Gość zaznaczył, że nie można mówić, iż polityka rządu jest negatywna w stosunku do krajowego przemysłu farmaceutycznego.
- Rządzący widzą, że przemysł krajowy jest bardzo istotny, bo dostarcza większość tanich leków dla polskich pacjentów - mówił Sabiłło.
- Nieszczęście polega na tym, że powstało coś takiego, co się nazywa projektem nowelizacji ustawy refundacyjnej. Są tam zapisy, które brzmią dla nas groźnie i z tym walczymy – dodał.
Wyjaśnił, że istnieje zagrożenie paybacku.
- Jeżeli firmy przekroczą ustalony pułap wydatków na refundację przez budżet, muszą zwracać te wydatki, które ponosi budżet – tłumaczył gość.
Przypomniał, że refundacja polega na tym, że za leki nie płaci pacjent, tylko większość jest pokrywana z budżetu.
- Tworząc tego rodzaju mechanizmy ustawodawca mówi „to wy świetnie planujecie i jesteście jednocześnie powodem tych przekroczeń”, co jest dużym nadużyciem – zaznaczył.
Sabiłło wyjaśnił, że jeżeli jest większa zachorowalność na grypę, czy inna epidemia, spożycie leków będzie znacznie większe.
- Wychodzimy z założenia, że skoro czynniki epidemiologiczne głównie ważą w tych przekroczeniach, to nie może być tak, że przemysł całość zwraca. Zgódźmy się, że zwrócimy połowę, a 50 proc. niech weźmie budżet. Tym sposobem te zwyżki zużycia leków będą w pewien sposób pokrywane przez państwo. Tak było do tej pory. Teraz ma być całość. To jest niesprawiedliwość - mówił.
Ocenił, że taki restrykcyjny payback nie jest do niczego potrzebny.
- Ustawa refundacyjna, która obecnie obowiązuje jest niebywale skuteczna z punktu widzenia płatnika, czyli budżetu państwa. Ona bardzo chroni budżet państwa – mówił Sabiłło.
Wyjaśnił, że koszty refundacji leków nie mogą przekroczyć 17 proc. wydatków publicznych na ochronę zdrowia.
- Wydatki refundacyjne są znacznie poniżej tego poziomu, więc po co jeszcze ten restrykcyjny mechanizm wprowadzać? - pytał.
Wyjaśnił, że uderzy to w firmy farmaceutyczny, bo są to duże kwoty.
- Reperkusje dla przemysłu mogą być wielorakie. W Rumunii firmy zaczęły ograniczać produkcję, zamiast zwracać pieniądze. Efekt jest taki, że były duże niedobory leków na rynku. Idąc tą drogą możemy doprowadzić do takiej sytuacji – prognozował.
- Chcemy wszystkim uświadomić, że tego rodzaju rozwiązanie nie jest dobre. Mamy przesłanki, że te niekorzystne zapisy zostaną zmienione – podsumował.