Decyzja dotyczy ograniczonej liczby pojazdów z silnikami wysokoprężnymi spełniającymi normę Euro 5 (EA 189) znajdujących się już w salonach. Oprogramowanie zostanie w nich zmienione i wtedy trafią do sprzedaży.
Według magazynu "Automobilwoche", akcja serwisowa w Europie może objąć 8,5 mln aut z wadliwym oprogramowaniem.
To nie koniec problemów grupy z Wolfsburga. Akta dotyczące skandalu z emisjami zaginęły na początku października - poinformowała rzeczniczka władz Dolnej Saksonii, ale uspokoiła, że nie było tam żadnych dokumentów pochodzących z rady nadzorczej Grupy VW.
Rzeczniczka wyjaśniła, że w aktach były kserokopie i duplikaty dokumentów, których większość jest dostępna w internecie, a także wewnętrzne notatki firmy o kwestiach prawnych. Ostatni raz widziano je 9 października, a 2 dni później stwierdzono ich brak. To wprawdzie kłopotliwa sprawa, ale nie wywołuje większych problemów - dodała.
Urząd premiera kraju związkowego zgłosił fakt zaginięcia dokumentów, przesłuchano kilku pracowników, by ustalić, czy cokolwiek zauważyli, ale rozmowy te nie dały konkretnych rezultatów. Wcześniej dziennik "Bild" poinformował o zaginięciu "tajnych akt" o Volkswagenie.
Tymczasem prezes Matthias Mueller oświadczył w Wolfsburgu na spotkaniu z dziennikarzami, że być może grupa będzie musiała odłożyć więcej niż 6,5 mld euro, na które oszacowała dotąd koszty likwidacji oszustwa z emisją spalin. - 6,5 mld euro odnosi się do akcji serwisowej. Mogę tylko spekulować o wszelkich dalszych odpisach. Gdyby doszło do zmiany wolumenu sprzedaży, to będziemy szybko reagować na to - dodał.