Wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin zapowiedział podczas rozmowy z dziennikarzami w sobotę, że w ciągu dwóch tygodni rząd przedstawi konkretne przepisy dotyczące opodatkowania nadzwyczajnych zysków spółek i „wtedy będziemy rozmawiać o szczegółach”.

Odpowiedział jednak na słowa krytyki, z którymi spotkał się już projekt. Sasin przekonuje, że wbrew powszechnym obawom nowy podatek nie ograniczy inwestycji, wręcz przeciwnie. – Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że chcemy przewidzieć mechanizm odpisywania od podstawy opodatkowania inwestycji, żeby dać impuls inwestycyjny, bo są one nam dziś bardzo potrzebne – zaznaczył.

– W żadnym wypadku nie będziemy opodatkowywać dodatkowych dochodów, jeśli one będą pochodzić z rozszerzenia działalności i pozyskiwania nowych klientów – dodał Sasin.

Czytaj więcej

Biznes o podatku od zysków nadzwyczajnych: leczenie dżumy cholerą

Wicepremier wyjaśnił, że podatek ma służyć temu, by firmy w dobie kryzysu i szalejących cen energii i surowców przedsiębiorstwa nie zwiększały nadmiernie swoich marż. – Nie wszyscy robią to celowo, są również mechanizmy prawne, tak jak te, które dotyczą spółek energetycznych, że te marże rosną w sposób nieuzasadniony. I tutaj ta interwencja państwa musi być – podkreślił Sasin.

Z dokumentów, do których dotarli w tym tygodniu dziennikarze „Rzeczpospolitej”, wynika, że podatek od nadmiarowych marż ma wynieść 50 proc. i obejmie nie tylko spółki Skarbu Państwa, koncerny energetyczne i banki, ale też wszystkie firmy zatrudniające powyżej 250 osób. Rząd liczy na to, że pozyska w ten sposób od biznesu 13,5 mld zł i sfinansuje z tych środków rekompensaty za wysokie ceny energii.