Bar na wileńskiej Starówce nazywa się Gentle Shrimp i zgodnie z nazwą specjalizuje się w owocach morza. Przed jego wejściem stanęło trzymetrowe drzewo całe z muszli… ostryg. Na pomysł stworzenia tej choinki wpadła żona właściciela baru Aleksandra Samoilenko.
„Moja żona to wymyśliła, a ja zrealizowałem” – opowiedział Aleksandr Samoilenko dla portalu Delfi. Nad stworzeniem drzewka pracowały trzy osoby przez trzy tygodnie. Znalazło się na nim ponad 3000 muszli, a zebrać je nie było łatwo.
Muszelkowa choinka w księdze rekordów
„Mieliśmy już pewną ilość, a potem czekaliśmy, aż ludzie zamówią ostrygi i zjedzą. Myliśmy te muszle, robiliśmy w nich otworki i wieszaliśmy na drzewku" – powiedział Samoilenko. W ten sposób muszle ostryg utworzyły swoistą łuskowatą powłokę choinki. A że przy okazji mienią się kolorami w zależności od kąta padania światła, to efekt jest oryginalny.
W zeszłym roku drzewko z muszli ostryg stało w środku baru, więc tylko ci, którzy znajdowali się wewnątrz, mogli je podziwiać. W tym roku właściciel postanowił poradować przechodniów, dlatego na ulicy pojawiła się choinka. Ostrygową choinką zainteresowali się przedstawiciele firmy Factum i strony rozmawiają o możliwości wpisania tego drzewa do litewskiej Księgi Rekordów Guinnessa.
Czytaj więcej
Wiadomo, gdzie w tym roku będzie można zrobić zakupy last minute i które sklepy będą otwarte w wigilię.
Istnieją pomysły, aby wpisać wileńską choinkę także do światowej Księgi Rekordów Guinnessa. Na taki pomysł nie wpadły nacje, gdzie skorupiaki są daniem powszechnym. Do 6 stycznia choinka będzie stać przy barze, a jeśli nikomu to nie przeszkodzi, poczeka do Wielkanocy.
Kybyny idą jak świeże bułki
O ile oryginalna choinka z ostryg wzbudza pozytywne emocje, to tradycyjny bożonarodzeniowy jarmark przy Palcu Gedymina w Wilnie zbiera słowa krytyki. Kupujący skarżyli się telewizji LNK na panującą w tym roku drożyznę. Sprzedający zapewniają, że ceny podnieśli, ale racjonalnie.
Jarmark co roku odwiedzają tysiące Litwinów i cudzoziemców. A w ładnych stylizowanych domkach z białych desek można kupić wszystko — od pysznych kołdunów, ręcznie robionej chałwy, domowego nabiału, kiełbas i wędzonek, po ozdoby świąteczne (wyłącznie litewskie), galanterię skórzaną, czapki robione na drutach czy pięknie ozdobione walonki.
Czytaj więcej
— Najpierw zarabiamy na prezenty, a później bierzemy L4, by sprzątać, gotować i szykować święta — powiedział Mikołaj Zając, prezes firmy Conperio,...
Większość ludzi jednak nie kupuje, a ogląda, bo zniechęcają ich ceny. Filiżanka gorącej kawy po 7 euro, portfel po 40 euro, torebki po 70 euro czy plecaki po 150 euro. Dziadki do orzechów od 3 euro do nawet 145 euro. Oblężenie przeżywali ci sprzedawcy, którzy nie podnieśli cen. Na przykład sprzedający przetwory z grzybów, pierogi czy kybyny (tradycyjna potrawa Karaimów - pierogi z ciasta drożdżowego z nadzieniem z mięsa baraniego, a u Litwinów także wieprzowego).
Święta to także czas, przed którym rośnie liczba zaciąganych kredytów i pożyczek. Grudzień 2023 r. Litwini zakończą z długami 403,5 mln euro. Ma je 160 tysięcy z liczącego 2,8 mln obywateli społeczeństwa. Jeżeli dodać do tego długi 38 tysięcy firm to zadłużenie na Litwie sięgnie 712 mln euro, poinformowało biuro kredytowe Creditinfo Lietuva. To mniej aniżeli w grudniu pandemicznego 2020 r., kiedy zadłużenie wyniosło 807 mln euro.