Panie ministrze, rozglądam się po gabinecie i… nie pakuje się pan?

Przecież jestem w ferworze pracy. Mamy mnóstwo projektów na stole.

Czyli nie jest pan na wylocie, jak się nieoficjalnie mówi?

Nieoficjalnych medialnych doniesień specjalnie nie słucham, bo odwracałyby moją uwagę od meritum.

Mówi się, że na Dolnym Śląsku mocno nadepnął pan na odciski tamtejszym działaczom Koalicji Obywatelskiej. I, mówiąc potocznie, zagięli na pana parol.

Przy ponad 30-letnim doświadczeniu menedżerskim, nie tylko w Polsce, ale również za granicą, wyrobioną pokorą wobec rzeczywistości, nie robi to na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia.

Czytaj więcej

Saudi Aramco może wyjść z Polski. Minister Wojciech Balczun mówi o repolonizacji

Bo ma pan na tyle grubą skórę czy na tyle słabi są ci, którzy próbują pana odwołać?

Oczywiście nikt nie jest całkowicie odporny na różne zdarzenia. Natomiast nic poza realizacją agendy, na którą umówiłem się z panem premierem, się nie dzieje. Wszystkie tematy, które realizujemy, w dużym stopniu wypełniają oczekiwania postawione mi ponad 15 miesięcy temu.

Ale chyba w jakimś stopniu pana to zajmuje? Nie spędza to panu snu z powiek?

Podejmujemy decyzje, które zawsze wzbudzają emocje. To resort nadzorujący największe firmy w państwie i strategiczne sektory, więc różne ośrodki wpływu bardzo się interesują tym, co robimy. Jeżeli jakieś decyzje są niezgodne z ich oczekiwaniami, mogą je denerwować.

Na przykład dlatego, że nie chce pan zatrudniać ich ludzi?

Nie mam takiej presji i nikt tutaj z kolejką CV nie stoi. Od początku moja ambicją jest zbudowanie maksymalnie merytorycznego sposobu funkcjonowania Ministerstwa Aktywów Państwowych i robimy to coraz bardziej skutecznie. Mam świadomość, że podejmowane przez nas decyzje nie wszystkim się podobają. Kierujemy się pragmatyką i merytoryką, szukamy najlepszych rozwiązań dla spółek. Efekty są. Sytuacja spółek jest stabilna, a najtrudniejsze przypadki są, mam nadzieję, na ścieżce do rozwiązania.

ABW prześwietliła pana już do cna czy jeszcze jakieś postępowania trwają?

Zgodnie ze swoim publicznym zobowiązaniem poddałem się procedurze, do której nie byłem zobligowany, czyli sprawdzeniu w celu uzyskania poświadczeń bezpieczeństwa najwyższej kategorii. Po wielomiesięcznym postępowaniu takie poświadczenia otrzymałem.

Spadł panu kamień z serca, kiedy dostał pan poświadczenie?

Wiem, co w życiu zrobiłem i z wielu rzeczy mogę być dumny. Jak każdy popełniam błędy, ale jestem 56-letnim facetem z dużym doświadczeniem menedżerskim i w większości miejsc, w których pracowałem, pozostawiałem po sobie, mam nadzieję, dobre wspomnienia.

Nowe zasady w spółkach Skarbu Państwa. Koniec z synekurami w radach nadzorczych?

Pojawiła się nowelizacja ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym. Jak rozumiem, to ciąg dalszy kodeksu dobrych praktyk…

…zapowiadaliśmy, że tak będzie. Kodeks dobrych praktyk nadzoru właścicielskiego był preludium. Teraz zaostrzamy wymagania wobec osób zasiadających w radach nadzorczych i zarządach. To także odpowiedź na kontrowersje związane z Collegium Humanum. Nie tylko wykształcenie, ale przede wszystkim doświadczenie powinno decydować o możliwości zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Nie może być tak, że ktoś niczym wcześniej nie zarządzał, robi MBA i to wystarcza, żeby nadzorować strategiczną korporację.

I prosty komunikat do polityków, że nie dorobią sobie już w radach nadzorczych?

