Reklama

Dobre marki, bo polskie marki

Polacy cenią produkty znane od lat. Wykorzystują to międzynarodowe koncerny, które promują u nas rodzime marki żywności.

Aktualizacja: 07.01.2008 23:51 Publikacja: 07.01.2008 19:53

Dobre marki, bo polskie marki

Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier

Pochodzenie, tradycyjna receptura i przyzwyczajenia – to najważniejsze argumenty przemawiające za kupnem produktu – wynika z najnowszego raportu TNS OBOP. Najlepiej te kryteria spełniają tradycyjne polskie wyroby.

Jak wyjaśniają autorzy raportu, chcemy kupować rodzimą żywność, ponieważ jest nam ona najbardziej znana i można ufać jej jakości. – Informacja o miejscu pochodzenia żywności w niedalekiej okolicy może dawać gwarancję większej naturalności i świeżości – wyjaśnia Marek Rosłan, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Nic dziwnego, że dla 84 proc. Polaków podczas zakupów żywności ważne jest pochodzenie produktu, a dla 81 proc. tradycyjne metody i receptury wytwarzania. Potwierdzeniem siły tradycji jest fakt, że aż 87 proc. Polaków wciąż kieruje się przyzwyczajeniem – wynika z najnowszego raportu TNS OBOP.

Obecnie większość wszystkich firm handlowych w naszym kraju podkreśla, że ponad 90 proc. produktów w ich sklepach to wyroby wytwarzane w Polsce. – Od początku stawiamy na rodzimą produkcję, a jej udział w naszej ofercie już od kilku lat wynosi ok. 95 proc. – mówi Paweł Tymiński, rzecznik prasowy sieci Biedronka, lidera handlu detalicznego w Polsce.

Coraz więcej sieci wprowadza także do swojej oferty produkty regionalne. – Mamy je w ofercie od roku – średnio jest to 67 na sklep, a widełki wahają się od 50 do stu kilkunastu w największych. Sprzedają się dobrze – gdy w jednym mieście zabrakło lokalnego majonezu, dostawaliśmy od wielu klientów sygnały i pytania, co się dzieje – mówi Przemysław Skory z Tesco.

Reklama
Reklama

Przywiązanie konsumentów do rodzimych marek widoczne jest szczególnie na polskim rynku wody, gdzie zagraniczne produkty nie odniosły sukcesu. – Polacy tak bardzo cenią lokalne wody, że międzynarodowym koncernom nie opłaca się promowanie w Polsce marek, które osiągnęły sukces w innych krajach – mówi Mieczysław Kucharski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Przemysł Rozlewniczy.

Francuski Danone, do którego należy popularna za granicą woda Evian, w naszym kraju oferuje jedynie wodę Żywiec Zdrój, lidera polskiego rynku. Rocznie wydajemy na nią blisko co piątą złotówkę przeznaczoną na wodę butelkowaną.

Na promowanie u nas polskiej marki zdecydowała się także Coca-Cola. Blisko trzy lata temu wycofała z naszych sklepów Bonaquę i skoncentrowała się na Kropli Beskidu. Marce tej udało się wejść do ścisłej rynkowej czołówki. Od stycznia do końca sierpnia 2007 r. do produkowanej przez nią Kropli Beskidu należało 8,3 proc. rynku.

Na naszym przywiązaniu do rodzimych marek korzystają producenci soków. W czołówce są Maspex z Tymbarkiem i Kubusiem, Agros Nova z Fortuną oraz Hortex. Do tych trzech producentów należy około dwóch trzecich tego rynku.

Tymczasem sukcesu nie odniosły na nim marki Cappy Coca-Coli i Toma PepsiCo. – Strategie marketingowe i pomysły na produkt, oparte na wzorach sprawdzonych w innych krajach, nie przyjęły się na naszym rynku – uważa Joanna Bancerowska, rzeczniczka prasowa Agros Novej.

Polacy cenią sobie także rodzime wędliny. W 2007 r. w rankingu "Rz" drugie miejsce wśród najmocniejszych marek spożywczych zajął Sokołów. Jerzy Majchrzak, rzecznik prasowy Sokołowa, wyjaśnia, że właściciele tej spółki – fiński koncern mięsny HK Ruokatalo oraz duński potentat Danish Crown, – od przejęcia kontroli nad nią w 2004 roku podkreślali, że chcą promować wyłącznie produkty z jej logo. Swojej decyzji nie zamierzają zmienić także w najbliższych miesiącach. – W 2008 r. przeprowadzimy kolejną kampanię reklamową produktów marki Sokołów – zapowiada Jerzy Majchrzak.

Reklama
Reklama

Z raportu TNS OPOB wynika także, że Polacy zwracają uwagę na miejsce produkcji nie tylko w przypadku żywności, ale także kosmetyków. – Zarówno na opakowaniach, jak i w materiałach reklamowych podkreślamy, że badania i produkcja naszych kosmetyków odbywają się w Polsce. Dzieje się tak także w przypadku wchodzenia na nowe rynki zagraniczne – niedawno pojawiliśmy się z naszą marką główną w Irlandii – mówi Irena Eris, współwłaścicielka Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris. Firma obecna jest w 25 krajach, m.in. na Ukrainie, Litwie i Słowacji.

Znacznie mniej ważne jest dla nas, gdzie powstaje np. odzież czy obuwie. Tym bardziej że zarówno marki ze średniej półki, jak i te najtańsze korzystają ze szwalni w Azji. Nawet marki ekskluzywne też często szyją swoją odzież np. w Chinach czy Indiach.

Biznes
Firmy wracają do rekrutacji, rozmowy w Genewie, niemiecka gospodarka bez paliwa
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Rząd rusza z promocją zbrojeniówki, szczyt AI, Ford chce współpracy z Chinami
Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama