To ostatni z lotów próbnych - poinformował Boeing. Teraz producent feralnego samolotu przygotuje wszystkie dokumenty i w nadchodzącym tygodniu ma je przekazać amerykańskim władzom lotniczym FAA. Potem podobne informacje otrzymają regulatorzy w Japonii oraz w Europie. Wszyscy oni muszą zdecydować, czy rozwiązanie wprowadzone przez Boeinga jest zadowalające, a litowo-jonowe akumulatory można uznać za bezpieczne i niezawodne.
Zgoda ma być szybko
Zdaniem analityków po trzytygodniowych testach, które przebiegły bez żadnych zakłóceń, a do większości z nich była wykorzystywana maszyna Lotu, Boeing jest już bardzo blisko uzyskania zgody na powrót dreamlinerów do eksploatacji po przerwie trwającej prawie trzy miesiące.
Na pokładzie ostatniego testowego znajdowali się przedstawiciele FAA, łącznie na pokładzie było 11 osób , a Boeing uznał lot za bezproblemowy, zaś samolot wylądował na Paine Field bez żadnych kłopotów. „Teraz Boeing zbierze wszystkie uzyskane informacje, dokona ich głębokiej analizy i w najbliższych dniach przekaże je FAA" - czytamy w oświadczeniu koncernu. Boeing podkreśla jednocześnie, że po dostarczeniu wszystkich wymaganych danych będzie gotów odpowiedzieć na wszystkie dodatkowe pytania, tak by całkowicie spełnić oczekiwania FAA.
Kwiecień? Maj? Październik?
Jak podaje „Seattle Times" zdaniem ekspertów maszyna może zostać dopuszczona do lotów komercyjnych jeszcze w końcu kwietnia, a najdalej na początku maja. Zdaniem Boeinga jest to „kwestia tygodni, nie miesięcy". Linie lotnicze podchodzą do oświadczeń producenta z dużym dystansem. ANA szykuje inaugurację lotów na trasie Narita -Seattle i Narita San Jose w Kalifornii od czerwca 2013, zaś Lot konserwatywnie podkreśla, że na razie wszystko planowane jest tak,jakby dreamlinerów miało nie być przez cały sezon letni, czyli do października. Niemniej jednak i ANA i Lot wznowiły szkolenia pilotów,którzy mają latać dreamlinerami. Polacy - w sumie 100 pilotów - odbędą kursy na symulatorze Boeinga na lotnisku Gatwick pod Londynem.
Ostatecznie jednak kiedy dreamlinerami polecą pasażerowie zależy od regulatorów ruchu lotniczego w USA, Europie i Japonii, na których z jednej strony ciąży odpowiedzialność zagwarantowania bezpiecznych lotów, z drugiej jednak presja linii lotniczych i Boeinga, które na uziemieniu maszyn tracą grube miliony dolarów. Eksperci ostrzegają,że w przypadku niektórych linii mogą to być miesiące. Oprócz powtórnych szkoleń pilotów, jeszcze Wszystkie maszyny muszą mieć zmienione akumulatory, a przewoźnicy muszą ponownie dostosować rozkłady lotów.
Przygotowani na najgorsze
Minister transportu USA, Ray LaHood, który nadzoruje FAA, powiedział, że plan Boeinga dotyczący rozwiązań i lotów testowych jest „dobry", ale tak naprawdę maszyna musi być bezpieczna, zanim wyleci z pasażerami. — Podejmiemy ostateczną decyzję, kiedy dostaniemy wszystkie dane od Boeinga - powiedział LaHood w CNN. A jego rzeczniczka dodała, że ponieważ FAA cały czas uczestniczyła w testach, to należy oczekiwać, że wydanie ostatecznej opinii nie zajmie dużo czasu. —Jednakże mimo tego, że Boeing ma bardzo agresywny kalendarz, my pracujemy według własnego - powiedziała.
Wiadomo jednak, że Boeing nie poinformowałby o zakończeniu testów i nie oddałby dokumentów FAA, gdyby nie był całkowicie pewien, że otrzyma zgodę na loty z pasażerami.
Na płycie fabryki w Everett pod Seattle „siedzi" dzisiaj 20 B787, których produkcja została zakończona, w których jeszcze tylko muszą zostać zamontowane akumulatory. Wiadomo również, że kiedy tylko FAA i inne agencje wydadzą swoje zgody, zespoły mechaników Boeinga polecą wszędzie tam, gdzie stoją uziemione dreamlinery - w przypadku maszyn Lotu - do Chicago, gdzie stoją także B787 United i do Warszawy.
Pozostałe B787 zaparkowane zostały w Katarze,w Japonii, Indiach i Etiopii. Rzecznik Boeinga, Marc Birtel przyznał, że jeden z takich zespołów już wyleciał z Everett, ale nie zabierze się do jakichkolwiek prac, dopóki maszyny nie zostaną dopuszczone do lotów. Każdy z takich zespołów będzie miał ze sobą akumulatory na wymianę. Zostały one przeprojektowane : są zamknięte w stalowych pojemnikach z podłączonymi tytanowymi rurkami o średnicy 2,5 cm, którą mają być odprowadzane jakiekolwiek wyziewy, które mogłyby się pojawić. Każda z maszyn ma dwa akumulatory - jeden z przodu,tuż pod kabiną pilotów i druga tuż za skrzydłami. Mechanicy teraz będą musieli wywiercić nowe otwory w kadłubie, aby móc podłączyć tam nowe przewody. Birtel ujawnił również, że podczas testów sprawdzano pracę akumulatorów w ekstremalnych warunkach, wtłaczając do stalowego pojemnika propan, który został podpalony, tak by doprowadzić do eksplozji. Okazało się, że pojemnik nie został uszkodzony. Podczas lotów testowych symulowano również wyłączenie silników i generatorów, oraz pomp paliwa.
Jako pierwsze mają zostać naprawione maszyny japońskie - ANA ma ich 17.