Jak tłumaczy prezes Citi Handlowego Sławomir Sikora, plan zwolnienia nawet 792 osób (ok. 15 proc. załogi) to efekt zmieniającego się modelu zachowań klientów i dynamicznego rozwoju nowych technologii. Handlowy planuje stworzyć placówki typu Smart, które mają zastąpić tradycyjne oddziały. Zamiast siedzących za ladami kasjerów mają być one wyposażone w tablety i ekrany przygotowane do użytku przez klientów.

W związku z zamykaniem tradycyjnych placówek pracę straci w nich około 200 osób, pozostałe redukcje dotyczyć będą pracowników wsparcia (tzw. middle i back office). Zwolnienia grupowe zakończą się maksymalnie do końca października przyszłego roku. – Dotychczas oddziały pełniły funkcję przede wszystkim obsługi obecnych klientów oraz tzw. cross-sellingu, czyli sprzedaży produktów partnerów. Wraz ze zmianą oddziałów mamy nadzieję, na przyciągnięcie większej liczby nowych klientów – komentuje Brendan Carney, wiceprezes banku Citi Handlowy.

Od dłuższego czasu Citi Handlowy informuje o zmianie strategii i nastawieniu się na klientów zamożnych i bogatych. Na pytanie jak przyciąganie elektronicznymi gadżetami ma się do zawalczenia o bogatszych Polaków, którzy najprawdopodobniej mają je w domu i nie potrzebują się nimi bawić w oddziale, przedstawiciele zarządu banku nie odpowiedzieli.

– Wskaźnik kredytów do depozytów Citi na poziomie 73 proc. jest jednym z najniższych w sektorze. Handlowy powinien skupić się raczej na sprzedaży kredytów detalicznych niż na zdobywaniu nowych klientów, a przez to depozytów – zauważa Michał Konarski, analityk DI BRE.

Citi Handlowy planuje, że do końca 2014 roku będzie funkcjonować 25 placówek nowego typu. Jednocześnie zarząd zdecydował o wyjściu w 2013 roku z 19 lokalizacji oddziałów bankowości detalicznej znajdujących się poza kluczowymi dla banku rynkami. Obsługa klientów w tych miejscowościach realizowana będzie za pośrednictwem scentralizowanego działu sprzedaży i obsługi telefonicznej, jak również poprzez platformy internetowe i mobilne. Stąd właśnie decyzja o zwolnieniach. Docelowo wszystkie 68 oddziałów Citi (jakie pozostaną po likwidacji zapowiedzianych 19) ma zostać przekształconych w nowoczesne placówki do końca 2016 roku. Poza zmianą wyglądu w niektórych przypadkach zmieni się lokalizacja oddziałów. Duża ich liczba ma się mieścić w centrach handlowych i być otwarta tak samo jak sklepy.

– Z punktu widzenia synergii kosztowej zamykanie oddziałów, w przypadku Banku Handlowego, to dobry kierunek. W przyszłym roku banki mocno odczują obniżenie opłaty interchange, niższe zyski ze sprzedaży obligacji oraz wprowadzenie podatku bankowego – dodaje Michał Konarski.

Citi Handlowy planuje rozszerzyć funkcjonalność aplikacji mobilnych i strony internetowej banku, tak by maksymalnie wiele czynności można było wykonać za ich pomocą, bez konieczności stawiania się w oddziale. – Wielu z naszych klientów przychodzi do oddziałów, bo są przez nas do tego zmuszeni. Oznacza to, że ich sprawa nie jest możliwa do załatwienia kanałami zdalnymi. Tak się dzieje chociażby w przypadku zmiany danych dokumentów tożsamości. Każda taka czynność, po którą klient jest fatygowany do oddziału, to nasza porażka. Musimy to zmienić – zauważa Brendan Carney.

Łączna kwota rezerwy restrukturyzacyjnej zawiązanej przez bank wyniesie do 62,3 mln zł i będzie obejmować koszty świadczeń dla zwalnianych pracowników, jak również koszty związane z wcześniejszym zakończeniem umów najmu lokali oraz czynszów od momentu zaprzestania działalności w oddziałach do końca terminów najmu. Kwota ta obciąży wynik IV kwartału 2013 roku.

Zarząd się spodziewa, że działania dotyczące poprawy efektywności wpłyną na obniżenie bazy kosztowej banku o około 100 mln zł rocznie. Pierwsze pozytywne efekty zmian mają być widoczne w wynikach za pierwszy kwartał nadchodzącego roku. Zysk banku po pierwszym półroczu wyniósł 656 mln zł i był o 38 proc. wyższy niż rok wcześniej.

Kurs Citi Handlowego wczoraj się nie zmienił (128,95 zł).