Myślę, że od dłuższego czasu to jest w dużej części mit. Utarło się mówić, że rady nadzorcze to synekury.

Może w największych, strategicznych spółkach Skarbu Państwa synekury to mit, ale jeśli popatrzymy na spółki komunalne czy samorządowe, to już niekoniecznie.

Dlatego chcemy to doregulować ustawowo i wymuszać zmianę przynajmniej w obszarze, który nam bezpośrednio podlega. Oczywiście przy holdingach mających po kilkaset spółek wyzwaniem jest zweryfikowanie każdej spółki córki czy wnuczki. To zadanie zarządów dużych korporacji. Ale ta zmiana następuje, czego dowodem jest choćby rosnące zaufanie inwestorów do spółek publicznych i ich kapitalizacja.

Kiedy te zmiany mogą wejść w życie? Zdążycie jeszcze przed wyborami?

Dobrze mieć takie regulacje, gdy zbliżają się walne zgromadzenia i kończą kadencje organów spółek. To naturalny moment na zmiany. Nie chcemy robić rewolucji, gdyż takie rozwiązanie mogłoby narazić spółki na duże perturbacje. Dlatego osoba, która nie spełnia nowych wymagań, będzie mogła dokończyć kadencję, ale nie zostanie wybrana ponownie.

Gdyby potraktować wszystkich członków rad nadzorczych w podległych panu spółkach jako jeden zbiór, to jaki procent z nich nie spełniałby dziś wymagań nowej ustawy?

Wbrew pozorom nie będzie ich tak dużo, jak niektórzy myślą – może to być kilka procent. W ramach naszej analizy w spółkach pod bezpośrednim nadzorem MAP zidentyfikowaliśmy tylko pojedyncze przypadki. Przeglądamy te zasoby i pilnujemy, żeby obowiązywał klucz kompetencyjny. Kiedy pokazaliśmy koalicjantom, co robimy i jak wdrażamy nowy mechanizm zarządzania spółkami Skarbu Państwa, okazało się, że argumentów przeciwko naszym rozwiązaniom praktycznie nie było.

Local content w praktyce. Balczun: Udział polskich firm w offshore rośnie

A ile jest po roku realnych, namacalnych dowodów na to, że local content rzeczywiście zadziałał?

Rok temu mówiło się o polonizacji, patriotyzmie gospodarczym czy local content w zupełnie innym kontekście. Przez ten rok wydarzyło się bardzo dużo.

Przez ten rok wszyscy zaczęli o nim mówić. Tyle że konkretnych przykładów wszyscy nadal szukają jak Świętego Graala.

Nie zgadzam się. Tak nie jest.

Czytaj więcej

Zmiana właściciela TVN pod lupą państwa. Minister nie zdecyduje sam

To proszę udowodnić, że jest inaczej.

Local content stał się trwałą częścią krajobrazu gospodarczego Polski. Powstały jego definicja i model liczenia krajowości podmiotów, kodeks dobrych praktyk, a w spółkach Skarbu Państwa – pełnomocnicy do spraw local content. GUS prowadzi pilotaż w energetyce i offshore, a Urząd Zamówień Publicznych uwzględnił local content w polityce zakupowej państwa. Rozpoczęły się też konsultacje z firmami przy planowanych zamówieniach. PGZ, realizując zamówienia obronne i program SAFE, pokazuje przedsiębiorcom, czego będzie potrzebować i jakie firmy mają szansę wejść do łańcucha dostaw. Inne spółki z naszego portfela zaczynają robić to samo.

Jeżeli PGZ będzie chciała zainwestować, coś kupić i dostanie dwie porównywalne oferty, ale polska będzie droższa od zagranicznej, to powinna jednak wybrać krajowego dostawcę?

Każdy przypadek wymaga osobnej analizy. Nie mamy ustawowych narzędzi pozwalających narzucić local content, ale prawo zamówień publicznych i polityka zakupowa państwa pozwalają stosować także kryteria inne niż cena. Trzeba patrzeć szerzej: na miejsca pracy, podatki czy lokalizację beneficjenta rzeczywistego. Czasy przekonania, że zawsze można kupić wszystko taniej gdzieś daleko, się skończyły. Geopolityka pokazała, jak ryzykowna jest utrata strategicznych kompetencji. Local content ma służyć ich odbudowie w Polsce i Unii Europejskiej oraz temu, żeby krajowe firmy w jak największym stopniu korzystały z ogromnych inwestycji, które są przed nami.

Cały czas czekam na konkretny przykład działania local content.

Offshore. W pierwszych projektach morskich farm wiatrowych udział local content był kilkuprocentowy. Dziś przekracza 20 proc., a celem jest 50 proc. Podobnie jest w obronności. W energetyce są umowy, w których globalni dostawcy zobowiązują się korzystać z polskich firm przy usługach serwisowych. To są kontrakty na kolejne 15–20 lat. Właśnie o takie efekty chodzi.

PGZ, Orlen i 15 mld zł dla Funduszu Rezerwy Demograficznej

Wracając do PGZ. Dojdzie w grupie do zmian właścicielskich przed wyborami?

Nie nazywałbym tego zmianami właścicielskimi.

To zapytam inaczej: Orlen wejdzie do PGZ?

Na to pytanie absolutnie nie mogę w tej chwili odpowiedzieć.

Ale ktoś wejdzie.

Jest za wcześnie. Dopuszczamy zmianę w akcjonariacie, ale PGZ jest spółką strategiczną, więc przy jakichkolwiek decyzjach musimy pozostać w obszarze podmiotów kontrolowanych przez państwo.

Czyli Orlen. Jest na liście spółek strategicznych i ma pieniądze.

Powiem tylko, że istnieje co najmniej kilka scenariuszy.

Jakie są więc te inne scenariusze?

To bardzo wrażliwa kwestia. Wystąpiliśmy także do Prokuratorii Generalnej o interpretację dotyczącą ustawy o zarządzaniu mieniem państwowym. Mamy sprecyzowany pogląd na to, jak chcielibyśmy ten proces przeprowadzić i jaki efekt powinien przynieść PGZ.

Gdyby przeliczyć oczekiwany efekt na miliardy złotych, o jakiej kwocie mówimy?

Zależy, z której strony na to spojrzymy. Efektem tych działań będą również dochody budżetowe i nie chcę od tego abstrahować.

A propos, w projekcie budżetu na 2027 r., który pojawił się w sierpniu, zapisano 15 mld zł wpływów do Funduszu Rezerwy Demograficznej ze zbycia państwowych akcji i udziałów. To między innymi z tej operacji?

Tak jest nazwana ta pozycja w nomenklaturze budżetowej.

Czyli sprzedaż części PGZ wchodzi do tych 15 mld zł?

Tak jest zapisane w projekcie budżetu.

I co jeszcze? Sam PGZ raczej nie wystarczy.

Mamy strategię uporządkowania portfela spółek Skarbu Państwa. Widzimy niewykorzystane potencjały i możliwości synergii biznesowych. Chcemy, żeby bezpośredni udział Skarbu Państwa na poziomie ministerstwa dotyczył przede wszystkim najbardziej strategicznych aktywów, te niestrategiczne, często bardzo małe, są i będą poddawane procesowi dezinwestycji.

Czego w takim razie pozbędziecie się w przyszłym roku, żeby te 15 mld zł rzeczywiście wpłynęło do Funduszu Rezerwy Demograficznej?

Nie mówimy o sprzedaży spółek, ale o zmianach struktury akcjonariuszy. Nie mogę więcej powiedzieć, dopóki projekty nie zostaną domknięte. Często dotyczą spółek publicznych, więc informacje mogą mieć charakter cenotwórczy. Mogę zapewnić, że intensywnie nad tym pracujemy, ale zastrzegam, że interes państwa jest dla nas celem nadrzędnym i będzie on zachowany w każdym scenariuszu.

Sprzedaż TVN i Saudi Aramco. Rząd analizuje strategiczne aktywa w Polsce

Rząd zgodzi się na sprzedaż TVN?

Na to jest procedura administracyjna.

