Budowa fabryki Izery w Jaworznie dostała zielone światło. Sejmowa komisja ochrony środowiska, na wniosek ElectroMobility Poland (EMP), wydała w ubiegłym tygodniu zgodę na przeniesienie własności działek położonych w Jaworznickim Obszarze Gospodarczym. Umożliwia to przekazanie gruntów leśnych, na których ma powstać zakład produkujący docelowo 400 tys. samochodów elektrycznych rocznie. Grunty pod fabrykę mają być przeniesione z EMP do spółki celowej EMP Auto, powołanej w grudniu 2025 r. dla przyszłego joint venture z zagranicznym inwestorem. W pierwszej połowie maja 2026 r. EMP podpisała porozumienie z nowym partnerem – technologiczną firmą Foxconn z Tajwanu, jednym z największych na świecie kontraktowych producentów elektroniki użytkowej, produkującą m.in. urządzenia dla Apple.

Czytaj więcej

Polski samochód bez napędu hybrydowego to duże wyzwanie na rynku europejskim

Fabryka coraz bliżej

Realizacja projektu przyspiesza, bo rozmowy z tajwańskimi partnerami mają być sfinalizowane podpisaniem umowy do końca listopada. W poniedziałek 7 września w resorcie energii stanowisko obejmuje nowy wiceminister – Piotr Masłowski, który będzie zajmował się elektromobilnością. Pieniądze już są: w końcu ubiegłego miesiąca większościowym akcjonariuszem EMP został Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który wniósł do niej wkład 4,5 mld zł pochodzących z Krajowego Planu Odbudowy. Wcześniej nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy EMP zdecydowało o podwyższeniu kapitału spółki, zmianie jej statutu i powołaniu w skład rady nadzorczej dwóch przedstawicieli NFOŚiGW. To otwiera drogę – rzecz jasna pod warunkiem podpisania umów z zagranicznymi partnerami przedsięwzięcia – do wyczekiwanego rozpoczęcia budowy fabryki. Miałoby to nastąpić wiosną przyszłego roku. A w dwa lata później z zakładu miałyby wyjechać pierwsze auta.

Czytaj więcej

Rząd inwestuje 4,5 mld zł w polskie auto elektryczne. Pierwsze pojazdy w 2029 r.

Oczekuje się, że inwestycja popchnie kulejącą w Polsce elektromobilność, której rozwój, mimo wcześniejszych oczekiwań, nie nadąża za dokonującą się transformacją w motoryzacji pozostałych krajów Unii Europejskiej. W pierwszej połowie 2026 r. pod względem udziału e-aut w rejestracjach Polska znalazła się na miejscu drugim od końca (tylko 5 proc.) przy unijnej średniej 20,7 proc. W sierpniu było jeszcze gorzej. Jak podaje Instytut Samar, udział nowych elektryków w rejestracjach nowych samochodów osobowych wyniósł 4,7 proc. i był znacznie gorszy w porównaniu do wyniku sierpnia sprzed roku, w którym sięgnął 7,8 proc.

– Kluczowym czynnikiem jest zakończenie rządowego wsparcia w postaci dopłat – stwierdza Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który przypomina, że baza odniesienia z ubiegłego roku była wysoka dzięki programowi „NaszEauto”. Choć zainteresowanie elektrykami będzie teraz budzić wzrost cen paliw spowodowany przeciągającym się konfliktem na Bliskim Wschodzie, to problemem w Polsce pozostają wysokie ceny tych aut, gdy na innych rynkach, jak Niemcy, Francja, Włochy czy Hiszpania, ich sprzedaż jest (w różny sposób) wspierana przez państwo.

Izera kontra chińskie elektryki

– Jeśli odnieść plany produkcji trzech modeli Izery do obecnych realiów rynkowych, to ich ceny powinny mieścić się w trzech przedziałach: 65–75 tys. zł, 85–100 tys. zł oraz 115–150 tys. zł. Taki poziom cen pozwoliłby konkurować zarówno na rynku polskim, jak i europejskim z producentami z Chin, którzy bardzo szybko zwiększają swoje udziały w sprzedaży – uważa Aleksander Mazan, dyrektor ds. partnerstw strategicznych w internetowej platformie sprzedażowej Superauto.pl. Jego zdaniem, byłby także zachętą do przesiadania się z aut używanych do nowych, co przyspieszyłoby wymianę starzejącego się parku. – Celem produkcji polskiego elektryka powinno być odmłodzenie floty samochodowej w Polsce – dodaje Mazan.

