Na terenach wiejskich działa niespełna 900 tys. firm. Liczba ta mogłaby być dwukrotnie wyższa, gdyby bezrobotni mieszkańcy wsi założyli własne firmy. Potrzebują to tego prostszego prawa, łatwiejszego dostępu do funduszy unijnych i przekonania się do zaciągania kredytów – ocenia Europejski Fundusz Rozwoju?Wsi Polskiej.

Według tej organizacji aż 60 proc. osób mieszkających na wsi nie czuje się związanych z pracą na roli. Dlatego, zdaniem ekspertów, powinni zakładać własne firmy.

– Kapitał pożyczkowy na zakładanie przedsiębiorstw w regionach jest duży, wynosi około miliarda złotych – mówi Jerzy Kwieciński, współautor raportu.

Problemem jest jednak sięgnięcie po unijne fundusze. Z 4,5 mld zł przeznaczonych przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na zakładanie mikroprzedsiębiorstw wydano niewiele. Aż 45 proc. wniosków Agencja odrzucała. W działaniu dotyczącym różnicowania dochodów rolników, gdzie do wzięcia było 1,5 mld zł, odpadało 34 proc.

– W tych dwóch działaniach zakontraktowano już 3 mld zł. Teraz prowadzimy badanie beneficjentów, czy tworzone przez nich miejsca pracy będą trwałe – mówi Elżbieta Karnfel-Wyka, zastępca dyrektora departamentu programowania i analiz Ministerstwa Rolnictwa.

Ministerstwo bada także, jakie bariery widzą sami przedsiębiorcy w sięganiu po unijne dofinansowanie.

Eksperci wskazują, że w przypadku bezrobotnych na wsi istotne są także bariery mentalne: brak wzorców do naśladowania, obawa przed braniem kredytów i brak odpowiedniego wykształcenia. – Szkoły rolnicze powinny wprowadzić takie przedmioty jak przedsiębiorczość czy odnawialne źródła energii – radzi Justyna Kalita z UNDP, agendy ONZ ds. rozwoju.

Sami przedsiębiorcy jako główną przeszkodę przy zakładaniu firm wskazują niezwykłą drobiazgowość przepisów i ich niedopasowanie do działania mikrofirm na wsi.