Która już się rozpoczęła. Pismo wpłynęło pismo i macie 90 dni na odpowiedź.

To procedura administracyjna wynikająca z ustawy. Ministerstwo nie będzie badało transakcji amerykańskiej ani blokowało tego, co wydarzyło się za oceanem. Możemy wyłącznie sprawdzić wpływ transakcji na podmiot w Polsce i polski rynek. Na końcu mamy dwie możliwe decyzje: zgodę albo odmowę.

Będziecie też badać wpływ transakcji na pluralizm debaty publicznej? Prawo i Sprawiedliwość bardzo mocno ostrzy sobie zęby na TVN, zwłaszcza biorąc pod uwagę polityczne konotacje nowego amerykańskiego właściciela.

Mogę się wypowiedzieć wyłącznie w zakresie procedury prowadzonej przez ministerstwo. Ma ona charakter administracyjny i w dużej mierze techniczny. Jeśli chodzi o pluralizm, rozwiązania zastosowane przy transakcji za oceanem pokazują, że nowy właściciel podchodzi do utrzymania określonych standardów prawidłowo. Niektórzy być może już witali się z gąską, ale świat nie jest taki prosty.

Kiedy zapadnie decyzja?

Jak sam pan powiedział, mamy na to 90 dni. Dopiero wpłynęło formalne zawiadomienie. Ma jeszcze pewne braki, więc wystąpiliśmy o ich uzupełnienie. Kiedy dokumentacja będzie kompletna, formalnie rozpoczniemy procedurę.

Pozostańmy przy spółkach z listy strategicznych. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że Saudi Aramco rozważa wyjście z inwestycji w Polsce. Mowa jest przede wszystkim o sprzedaży Aramco Fuels Poland, działającej na rynku hurtowym paliw. Orlen powinien przejąć tę spółkę?

Po pierwsze musimy mieć pewność, że taka wola jest, bo teraz mamy do czynienia z szumem informacyjnym. Jeżeli zrealizowałby się scenariusz wychodzenia Saudi Aramco z UE, w tym sprzedaż udziałów w Rafinerii Gdańskiej, MAP i Orlen gruntownie to przeanalizują ze względu na strategiczny charakter tego biznesu. Taka sytuacja mogłaby być szansą na nowe otwarcie albo repolonizację.

Czytaj więcej

Izera wraca do gry. Fabryka w Jaworznie dostała zielone światło

ElectroMobility Poland, Foxconn i Polbank. Balczun o nowych projektach i markach

Na ElectroMobility Poland przeznaczyliście 4,5 mld zł z KPO. Kiedy podpiszecie umowę z Foxconnem?

Jesteśmy na ostatnim etapie negocjacji i wszystko idzie zgodnie z planem. To jeden z najważniejszych projektów w naszej agendzie. Chodzi nie tylko o 4,5 mld zł z KPO, ale przede wszystkim o transfer technologii, budowę kompetencji w Polsce i pozyskanie globalnego partnera technologicznego dającego nam wyłączność na rynek europejski. To jest także element naszego programu Local Content.

To inaczej, jaka będzie łączna wartość tej inwestycji?

Trwają negocjacje dotyczące umowy spółki. Lokalizacja pozostaje bez zmian, a parametry i kosztorysy zostały zweryfikowane. Jeżeli w najbliższych tygodniach uda się domknąć projekt i podpisać umowę spółki, wiosną powinniśmy wbić pierwszą łopatę pod fabrykę w Jaworznie. Wtedy pokażemy całościowy budżet projektu.

Kiedy pierwszy samochód zjedzie z taśmy?

W 2029 r.

A jak będzie się nazywał?

Kiedy wszystko będzie przesądzone i ruszy budowa fabryki, przyjdzie czas na nazwę. Najlepiej, żeby kojarzyła się z Polską, a jednocześnie była maksymalnie międzynarodowa.

To ja mam propozycję. Ostatnio popularna się stała nazwa nowego banku, może więc samochód nazwiecie Polcar?

Propozycja trafia na listę.

A Pekao SA zmieni nazwę na Polbank?

Przede wszystkim ta informacja jest bardzo świeża.

