Obligatariusze GetBacku zwrócili się w liście otwartym do banków, które posiadają zabezpieczenie na majątku windykatora, z apelem o przystąpienie do układu na warunkach takich jak obligatariusze niezabezpieczeni (wierzytelności zabezpieczone mają być zaspokojone w pierwszej kolejności, poza układem).

Chodzi o siedem instytucji: Alior, Getin Noble Bank, mBank, Raiffeisen Polbank, BGŻ BNP Paribas, Idea Bank i Haitong Bank. Niezabezpieczeni obligatariusze, najczęściej drobni inwestorzy, apelują do banków – mających zabezpieczenie zwykle dwu-, trzykrotnie wyższe od nominalnej wartości długu – o przystąpienie do układu i zgodę na częściową redukcję wierzytelności. Twierdzą, że wiele instytucji finansowych istotnie wzbogaciło się na działalności GetBacku (pośredniczyły w dystrybucji obligacji, sprzedawały windykatorowi wierzytelności po wysokich cenach) kosztem obligatariuszy.

Banki są przeciwko. – Kierując się odpowiedzialnością za polski system finansowy, nie możemy zrezygnować z zabezpieczeń, które świadomie i zgodnie z prawem zostały na naszą rzecz ustanowione – mówi Przemysław Gdański, prezes BGŻ BNP Paribas.

Przystąpienie banków do układu zwiększyłoby szansę na odzyskanie przez obligatariuszy, głównie inwestorów indywidualnych, większej części pieniędzy zainwestowanych w papiery upadającego GetBacku.

Szef BGŻ BNP Paribas przekonuje, że dobrowolna rezygnacja banków z prawnie im należnych zabezpieczeń kredytów otworzyłaby pole do pozwów od ich własnych akcjonariuszy.

– Oczekiwanie, że wierzyciele zrezygnują z zabezpieczeń właśnie wtedy, gdy ryzyko się zmaterializowało i ich wykorzystanie pozwoli ograniczyć straty, godzi w logikę rynków finansowych. Klienci banków muszą mieć pełne przekonanie, że ich pieniądze są bezpieczne. Oczekują od banków działań odpowiedzialnych. Takim działaniem jest zabezpieczenie istotnej części udzielanych przez banki kredytów, zaś rezygnacja z zabezpieczeń mogłaby podważyć zaufanie do banków – przekonuje Gdański. Jego zdaniem odpuszczenie zabezpieczeń otworzyłoby puszkę Pandory i doprowadziłoby do etycznego, prawnego i finansowego chaosu. Inne banki są również niechętne.

Więcej w „Parkiecie"