Ukraińskie Ministerstwo Przemysłu Węglowego będzie sprzedawać rentowne kopalnie, a te przynoszące straty zamykać. Likwidacja dotyczyłaby także państwowego monopolisty – Węgla Ukrainy. Rentowne kopalnie mają być sprywatyzowane do końca 2014 r.

Zdaniem ekspertów reformy w ukraińskiej branży węglowej zwiększą jej atrakcyjność w oczach inwestorów, w tym także z Zachodu. Natomiast likwidacja Węgla Ukrainy – monopolisty na rynku dostaw surowca docelowym konsumentom – pozwoli na utworzenie pełnowartościowego rynku węgla. Ceny surowca dyktowane przez tę firmę są niższe od cen rynkowych, proponowanych przez kopalnie prywatne.

– Po likwidacji Węgla Ukrainy ceny rynkowe będą formowane współzależnością popytu i podaży, a nie pozycją monopolisty – ocenia Serhij Hajda, analityk Dragon Capital. A Jurij Ryżkow z Astrum Investment Management dodaje:

– Zmiany pozwolą na podwyższenie średniej ceny węgla na rynku ukraińskim. Stawki za surowiec dyktowane przez Węgiel Ukrainy wynoszą 750 – 1000 hrywien za tonę (94 – 125 dol.), rynkowe 1500 – 1800 hrywien (188 – 225 dol.).

Największe zainteresowanie prywatyzacją kopalń przejawiają przedsiębiorstwa hutnicze i energetyczne.

Ministerstwo Węglowego Przemysłu jeszcze w tym roku chce pozyskać 1,2 mld hrywien (150 mln dol.) od prywatnych inwestorów na modernizację kopalń i poprawę w nich bezpieczeństwa. 100 mln dolarów na rekonstrukcję branży zaoferowały firmy chińskie. W sumie ministerstwo chce przeznaczyć na modernizację sektora 6,5 mld hrywien (ok. 817 mln dolarów) – w planach są m.in. kredyty z gwarancjami rządowymi, emisja papierów wartościowych i leasing.

Chińczycy, choć są największym producentem węgla na świecie (ponad 2,5 mld ton rocznie), są też jego importerem netto. A zapotrzebowanie na surowiec w ich kraju rośnie – zwłaszcza że zapowiadają zamykanie małych i średnich kopalń. Dlatego niewykluczone, że Chiny mogłyby kupić kopalnię na Ukrainie. Rynkiem tym zainteresują się też prawdopodobnie Hindusi – trzeci co do wielkości producent paliwa (ponad 0,5 mld ton). Np. ich koncern Emami nie wyklucza budowy kopalni węgla koksowego (bazy do produkcji stali) w Polsce. Na rynek ukraiński zerka także holenderski koncern wydobywczy New World Resources, właściciel czeskich kopalń OKD. – Pytanie, czy na pewno uda się znaleźć chętnych na zakup ukraińskich kopalń, bo np. w Donbasie są one o wiele bardziej niebezpieczne niż polskie, a w Polsce, spójrzmy, jak długo Kompania Węglowa próbuje sprzedać kopalnię Silesia – mówi w rozmowie z „Rz” Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka. Jego zdaniem środki, jakie Ukraina chce przeznaczyć na restrukturyzację przemysłu węglowego, są za małe. – Nasz rząd przez cztery lata wydał na podobny proces ponad 6 mld zł – przypomina Steinhoff. – Jednak udało się nam z 22 zł straty na tonie węgla wyjść na 7 zł zysku na niej – dodaje.

Polskie firmy na razie nie wykazują zainteresowania prywatyzacją ukraińskich kopalń. – Bardziej opłacałoby się tam, jeśli już, zbudować jakąś od nowa – mówi „Rz” osoba z branży.