Coraz głośniej samorządy domagają się od rządu zmian, które umożliwią im zasypanie dziur w tegorocznych budżetach. Przygotowały nawet własne propozycje rozwiązań. Tłumaczą, że bez ich wdrożenia pod koniec roku będą zmuszone do oszczędności, które odbiją się bezpośrednio na mieszkańcach.

Związek Powiatów Polskich swoje pomysły na poprawę trudnej sytuacji powiatów przedstawił w liście do wiceministra finansów Sebastiana Skuzy. Związek tłumaczy, że jeśli proponowane rozwiązania nie zostaną wdrożone, może to spowodować „konieczność drastycznych oszczędności w drugiej części roku, np. ograniczanie ogrzewania w szkołach czy ograniczenie godzin pracy jednostek organizacyjnych w celu uzyskania oszczędności w zużyciu energii elektrycznej”.

Jakiś czas temu pakiet ustaw mających na celu m.in. uzdrowienie finansów samorządów przygotowały Unia Metropolii Polskich (UMP) i Związek Miast Polskich (ZMP). Projekty trafiły do Senatu. Na swoich stronach obie organizacje argumentują, że bez podjęcia proponowanych przez nie kroków ratunkowych, „na realizowanie usług podstawowych dla mieszkańców po prostu nie będzie pieniędzy”.

Czytaj więcej

Samorządy coraz bardziej pod kreską. Polski Ład osłabił ich finanse

Problemy finansowe samorządów to m.in. efekt wprowadzenia Nowego Ładu (który przyniósł zmniejszenie wpływów z PIT i zmianę zasady ich wypłacania), inflacja oraz wzrost cen paliw i energii.

O tym, jak dotkliwe mogą być dla samorządów ubytki w przychodach z podatku dochodowego od osób fizycznych, świadczyć może chociażby fakt, że w ubiegłym roku wpływy z tego tytułu stanowiły blisko 40 proc. ich dochodów. „Katalog dochodów własnych powiatów jest bardzo ograniczony, a wprowadzona w ubiegłym roku zasada wypłaty udziałów w PIT w ustalonej z góry wysokości w praktyce oznacza, że dochody te nie mają szans ulec istotniejszej zmianie w czasie roku budżetowego. Jednocześnie ze względu na dwucyfrową inflację rosną właściwie wszystkie wydatki bieżące, przy czym wzrost związany np. z kosztem cen nośników energii jest wielokrotnie wyższy niż inflacja” – czytamy w piśmie ZPP.

Związek przedstawił propozycję kilku doraźnych rozwiązań, które mają ustrzec powiaty przed koniecznością wprowadzania radykalnych oszczędności pod koniec roku. Jedno z nich dotyczy poluzowania reguł ostrożnościowych, z jednej strony zabraniających JST nadmiernego zadłużania się, a z drugiej – kończenia roku budżetowego z deficytem na rachunku dochodów i wydatków bieżących. Kolejną zmianą proponowaną przez ZPP jest niezaliczanie wydatków na remonty (w tym remonty dróg) do wydatków bieżących.

„W przypadku gdyby takich rozwiązań nie udało się wypracować w tym roku, za zasadne uznajemy wykonanie analogicznej operacji do ubiegłorocznego przekazania ogółem 8 mld zł pod koniec roku budżetowego. Umożliwiłoby to doraźne opanowanie sytuacji” – sugeruje ZPP. Jednocześnie związek zastrzega, że przedstawione pomysły mają charakter doraźny i ich celem jest zyskanie czasu na wprowadzenia rozwiązań systemowych.

W odniesieniu do tych ostatnich ZPP również ma własne propozycje. Jak tłumaczy Grzegorz Kubalski, z-ca dyr. biura ZPP, wymagają one jednak zbudowania od nowa systemu zasilania finansowego JST. Jedną z nowości mogłoby być np. wprowadzenie mechanizmu umożliwiającego samorządom partycypowanie w dochodach z podatków pośrednich.

W projektach ustaw przygotowanych przez Unię Metropolii Polskich oraz Związek Miast Polskich zawarte są zarówno rozwiązania doraźne, jak i zapisy zwiększające procentowy udział JST w dochodach z PIT. W przypadku gmin postulowany jest wzrost o ponad 38 punktów procentowych (z 38,34 proc. do 76,39). Jeśli chodzi o powiaty – z 10,25 proc. na 20,42. Propozycje dotyczące województw mówią o wzroście z 1,6 proc. na 3,19 proc.