Czytaj więcej

Zwrot akcji w sprawie Izery. Tajwański gigant partnerem w budowie polskiego auta

Problem w tym, że ogromna konkurencja, jaka panuje na rynku samochodów elektrycznych, będzie się nasilać. M.in. za sprawą elektryków chińskiej produkcji, których nie jest już w stanie wchłaniać macierzysty rynek, na którym samochody w pełni elektryczne osiągnęły w lipcu 44-procentowy udział w rejestracjach, przy spadku całego chińskiego rynku o 21 proc. Ale też zapowiadanych małych i „bardziej przystępnych cenowo” elektryków z europejskich fabryk, na produkcję których naciska Komisja Europejska (producenci mają być do nich zachęcani ulgami, tzw. superkredytami). Polski elektryk nieznanej nikomu marki będzie także musiał konkurować z rosnącą ofertą samochodów elektrycznych na rynku wtórnym, na którym ceny e-aut spadają nieporównanie szybciej niż samochodów spalinowych. Także jego wartość rezydualna będzie dużym problemem, znacznie większym niż tych elektryków, które na rynku są sprzedawane od kilku lat.

Czytaj więcej

Electromobility Poland wraca do gry. 4,5 mld zł z KPO na nowy projekt

Te wątpliwości nie osłabiają jednak wiary w zasadność przedsięwzięcia. Według NFOŚiGW, blisko 4,5 mld zł na budowę fabryki aut elektrycznych w Jaworznie ma się przyczynić do transformacji polskiej gospodarki w kierunku czystej mobilności i nowoczesnego przemysłu. – To największa inwestycja w historii NFOŚiGW. Wspieramy rozwój polskiego samochodu elektrycznego, ponieważ wierzymy, że projekt oparty na najnowocześniejszych technologiach przyniesie długofalowe korzyści dla krajowej gospodarki – przekonuje Paweł Augustyn, wiceprezes NFOŚiGW. Inwestycja ma się w znacznym stopniu opierać na lokalnym łańcuchu dostaw: około 70 proc. wartości komponentów ma pochodzić z Unii Europejskiej, przy czym znacząca ich część byłaby wytwarzana w Polsce. – Udział tzw. „local content” już od momentu uruchomienia produkcji ma wynosić ok. 70 proc. – twierdzi Cyprian Gronkiewicz, prezes EMP.

Projekt z trudną historią

Projekt Izera budzi szczególne emocje w województwie śląskim, gdzie liczne inwestycje motoryzacyjne doprowadziły do gospodarczej transformacji regionu, wcześniej zdominowanego przez górnictwo i hutnictwo. Izera-bis mogłaby przyczynić się do powstania nawet kilkunastu tysięcy nowych miejsc pracy. Z punktu widzenia lokalnej gospodarki można ją porównać do decyzji o budowie Elektrowni Jaworzno III w latach 70. ub. wieku, która przyniosła dynamiczny rozwój Jaworzna, a efekty utrzymywały się przez wiele lat.

Czytaj więcej

Pogarszają się prognozy dla przemysłu motoryzacyjnego w Polsce

Ale na razie to tylko życzenia. Dotychczasowe próby uruchomienia budowy fabryki zakończyły się fiaskiem. W połowie 2020 r. pokazano prototyp, jesienią 2022 r. podpisano umowę z chińskim Geely jako przyszłym partnerem technologicznym, który miał dostarczyć platformę pod trzy bateryjne modele: najpierw SUV-a, a potem kombi i hatchbacka. Start produkcji zaplanowano na koniec 2025 r., potem o kolejny rok ją przesunięto. Fabrykę o zdolności 150 tys. aut rocznie obejmującą spawalnię, lakiernię i linię montażu miał budować giełdowy Mirbud. Potem okazało się, że głównym produktem będą auta Geely (prawdopodobnie Volvo EX30, Smart, ewentualnie Zeekr) zapewniające wypełnienie zdolności wytwórczych, a Izera byłaby tylko dodatkiem. W końcu Chińczycy stracili cierpliwość i wycofali się wobec braku zapewnionego finansowania.