Stabilizująca reguła wydatkowa (SRW) to bezpiecznik, który rząd wprowadził do ustawy o finansach publicznych w 2013 r. Wszystko po to, by nie wydawać za dużo i - co za tym idzie - nie zadłużać się ponad miarę.

Pandemia koronawirusa zmusiła jednak rząd do zawieszenia tej reguły. W połowie ubiegłego roku resort finansów poinformował o odejściu od SRW. Niemal od początku było wiadomo, że reguła nie powróci w dotychczasowej formie w 2021 r. Na spotkaniu z dziennikarzami minister Kościński oraz eksperci z resortu przekonywali, że jest szansa na stopniowy powrót do SRW już od 2022 r.

Warunek? Przedstawiciele departamentu makroekonomii podkreślali wówczas, że jeśli recesja w Polsce nie będzie zbyt głęboka, to do fiskalnej dyscypliny wrócimy szybko. Ale zastrzegli jednocześnie, że gdyby polskie PKB spadło mocniej od oczekiwań (wtedy szacowano recesję na poziomie 4-5 proc.), to zawieszenie SRW potrwa dłużej.

Co się okazało? Recesja w 2020 r. sięgnęła "zaledwie" 2,8 proc. PKB, a rząd wielokrotnie chwalił się, że to jeden z najlepszych wyników w Unii Europejskiej - pisze Business Insider Polska.

Dlaczego więc nie można wrócić do tradycyjnej reguły wydatkowej?

Resort finansów w odpowiedzi na pytania Business Insider Polska podkreśla, że ostatnia decyzja wcale nie oznacza zawieszenia reguły wydatkowej w taki sam sposób, jak w 2020 r. Choć na wydatki ponad miarę pozwala.

"W tym okresie stosowana jest zmieniona formuła reguły, która pozwala na dodatkowe wydatki ponad kwotę obliczaną zgodnie z podstawową formułą" - czytamy w komunikacie ministerstwa.

Resort tłumaczy również, że podobne podejście stosuje Komisja Europejska. "W projekcie zaleceń Rady Ecofin rekomenduje się Polsce w 2022 r. prowadzić politykę budżetową wspierającą wzrost gospodarczy (...) oraz utrzymać inwestycje finansowane ze środków krajowych" - wyjaśnia ministerstwo.