Ceny żywności to jeden z najczęściej analizowanych wskaźników i każdy raport porównujący ich wysokość w poszczególnych typach czy sieciach sklepów może liczyć na ogromne zainteresowanie.
Tym bardziej że faktycznie nie tylko w różnych sklepach, ale nawet częściach kraju należy się liczyć ze sporymi różnicami, nawet jeśli chodzi ?o podstawowe kategorie.
Dokąd na zakupy
Według danych GUS w lipcu polędwica drobiowa najtańsza była w województwie małopolskim. W najdroższym pod tym względem woj. kujawsko-pomorskim cena jest ponad 32 proc. wyższa.
Dotyczy to także produktów importowanych. Pomarańcze najtaniej można kupić w woj. zachodniopomorskim, ale w najdroższym pod tym względem woj. warmińsko-mazurskim ceny są wyższe aż o prawie 30 proc.
Jednak trzeba zauważyć, że w przypadku towarów sprowadzanych z innych krajów różnice w cenach są generalnie mniejsze, niż jeśli chodzi o krajową produkcję.
Nawet ogólnokrajowe sieci handlowe przyznają, że w poszczególnych sklepach należy się liczyć z pewnymi różnicami w cenach.
– Z założenia ceny we wszystkich sklepach naszej sieci, zarówno jeśli chodzi o stałą ofertę, jak i promocje, są jednakowe. Niemniej różnice w cenach tych samych produktów w różnych lokalizacjach mogą występować – mówi Anna Biskup, PR manager sieci Lidl.
Jak wyjaśnia, potencjalne rozbieżności mają związek choćby z otwieraniem nowych czy gruntownie remontowanych sklepów. Z tej okazji przygotowywane są specjalne oferty cenowe. Niższe mogą być też ceny produktów spożywczych ze zbliżającą się datą przydatności do spożycia.
– Chcąc oferować naszym klientom zawsze atrakcyjne ceny, nie pozostajemy również obojętni na działania konkurencji w zakresie ich kształtowania – dodaje Anna Biskup.
– Nasza sieć zarządza obecnie blisko 700 sklepami w całej Polsce – od hipermarketów, przez supermarkety, aż po małe sklepy osiedlowe. Mimo że każdy z tych formatów jest inny i ma innych klientów, naszym celem jest oferować na każdym z lokalnych rynków szeroki wybór produktów w atrakcyjnych cenach dopasowanych do potrzeb danej placówki handlowej – podaje biuro prasowe Carrefour Polska.
Ceny zbijają sieci
Analitycy duże różnice lokalne tłumaczą kilkoma czynnikami.
– Ważnym elementem składowym kosztów, co ma wpływ na finalny poziom cen, jest m.in. wysokość czynszów, jakie muszą płacić firmy – wyjaśnia Barbara Załęska z Boston Consulting Group. Zwraca też uwagę na poziom konkurencji lokalnej i nasycenia rynku sklepami, co ma duże znaczenie, jeśli chodzi o finalną wysokość kwoty z paragonu, jaką musi zapłacić klient.
– W przypadku zurbanizowanych województw, gdzie występują aglomeracje lub duże miasta, ogromną rolę odgrywa handel nowoczesny, czyli sieci sklepów wielkopowierzchniowych – dodaje Tomasz Stec, starszy konsultant w warszawskim biurze Simon-Kucher & Partners.
Ma to duże znaczenie, gdyż w mniej zurbanizowanych regionach przeważają raczej przedstawiciele handlu tradycyjnego, który ma w Polsce wielu zwolenników. I choć sklepy te nie odstają od rywali ofertą czy jakością produktów na półkach, to jednak zazwyczaj nie są w stanie zaoferować podobnych cen.
– Duże sieci mają lepiej zorganizowane dostawy, mniej strat i efektywniejsze promocje – mówi Andrzej Faliński, dyr. generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Dlatego wciąż pokutująca opinia, że w dużych miastach ceny są najwyższe, jest błędna. Nie tylko w przypadku żywności, ale i innych kategorii, jak odzież, kosmetyki czy sprzęt elektroniczny, w mniejszych miastach są one wyższe.
Mieszkańcy aglomeracji oczywiście ponoszą wyższe koszty życia. Ma to związek z wieloma innymi składowymi, jak ceny mediów, transportu itp.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.mazurkiewicz@rp.pl