Zdaniem autorów raportu - międzynarodowej firmy consultingowej Monitor Group, podczas gdy światowy rynek farmaceutyczny i biotechnologiczny zmaga się z licznymi problemami, jak wygasanie patentów, rosnące koszty badań nad lekami i malejąca liczba nowych wdrożeń, Chiny przyjęły strategię rządowych inwestycji w sektor biotechnologii i life science.
Dzięki licznym krajowym i regionalnym programom, Państwo Środka wydaje miliardy na "siatkę bezpieczeństwa" dla swojego rynku ochrony zdrowia - w postaci rozwoju parków technologicznych przeznaczonych dla firm life-science, finansowania infrastruktury potrzebnej do prowadzenia badań nad nowymi preparatami i zatrudniając dziesiątki wysoko wykwalifikowanych specjalistów z branży, głównie z Europy Zachodniej.
- Wystarczy zaledwie dziesięć lat, co jest bardzo krótkim terminem na rynku biotechnologii, by Chiny stały się nie tylko krajem napędzającym innowacje, zyskały potencjał umożliwiający im stworzenie nowych, bardziej zaawansowanych leków - twierdzi George Baeder, współautor raportu.
- Inne branże w krajach Europy Zachodniej i USA nie zdawały sobie dotąd sprawy z tego, jak szybko Chiny są zdolne nadrabiać zaległości i zacząć odgrywać znaczącą rolę na rynkach międzynarodowych. Teraz to samo czeka przemysł farmaceutyczny - dodaje ekspert.
Według danych Monitor Group, sam tylko krajowy chiński rynek leków w 2015 r. prześcignie Japonię, stając się drugim największym rynkiem świata. Międzynarodowe koncerny farmaceutyczne, które ścinają wydatki na rozwój i pozbywają się wysoko opłacanych specjalistów, będą prawdopodobnie postrzegać Chiny jako potencjalne miejsce prowadzenia dalszych badań - bo kraj ten dysponuje armią świetnie wykształconych pracowników.