. RMF24 informuje o ciężkich obrażeniach dziecka.

Czytaj więcej

W wypadku busa w Egipcie zginęło dwoje Polaków. Jest kara dla kierowcy

PANS deklaruje współpracę ze służbami

W oświadczeniu rektor uczelni dr hab. Zbigniew Barabasz wyraził współczucie rodzicom i bliskim poszkodowanego oraz nauczycielom przedszkola. Zaznaczył, że PANS od ponad 25 lat prowadzi działania edukacyjne, szkoleniowe i promocyjne skierowane do różnych grup odbiorców, a wcześniej nie mierzyła się z podobnym zdarzeniem.

Rektor podkreślił także, że uczelnia chce wyjaśnić przyczyny wypadku, mimo że jego szczegółowy przebieg nie jest jeszcze znany. Zapewnił, że władze i pracownicy PANS współpracują ze służbami prowadzącymi postępowanie.