Na prawie 1 mld zł można szacować wartość dywidend, które w tym sezonie wypłacą spółki z indeksu WIG–nieruchomości. Sezon walnych zgromadzeń jeszcze przed nami, ale zarządy kilku firm przedstawiły już rekomendacje podziału zysków.

343 mln zł proponuje wypłacić kontrolowana przez OFE Develia, prawie 195 mln zł Atal, niemal 181 mln zł Dom Development, a ponad 105 mln zł Archicom.

Czytaj więcej

Deweloperzy z giełdy mogą skorzystać na rynkowym zawirowaniu i dalej rosnąć

Ryzykowna gra

Biorąc pod uwagę obecne kursy i rekomendowane poziomy dywidend, bieżące stopy dywidend wynoszą 2,7-9,9 proc. To tyle, ile w skali roku oferują lokaty czy deweloperskie obligacje. Czy warto więc zagrać pod dywidendy?

– Kierowanie się w inwestycji w daną spółkę stopą dywidendy w pojedynczym roku ma charakter krótkoterminowy i nie zawsze musi przynieść oczekiwaną stopę zwrotu – zastrzega Krzysztof Pado, analityk DM BDM. – Kurs po odcięciu dywidendy spadnie o jej wartość. Jego dalsze zachowanie może zależeć w krótkim terminie od nastrojów na całym rynku. W średnim terminie najważniejszy jest model biznesu i jego perspektywy. Od oceny tych perspektyw przez rynek będzie zależeć, czy w ogóle i jak szybko kurs powróci do poziomu sprzed odcięcia dywidendy – dodaje.

Analityk zaznacza, że jeżeli weźmiemy pod uwagę historię i np. okres 5 czy 10 lat, to inwestycja w wiele spółek deweloperskich, jeśli pod uwagę weźmiemy kurs i dywidendy, była zdecydowanie lepsza niż np. obligacje deweloperów czy inwestycja w mieszkanie na wynajem (po zsumowaniu wzrostu ceny i czynszów). – Wadą dla wielu potencjalnych inwestorów jest zmienność, którą w przypadku akcji widzimy codziennie – podsumowuje Pado.

Czytaj więcej

Ile metrów nowego mieszkania za pensję

Dobre perspektywy

Cezary Bernatek, analityk Erste, ocenia, że sektor mieszkaniowy pozostaje jednym z ciekawszych segmentów dywidendowych na GPW, szczególnie w otoczeniu stopniowo spadających stóp procentowych. – Tegoroczne stopy dywidendy proponowane przez część deweloperów rzeczywiście wyglądają atrakcyjnie na tle lokat bankowych czy rentowności obligacji deweloperskich, jednocześnie warto pamiętać, że strategia „kupna pod dywidendę” nie jest prostą arbitrażową okazją. W dniu odcięcia kurs akcji technicznie koryguje się o wartość dywidendy, dlatego kluczowe znaczenie ma to, czy rynek wierzy w zdolność spółki do utrzymywania wysokich wypłat również w kolejnych latach. I tutaj naszym zdaniem sektor mieszkaniowy wygląda obecnie relatywnie dobrze. Większość dużych giełdowych deweloperów posiada zdrowe bilanse, relatywnie wysokie zasoby gotówki oraz bank ziemi pozwalający utrzymywać skalę działalności w średnim terminie – mówi Bernatek.

Analityk zwraca uwagę, że historycznie w przypadku spółek postrzeganych jako stabilni płatnicy dywidend kursy często relatywnie szybko odrabiały spadki po dniu dywidendy.

– Dotyczyło to również deweloperów mieszkaniowych w wybranych latach poprzedniego cyklu mieszkaniowego. Oczywiście sama perspektywa kolejnych dywidend nie wystarcza – istotne są również wyniki operacyjne, otoczenie makroekonomiczne oraz sentyment do rynku nieruchomości – jednak regularność wypłat pomaga stabilizować bazę inwestorów i ograniczać trwałość przeceny po odcięciu prawa do dywidendy – mówi Bernatek. – Patrząc szerzej, perspektywy dla branży na najbliższe 2-3 lata oceniam relatywnie konstruktywnie. Poprawa dostępności kredytów hipotecznych, potencjalne dalsze obniżki stóp procentowych w latach 2027-2028 oraz wciąż relatywnie zdrowy popyt na największych rynkach mieszkaniowych powinny wspierać sprzedaż mieszkań i generowanie gotówki przez największych deweloperów. To z kolei zwiększa prawdopodobieństwo utrzymania atrakcyjnych polityk dywidendowych również w kolejnych latach – podsumowuje.

Foto: mat. prasowe