Bezpieczeństwo Polski dużo kosztuje. Skąd wziąć na nie pieniądze?

Podwojenie wydatków na obronność do 4 proc. PKB, jest ogromnym obciążeniem dla finansów państwa. Potrzebny jest konsensus polityczny, jak to zrobić, by nie zrujnować naszego budżetu.

Aktualizacja: 12.03.2024 06:34 Publikacja: 12.03.2024 03:00

System rakietowy Patriot Firmy Raytheon prezentowany w Kielcach na Międzynarodowym Salonie Przemysłu

System rakietowy Patriot Firmy Raytheon prezentowany w Kielcach na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego

Foto: PAP/Piotr Polak

W 1998 r., na rok przed przystąpieniem Polski do NATO, publiczne nakłady na obronność wyniosły 2,2 proc. PKB. Wówczas było to 13,4 mld zł. W kolejnych latach ten wskaźnik do PKB kształtował się średnio na poziomie 1,6-1,7 proc. W 2022 r. było to 1,6 proc. PKB, czyli niemal 50 mld zł.

Patrząc z tego punktu widzenia, wydatki armię na poziomie 4 proc. PKB oznaczają skokowy wzrost. W kwotach nominalnych w 2024 r. może to już być ok. 150 mld zł, czyli trzy razy więcej niż jeszcze dwa lata wcześniej. A w 2027 roku — nawet 180 mld zł.

Czytaj więcej

Wojna postawiła polską zbrojeniówkę na baczność. Oddaliśmy sprzęt za 3,5 mld euro

Wydatki na obronność są niezbędne

Ekonomiści podkreślają, że zwiększenie potencjału obronnego Polski jest koniecznością, co nie zmienia faktu, że dla finansów publicznych stanowić będą duże wyzwanie. – Inwestycje w zbrojenie to w tej chwili inwestycje o znaczeniu egzystencjonalnym, także w sensie ekonomicznym – komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – W przypadku scenariusza wybuchu wojny to rzecz oczywista, ale nawet bez działań wojennych, Polska potrzebuje dużego potencjału odstraszającego, by zapewnić poczucie bezpieczeństwa Polakom, jak i inwestorem, który chcieli działać na terenie naszym kraju – zaznacza Benecki.

- Ze względów geopolitycznych, tego typu wydatki są niezbędne. Niemniej, by uniknąć destabilizacji w finansach publicznych w długim terminie, trzeba już teraz zacząć myśleć o pewnych dostosowaniach – podkreśla też Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

Czytaj więcej

Doskonałe perspektywy przed zbrojeniówką. Popyt nie tylko z Ukrainy

Deficyt sektora finansów publicznych trzeba będzie redukować

- Finanse publiczne są mocno napięte, o czym świadczy chociażby fakt, że już wiosną tego roku Komisja Europejska rozpocznie wobec Polski procedurę nadmiernego deficytu – przypomina Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. - A to oznacza konieczność wejścia na ścieżkę redukcji deficytu. Przy utrzymaniu wydatków na obronności na podwyższonym poziomie, dla rządu oznacza to prawdopodobnie brak możliwości realizacji obietnic wyborczych złożonych w kampanii wyborczej – ostrzega Jankowiak.

Warto przy tym dodać, że przy ocenie przyczyn nadmiernego deficytu Bruksela będzie brała pod uwagę właśnie fakt, czy są to wydatki militarne. Ale ewentualnie odliczyć będzie można tylko wydatki na inwestycje (a nie np. na emerytury czy wynagrodzenia), i to ponad dotychczasowy poziom. W przypadku Polski chodzić może o zmniejszenie deficytu o ok. 1 proc. PKB z łącznej wartości 5-6 proc. PKB.

Czytaj więcej

Powszechna zrzutka na wojsko? Ekonomiści: to lepsze niż dług

Pozostała część deficytu to efekt i rozrośniętych w efekcie kampanii wyborczej w minionym roku transferów społecznych, takich jak programy osłonowe dla Polaków i gospodarki w związku z kryzysem energetycznym.

Zadłużenie Polski będzie rosło 

Piotr Bujak ocenia, że w krótkim okresie, powiedzmy 1-3 lat, istnieje w finansach publicznych przestrzeń na wydatki na obronność rzędu 4 proc. PKB. Z jednej strony nasz dług publiczny wciąż kształtuje się poniżej 60 proc. PKB. Z drugiej strony, w momencie, gdy główne banki centralne luzują swoją politykę pieniężną, czyli obniżają stopy procentowe, warunki do sprzedaży polskiego długu są całkiem sprzyjające.

- Ale na dłuższą metę, tak się nie da  – zaznacza Sławomir Dudek, główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych. – Potrzebujmy publicznej debaty, ponad politycznego porozumienia między PiS i Koalicją Obywatelską, jak sfinansować te wydatki – apeluje Dudek.

Czytaj więcej

Panel ekonomistów

Jak sfinansować zbrojenia? Opinie ekonomistów

Jak podkreśla, na dłuższą metę nie da się finansować nakładów na obronność z deficytu. – Jeśli przez 10 lat będziemy na ten cel pożyczać 4 proc. PKB rocznie, to nasze zadłużenie szybko przekroczy 70 proc. PKB i będzie rosło dalej. Warto też pamiętać, że inwestorzy którzy kupują obligacje rządowe, nie pytają, czy pieniądze mają być przeznaczone na armię, czy na 500+., nie będą więc przymykać oka na to, że Polska musi się zbroić - zaznacza Dudek.

Zły przykład Grecji 

Zdaniem Dudka, dobrym źródłem finansowania poprawy bezpieczeństwa militarnego Polski byłby przykładowo podatek wojenny, albo wspólny program zbrojeniowy na poziomie UE. Ale to trzeba zdecydować właśnie w efekcie publicznej debaty. 

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Czy Polacy są gotowi na wojnę? Czy poszliby walczyć?

- Warto tu przypomnieć, że słynny dług Grecji swojego czasu wynikał z dwóch rzeczy – z dużych transferów przy jednocześnie bardzo wysokich wydatkach na zbrojenia, rzędu 4 proc. PKB. Koniec końców Grecja zbankrutowała, nie zapewniła bezpieczeństwa socjalnego, ani militarnego swoim mieszkańców. Musimy uniknąć tej drogi – podsumowuje Dudek.

Budżet i podatki
Francja wydaje ciągle za dużo z budżetu
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Budżet i podatki
Minister finansów: Budżet wygląda całkiem dobrze
Budżet i podatki
Polacy zmienili nastawienie do podatków. Zawinił Polski Ład
Budżet i podatki
Unijne rygory fiskalne zablokują inwestycje
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Budżet i podatki
Wielka prywatyzacja na Ukrainie. Pod młotek idą ciekawe obiekty