Z najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że polski przemysł motoryzacyjny zalega z płatnościami na kwotę 306 mln zł. Choć to znacznie mniej niż przed rokiem, gdy niespłacone długi sektora były wyższe o 140 mln zł, prawie 12 tys. przedsiębiorstw ma poważne kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej i nie płaci faktur wystawianych przez kontrahentów. Największe problemy ma handlowa część branży, gdzie zadłużenie sięga 283 mln zł. Za to w lepszej kondycji są firmy produkcyjne.
Czytaj więcej
Na polskim rynku motoryzacyjnym z lekka powiało optymizmem. We wrześniu sprzedaż nowych samochodów wzrosła w porównaniu z ubiegłym rokiem. Po raz p...
Niepokojący jest zwłaszcza fakt, że duża część przedsiębiorstw przestała spłacać zobowiązania już dawno temu. – Blisko połowa wszystkich długów branży motoryzacyjnej, bo 136,6 mln zł, to zobowiązania mocno przeterminowane, o których odzyskanie walczą wtórni wierzyciele, czyli firmy windykacyjne i fundusze sekurytyzacyjne – stwierdza KRD w przygotowywanym raporcie. Niemal 100 mln zł to długi wobec instytucji finansowych: banków, firm leasingowych i faktoringowych oraz towarzystw ubezpieczeniowych. Na kolejnych miejscach wśród wierzycieli są firmy handlowe (25,7 mln zł) oraz telekomy (15,3 mln zł).
Sytuacje może jednak poprawiać dalszy wzrost obrotów: w pierwszej połowie 2022 r. wartość produkcji sprzedanej branży sięgnęła prawie 94 mld zł, co w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej daje wzrost o 2,2 proc. Całkiem niezły, zważywszy że polskim firmom udało się go wypracować przy słabnącej produkcji samochodów w europejskich fabrykach, a także problemach z łańcuchami dostaw i niedoborze półprzewodników. Poprawił się także eksport. A zwiększanie produkcji samochodów, zwłaszcza w Niemczech, dla których jesteśmy jednym z najważniejszych poddostawców, daje szanse na utrzymanie obecnego wzrostowego trendu.
– Wobec niezłych obrotów obecne zadłużenie branży wydaje się nie stanowić większego problemu i w najbliższym czasie jego spora część powinna zostać uregulowana – uważa Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. – Nawet mając na uwadze obecną inflację i wstrzymywanie się części klientów z zakupami, można ocenić sytuację części sprzedażowej jako stabilną – dodaje.
Czytaj więcej
Inflacja zamyka klientom drzwi do salonów samochodowych, ale segment premium nadal nieźle się trzyma. Największy spadek ruchu jest wśród marek ekon...
Ale zdaniem części ekspertów spadek popytu na nowe samochody z powodu rosnących cen może hamować powrót do wyników sprzed kryzysu. – Zarówno konsumenci, jak i przedsiębiorcy nie palą się dziś do zakupu nowych aut czy wymiany samochodów na lepsze modele. Te kosztowne wydatki zostały przesunięte w czasie, głównie z powodu inflacji i związanej z tym niepewności – stwierdza Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.
Według Instytutu Samar w sierpniu 2022 r. na zakup nowego samochodu trzeba było przeznaczyć średnio 33 miesięczne pensje, o 2 więcej niż w styczniu 2018 r.