Jak podaje Polski Związek Pracodawców Budownictwa, tylko na przestrzeni ubiegłego roku stal podrożała w szczytowym momencie o 50-150 proc., paliwa o 30-40 proc., asfalt o ponad 50 proc. Z kolei we wtorek GUS poinformował o 9,2-procentowym wzroście inflacji w styczniu.

Według BIG InfoMonitor, w tym roku upadłości czy konieczności zakończenia działalności budownictwo obawia się bardziej niż inne branże polskiej gospodarki (aż 32 proc. odpowiedzi w badaniu przeprowadzonym przez Keralla Research). Przyczyn kłopotów przedsiębiorcy upatrują głównie wśród zmian prawno-podatkowych oraz inflacji i spadku popytu. Choć wydawałoby się, że pandemia nie dotyka budownictwa, sytuacja nie jest tak pozytywna. Gwałtownie drożeją materiały budowlane, brakuje rąk do pracy, znów zaczęły pogłębiać się problemy zatorów płatniczych – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Ten strach przed upadłością ma uzasadnienie: 2021 r. zakończył się największą od blisko dwudziestu lat liczbą bankructw i upadłości. Jak podaje Dun&Bradstreet, w 2021 roku w sądach gospodarczych ogłoszono 939 upadłości i restrukturyzacji polskich firm, o blisko 6 proc. więcej niż w 2020 r. W budownictwie w 2021 roku ogłoszono, przy ponad 50 proc. wzroście, łącznie 203 niewypłacalności.

Teraz dodatkowym kłopotem jest rosnąca presja płacowa: z badania Praca w budownictwie wynika, że aż 91proc. firm budowlanych zgłasza potrzebę zatrudnienia pracowników. W badaniu Branżowy Bilans Kapitału Ludzkiego przeprowadzonego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości 79 proc. mikrofirm budowlanych odpowiedziało, że zatrudnienie w ich firmie ma wzrosnąć. W tym roku już w lutym zapotrzebowanie na kadry, głównie specjalistyczne, jest tak duże, jak w szczycie ubiegłorocznego sezonu.

Nic dziwnego: wyhamowane w początkowym okresie pandemii inwestycje zostały już odmrożone, zwiększyła się liczba zleceń na modernizacje obiektów i przebudowę biur, m.in. pod kątem odmiennych potrzeb pracy hybrydowej. Tymczasem poza brakami w zatrudnieniu problemem sektora jest brak bieżących środków i płynności, gdyż presja płacowa pogłębia niedobór gotówki. - U progu wiosny przedsiębiorcy z branży budowlanej w większym stopniu niż do tej pory, zwracają się z wnioskami o finansowanie. Przed sezonem chcą zapewnić sobie ludzi do pracy, a ci oczekują o 20-50 proc. wyższych wynagrodzeń niż przed rokiem. W przypadku specjalistów np. murarzy czy cieśli nawet więcej – mówi Mateusz Skowronek z firmy faktoringowej eFaktor.

Podaż pracowników i zainteresowanie pracą w branży spada. Liczba ofert drastycznie przewyższa liczbę chętnych, a najgorzej z pozyskaniem pracowników jest w województwach mazowieckim i małopolskim. – Ci przedsiębiorcy, którzy nie znajdą sposobu na skrócenie obiegu pieniądza, będą schodzić z budowy. A to już prosta droga do bankructwa – uważa Skowronek.

Według Budindexu, polskie budownictwo to 7,4 proc. PKB, o ok. 1,5 pkt procentowego powyżej średniej unijnej. Wartość wypracowana przez branżę w 2020 roku sięgnęła 35,82 mld euro. Jednak już jesienią zdarzały się sytuacje, że firma wygrywająca przetarg nie rozpoczynała realizacji kontraktu w ustalonym terminie przez brak odpowiedniej liczby pracowników. Takie sytuacje mają się w tym roku powtarzać.

Czytaj więcej

Coraz droższe budowanie