Komisja Europejska robi krok w kierunku zmniejszenia zależności gazowej Unii Europejskiej od Rosji. Projekt unii energetycznej jest reakcją na wojnę na Ukrainie i ciągłe groźby Rosji przerwania dostaw gazu płynących przez ten kraj. Ogłaszana dzisiaj nowa strategia wzmacnia mechanizmy, które mają utrudnić Gazpromowi szantażowanie uzależnionych od niego państw UE.
Z roboczej wersji nowej strategii wynika, że Komisja chce mieć lepszy wgląd w umowy na dostawy surowców – zarówno międzyrządowe, jak i komercyjne. Wszystkie, które mają znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego, będą jej wcześniej okazywane. KE będzie w stanie doradzić europejskim kontrahentom, wskazać im pułapki czy wyśledzić niedozwolone klauzule. Obecnie Komisja może pomagać w negocjacjach, w przyszłości jej udział byłby obowiązkowy.
– Brak pewnej informacji o tym, jakie ceny oferuje na rynku europejskim Gazprom czy Qatargas (producent LNG – red.), to podstawowy problem europejskiego negocjatora. Nie wiemy, o jakie ceny dostaw zabiegać – wskazuje Mikołaj Budzanowski, wiceprezes Boryszewa, były minister skarbu.
– Mówimy o umowach wrażliwych, ważnych dla bezpieczeństwa energetycznego. KE nie zajmowałaby się kontraktami między Wielką Brytanią i Norwegią, bo tu warunki umów są rynkowe – dodaje dyplomata z Brukseli. Nieoficjalnie, bo ostateczną wersję strategii KE ma przyjąć w środę.