To Ukraińcy prowadzą teraz ofensywę, ich oddziały dokonały w poniedziałek wyłomu w rosyjskich liniach obronnych na południu, a Rosjanie w ciągu doby stracili blisko 60 czołgów i pojazdów opancerzonych. To dobre informacje, ale jednak skłaniają do pytania – czy to nie za wcześnie, by planować ekspansję polskiego biznesu w Ukrainie?

Absolutnie nie jest za wcześnie, wojna w Ukrainie trwa tak naprawdę od 2014 r., gdy Rosja zajęła Krym. Pomimo trwającej wojny gospodarka ukraińska w ograniczonym zakresie, ale jednak funkcjonuje. Mieszkańcy tam żyją, muszą dokonywać zakupów, a sam kraj wymaga inwestycji i odbudowy już teraz, nie tylko po zakończeniu walk. Już dziś pewne zadania, choćby odbudowa infrastruktury krytycznej, wymagają działań natychmiastowych.

PAIH wraz z Ministerstwem Rozwoju i Technologii rozpoczął przed wakacjami rekrutację polskich firm zainteresowanych powrotem lub odbudową tego kraju po wojnie. Czy polski biznes podjął temat?

Zainteresowanie jest bardzo duże, zgłosiło się już blisko 1400 firm. Na przełomie sierpnia i września organizowaliśmy duże konsultacje branżowe, gdzie strona ukraińska pokazywała, czego Ukraina już dziś potrzebuje. Pokazywaliśmy, jak polskie firmy mogą się włączać w zamówienia międzynarodowe, choćby prowadzone przez ONZ, organizacje charytatywne czy NATO. Pokazywaliśmy zakres wsparcia polskich instytucji rozwojowych skupionych w Polskim Funduszu Rozwoju, jak możemy pomóc firmom, które już dziś chcą funkcjonować na terenie Ukrainy. Dziś w tej relacji gospodarczej polsko- -ukraińskiej niezwykle istotny jest czas od zamówienia do jego realizacji i dostaw. Zajmujemy się łączeniem firm i zwiększaniem eksportu. Temu służy też polskie biuro BH w Kijowie, które teraz z powodów bezpieczeństwa pracuje zdalnie z Warszawy.

Co można dziś powiedzieć o potrzebach Ukrainy? Straty materialne w wyniku wojny przekroczyły już 100 mld dolarów, zniszczono jedną piątą wszystkich dróg, a wartość zniszczonej infrastruktury lotniczej, drogowej i kolejowej sięga już ok. 42 mld dolarów. Których inwestycji Ukraina będzie potrzebowała, czyli które branże będą miały tam najlepszy start?

Potrzeby tego kraju są ogromne, dziś najważniejsza jest odbudowa infrastruktury krytycznej, ale też drogowej, energetycznej. Cały sektor budowlany jest bardzo potrzebny, czeka odbudowa domów mieszkalnych. To olbrzymie wyzwanie inwestycyjne zarówno dla gospodarki Ukrainy, jak i dla gospodarki Europy i świata. Niezwykle istotne są też dziś kwestie sektora spożywczego, bezpieczeństwa żywności. Bezpieczeństwo informacji, magazynowania i przesyłania informacji, kwestie związane z farmaceutyką, sektorem medycznym – te branże są dziś najistotniejsze, słyszymy zarówno ze strony Ukrainy, jak i w polskich firmach.

Jak wygląda dziś kwestia bezpieczeństwa, transportu towarów do Ukrainy? Na początku wojny wyzwaniem było nawet ubezpieczenie pojazdów wjeżdżających na teren tego kraju.

Obecnie Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych wróciła z ubezpieczeniami kontraktów handlowych w Ukrainie, to pozwoliło polskim firmom spokojniej realizować kontrakty na terenie Ukrainy. Mamy jeszcze wyzwania związane z drożnością przejść granicznych czy dostępnością kierowców, którzy chcą wjechać na teren Ukrainy czy ze strony Ukraińców, którzy nie mogą wyjechać z kraju z powodu mobilizacji wojskowej.

Jak wygląda projektowane dziś wsparcie rządu dla polskich firm? Czy jest gotowy projekt?

