Specjaliści banku Goldman Sach szacują, że na rynku może powstać nadwyżka gumy w wielkości 413 tys. ton, w porównaniu do 83 tys. ton niedoboru w 2011 r., która spowodowała wzrost cen gumy do rekordowych poziomów w lutym – za kilogram płacono 535,7 jena.

Od tamtego momentu ceny spadła już o 49 proc., ponieważ podaż surowca rośnie, a największy odbiorca, czyli Chiny zwolnił tempo wzrostu gospodarczego.

Prognozy traderów pokazują, że kontrakty terminowe na gumę  mogą spaść do najniższego poziomu od listopada 2009 r. Kilogram ma kosztować 240 jenów, czyli 3,12 dol.

- Cena gumy zależy głównie od popytu ze strony Chin. Moja opinia o wzroście światowej gospodarki w tym roku jest negatywna, więc i ceny gumy będą moim zdaniem spadać -  mówi

Chris Pardey, dyrektor zarządzający RCMA Commodieties Asia Group z Singapuru.

Podaż gumy globalnie ma wzrosnąć o 7 proc. do 11,8 mln ton, a popyt wzrosnie o 3 proc. do 11,4 mln ton -  oceniają analitycy Goldmana.

Producenci opon i gumowych podzespołów liczą na ożywienie w handlu samochodami. Tylko w Chinach sprzedaż opon ma wzrosnąć o 16 proc. w tym roku.

Branża liczy również na szybsze tempo wzrostu gospodarczego wśród głównych światowych gospodarek i przełamanie złej passy z ubiegłego roku. Ceny towarów spadły bowiem globalnie w skali roku w 2011 r. pierwszy raz w historii.