Wiedział pan, że Cezary Stypułkowski pracuje nad zmianą nazwy Pekao SA i pozbyciem się Żubra, czy nie?

Prezes Stypułkowski komentował już intencję tej decyzji. Nic nie jest przesądzone, a już na pewno nie to, że Pekao SA zmieni nazwę na Polbank. Na pewno zbadamy tę kwestię dogłębnie w ramach nadzoru właścicielskiego.

A sama nazwa „Polbank” panu się podoba?

(długie westchnienie, uśmiech)

Dziękuję za odpowiedź. Grupa Azoty, JSW, PKP Cargo, Poczta Polska, problemy już minęły?

W Grupie Azoty trwają trudne, ale konstruktywne negocjacje z wierzycielami. Duża inwestycja była źle zaplanowana, niedoszacowana i kosztowała znacznie więcej, niż zakładano. Wyssała 18 miliardów złotych z płynności grupy. Bieżąca sytuacja jest jednak ustabilizowana, EBITDA się poprawia. Naszym zadaniem jest dokończenie procesów naprawczych.

Które mogą skończyć się wnioskami do prokuratury?

Dopuszczam również tego typu działania.

Przeciwko osobom o znanych nazwiskach?

Nie chcę wskazywać nazwisk, bo to nie moje zadanie. Ale trudno mi pojąć, że tak ważne decyzje można było podejmować na podstawie tak wątłych argumentów. Jeśli chodzi o JSW, nadal mamy ogromne wyzwanie. Uruchomiono 1,9 mld zł finansowania poprzez ARP, znowelizowano ustawę górniczą, trwają procesy restrukturyzacyjne i obniżanie kosztów. Problemem pozostaje m.in. JSW Koks, który kosztuje około 400–450 mln zł rocznie, oraz przeszacowane inwestycje w nową baterię. W Poczcie Polskiej sytuacja jest znacznie bardziej stabilna, uspokoiła się sytuacja społeczna i poprawiają się wyniki.

Poczta Polska wreszcie przejmie Orlen Paczkę?

Procedura trwa. Poczta Polska ma finansowanie pozwalające na taką transakcję. Wierzę w koncepcję utworzenia narodowego operatora logistycznego na bazie Poczty Polskiej, z Orlen Paczką w jej rękach.

Do kiedy powinno się to wydarzyć?

Jeżeli ma się wydarzyć, to powinno się zadziać w ciągu najbliższych miesięcy. Orlen prowadzi transparentną procedurę i chce uzyskać za Orlen Paczkę wartość godziwą.

A wartość godziwa to, ile?

Są stosowne analizy i wyceny. Najważniejsze, że Poczta Polska pozyskała finansowanie pozwalające sfinansować transakcję.

Orlen ma jednak realizować projekt małego atomu z Michałem Sołowowem, czyli SMR w technologii BWRX-300. Kto bardziej ustąpił w tych negocjacjach? Bo relacje między spółkami, mówiąc enigmatycznie, do najlepszych nie należały.

Projekt był uruchamiany w innych warunkach politycznych i merytorycznych i od tego czasu wiele się zmieniło. Został poddany wielowymiarowej weryfikacji pod kątem zabezpieczenia interesów Orlenu oraz Skarbu Państwa. W tym roku trwały intensywne negocjacje pomiędzy partnerami. To jest na pewno kompromis, który pokazuje, że nawet jeżeli strony twardo negocjują i walczą o swoje interesy, można dojść do porozumienia.

Zawarte zostało porozumienie parasolowe między Orlenem a Synthosem. Ale jak to zawsze bywa, diabeł tkwi w szczegółach, w tym wypadku w umowach wykonawczych, które dopiero mają być negocjowane. Zostaną zawarte, czy może się okazać, że projekt jednak nie wypali?

Słusznie pan zauważył, że to dopiero pierwszy krok, ale pierwszy krok zwykle jest najtrudniejszy. Umowy wykonawcze będą negocjowali menadżerowie Orlenu i wiedzą, że ich zadaniem jest zabezpieczenie interesów spółki i jej akcjonariuszy ze Skarbem Państwa na czele.