Mamy cały system wsparcia ekspansji zagranicznej polskich firm, PAIH udziela takich informacji, pomaga w tłumaczeniu lokalnego prawa, które teraz intensywnie się zmienia, a Ukraina szybko liberalizuje przepisy, by zachęcić inwestorów zagranicznych do inwestowania w gospodarkę Ukrainy, by później ułatwić odbudowę kraju. My oferujemy także wsparcie KUKE dla polskich firm, BGK i Fundusz Ekspansji Zagranicznej wspierają polskie firmy na co dzień. Mamy też katalog barier i problemów po obu stronach, w Polsce i w Ukrainie i staramy się te bariery na bieżąco niwelować. Bariery, które wymagają współpracy bilateralnej, były zgłaszane podczas konsultacji rządowych, ale atmosfera współpracy jest bardzo dobra.

Inwestycje w kraju zniszczonym wojną wymagają sporych finansów. Czy polscy inwestorzy mają szanse na wsparcie państwa?

Czekamy na uruchomienie międzynarodowych środków na odbudowę Ukrainy, myślę, że to będzie moment przełomowy, w którym ruszą duże pieniądze. Gdy te środki zostaną uruchomione, one na pewno będą też do dyspozycji dla polskich przedsiębiorców.

Ukraina ma szanse być bardzo atrakcyjnym rynkiem, odbudowa Ukrainy jest w interesie wszystkich, ale kontrakty są też łakomym kąskiem. Gdy ucichnie wojna, może zacząć się wyścig firm ze wszystkich krajów. Jak wygląda tu pozycja Polski?

Rolą Polski i Europy jest odbudowa Ukrainy, nie patrzę na to pod kątem walki konkurencyjnej. Nie można tego traktować jako okazji do zrobienia biznesu, tylko jako pomoc w odbudowie gospodarki ukraińskiej, bo silna Ukraina jest absolutnie w polskim interesie. Natomiast biorąc pod uwagę, jak mocno Polska zaangażowała się w pomoc Ukrainie, w opiece nad uchodźcami czy we wsparcie militarne, oczywiście liczymy na to, że polskie firmy będą miały udział w odbudowie kraju. Po to właśnie prowadzimy konsultacje z polskimi firmami i ze stroną ukraińską, aby już działać, a także by firmy były przygotowane do odbudowy. Polska także ze względu na swoje położenie geograficzne ma szanse być hubem dla odbudowy Ukrainy. Wiele inwestycji będzie musiało być zrealizowane, a zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkie będą mogły być realizowane tam, ale też w najbliższym sąsiedztwie.

Czy widzicie państwo zainteresowanie firm inwestycjami w Polsce pod kątem działania w Ukrainie?

Prowadzimy takie projekty, mamy zapytania dotyczące terenów inwestycyjnych położonych jak najbliżej granicy z Ukrainą. To głównie firmy z sektora budowlanego. Nie mogę mówić o szczegółach, ale potwierdzam, że mamy takie zapytania od firm, które myślą o zwiększeniu mocy produkcyjnych pod kątem planowanych działań w Ukrainie.

Czy PAIH obserwuje także ruchy biznesu zmierzające do skracania łańcuchów dostaw? Po trzech latach pandemii i ogromnych problemach z dostawami z Azji coraz częściej pojawia się słowo „deglobalizacja” i poszukiwanie lokalizacji inwestycji bliżej centrali.

Obserwujemy zjawisko regionalizacji. Koszty transportu poszybowały, odległość, czas dostawy i wiele innych czynników związanych z bezpieczeństwem dostaw spowodowały, że inwestorzy zdecydowali się na przenoszenie fabryk bliżej, skracanie łańcuchów dostaw. To zjawisko obserwujemy w Europie, Polska na tym korzysta, mamy część projektów, które komunikują, że to jest właśnie przyczyna rozważania nowych inwestycji na terenie Polski. Możemy na tym skorzystać, bo w rankingach jesteśmy pokazywani jako jeden z najbardziej atrakcyjnych krajów dla inwestycji w tej części świata. Przez covid wzrosły koszty logistyki, pandemia utrudniła też przemieszczanie się, te restrykcje w niektórych krajach wciąż funkcjonują.

Wojna w Ukrainie również zerwała wiele łańcuchów dostaw i z Ukrainą, i z Rosją ze względu na wprowadzone sankcje. Świat gospodarczy mocno się obecnie rozbudowuje, a przy tego rodzaju zachwianiach pojawiają się nowe szanse.