Car-sharing nie chce mikroaut, woli dostawczaki

Pomysł na wprowadzenie do systemów najmu na minuty dwu- czy jednoosobowych samochodów nie wypalił. Dziś żaden z operatorów nad Wisłą nie ma planów wdrożenia tego typu samochodów. Inwestują natomiast we flotę ciężarówek.

Publikacja: 27.03.2023 03:00

Samochody w wersji mikro nie podbiły polskich ulic. Firmy car-sharingowe wolą budować niszę pojazdów

Samochody w wersji mikro nie podbiły polskich ulic. Firmy car-sharingowe wolą budować niszę pojazdów dostawczych

Foto: Bloomberg

Po tym jak litewska CityBee, największa sieć samochodów dostawczych pożyczanych na minuty, wycofała się w trakcie pandemii z Polski, na rynku – wbrew obawom ekspertów z branży – nie została luka. Zapełniają je pojazdy od Traficara i Panka. Firmy te wchodzą w partnerstwa ze sklepami, głównie marketami budowlanymi, i rozwijają tam dedykowane parkingi dla tego typu pojazdów. Operatorzy nie ukrywają, że popyt na większe samochody, które mogą posłużyć choćby do przewozu mebli czy większych zakupów remontowych, rośnie.

Panek od stycznia rozszerzył flotę car-sharingową o Ople Vivaro. – Nasza oferta samochodów dostawczych zbudowana jest głównie z samochodów większych, bo takie auta cieszą się największym zainteresowaniem. Vivaro jest wyraźnie pojemniejszy od miejskich dostawczaków, podróżuje się nim jak SUV-em, co ma olbrzymie znaczenie dla kierowców, którzy nie mają doświadczenia w prowadzeniu dużych pojazdów. Obserwujemy spore zainteresowanie tym modelem wśród użytkowników – mówi Leszek Leśniak, dyrektor zarządzający Panek CarSharing.

Jak podkreśla, ten kierunek jest rozwojowy i zaznacza, że dalsze powiększanie floty w br. o kolejne dostawczaki będzie uzależnione od dostępności samochodów u dystrybutorów.

Na małe ciężarówki stawiają też inni gracze w rodzimej branży. Wskazać można choćby usługę TrafiCargo. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z rynku segmentu cargo. W naszych planach jest dalszy rozwój tej floty. Świetnie sprawdza się tam, gdzie klienci realizują wielkogabarytowe zakupy, czyli blisko marketów budowlanych czy meblowych – mówi Piotr Groński, prezes Traficar.

Operator zapowiada partnerstwa z dużymi marketami i zaznacza, że w wielu tego typu lokalizacjach ma już dedykowane miejsca parkingowe. – Przejazdy transportowe mogą być realizowane bezpośrednio ze sklepu – dodaje.

O ile vany przyjęły się w systemach najmu na minuty, to nie można powiedzieć tego o tzw. mikroautach. Pojazdy, które wydawałoby się były idealne do ruchu w centrach miast (łatwość poruszania się w korkach i parkowania), a przy tym oszczędniejsze w użytkowaniu, ostatecznie nie zagościły na ulicach w naszym kraju. Choć w niektórych krajach Europy są dostępne takie auta, to nie okazały się one wcale przełomem dla branży car-sharingu.

Piotr Groński wskazuje, że małe samochody – wbrew pozorom – wcale nie są dużo tańsze, przy czym ich użyteczność jest znacząco ograniczona. Szczególnie przy przejazdach na dłuższych dystansach lub w przypadku konieczności zrobienia większych zakupów czy przewozu bagażu. W takich przypadkach mikroauta nie sprawdzają się. – Z naszych doświadczeń, ale też z analiz rynkowych w innych krajach, wynika, że najlepiej dopasowaną klasą jest segment B – twierdzi prezes Traficara.

Sceptycznie do mikroaut podchodzi też Panek. Leszek Leśniak podkreśla, że podstawą wyboru floty do usługi car-sharingu jest jej funkcjonalność i uniwersalność. – Model biznesowy, jaki przyjmuje się za optymalny dla sprawnego funkcjonowania usługi współdzielenia pojazdów, zakłada, że w ciągu doby z jednego auta skorzysta 10 do nawet 14 użytkowników. Biorąc pod uwagę to założenie oraz kwestię dostępności pojazdów w danej strefie, mogłoby się okazać, że mikrosamochód nie spełnia oczekiwań użytkowników, a więc nie będzie też pierwszym wyborem – zauważa nasz rozmówca.

We flocie Panka dostępne były elektryczne dwuosobowe Smarty FourTwo, jednak – jak twierdzi dyrektor zarządzający operatora – sukces tych pojazdów polegał w głównej mierze na możliwości podróżowania po mieście buspasem (z podobnego przywileju korzystać mogą wszystkie „elektryki”). Obecnie najmniejszy model dostępny w ofercie tej firmy to Fiat 500.

Pod względem liczby aut współdzielonych Polska jest piątym krajem w UE. Stowarzyszenie Mobilne Miasto szacuje, że takich pojazdów będzie u nas w br. 6,2 tys.

Po tym jak litewska CityBee, największa sieć samochodów dostawczych pożyczanych na minuty, wycofała się w trakcie pandemii z Polski, na rynku – wbrew obawom ekspertów z branży – nie została luka. Zapełniają je pojazdy od Traficara i Panka. Firmy te wchodzą w partnerstwa ze sklepami, głównie marketami budowlanymi, i rozwijają tam dedykowane parkingi dla tego typu pojazdów. Operatorzy nie ukrywają, że popyt na większe samochody, które mogą posłużyć choćby do przewozu mebli czy większych zakupów remontowych, rośnie.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Rynek mocy do przeglądu, a elastyczność pilnie poszukiwana
Biznes
"Przerażające" wyniki badań uczciwości w firmach
Biznes
"Cwaniactwo zaczęło być trendy". Spadły standardy uczciwości w polskich firmach
Biznes
Polskie firmy duszone kosztami. Lista problemów
Materiał Promocyjny
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Biznes
Lego i Nike można nadal kupić w Rosji. Chciwość nie ma granic
Biznes
Przyszłość prawa w świecie transformacji biznesu – relacja z Forum Legal Transformation 2024