Długotrwały trend spadkowy cen wyrobów stalowych wyhamował na przełomie sierpnia i września. PUDS, zrzeszająca największe przedsiębiorstwa handlujące stalą, monitoruje ceny trzech najpopularniejszych wyrobów. Jak wynika z danych organizacji, podstawowe rodzaje blachy, prętów żebrowanych oraz profili podrożały w ciągu miesiąca o 4–6 proc. Ceny są jednak wciąż o kilkanaście procent niższe niż na początku ubiegłego roku.
– Dostrzegamy ożywienie na rynku, wzrost zapotrzebowania na wyroby stalowe jest zauważalny. Największy popyt generują inwestycje infrastrukturalne – ale już nie tak spektakularne. Jest raczej więcej średnich i mniejszych zamówień. W przypadku budownictwa mieszkaniowego wielkiego boomu nie ma, ale nie jest źle – komentuje Robert Wojdyna, prezes Konsorcjum Stali, jednej z największych spółek dystrybucyjnych w Polsce.
1,15 mld zł wyniosły skonsolidowane przychody Konsorcjum Stali w ubiegłym roku
– Jest jeszcze za wcześnie na „twarde" analizy i wieszczenie odwrócenia trendu. Pamiętajmy, że wzmożony popyt może częściowo wynikać z tego, że kończy się rok i wykonawcy powoli zamykają budżety, poza tym zbliża się zima, co również skłania do nadgonienia prac – ocenia.
Wojdyna podkreśla, że dystrybutorzy stali wiążą duże nadzieje na poprawę sytuacji w związku ze zmianą naliczania VAT od 1 października.
– To pozwoli ukrócić proceder oszukiwania w handlu stalą budowlaną. Nieuczciwe firmy, które mogły oferować bardzo stal, odebrały nam znaczną część rynku – w przypadku prętów było to nawet ponad 40 proc. Liczymy na szybkie odzyskanie pozycji – podsumowuje Wojdyna.
W niedawnej rozmowie z „Rz" Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, oceniał, że jeśli Polska dobrze wykorzysta fundusze unijne w latach 2014–2020, zużycie stali może wzrosnąć do 15 mln ton w skali roku. Byłby to poziom rekordowy.