Dwa główne filary to fundusz socjalny oraz stabilizacyjny. Są jednak skierowane tylko słabiej sytuowanych kredytobiorców.

Z Funduszu Wsparcia Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych można będzie uzyskać pomoc zwrotną udzielaną do wysokości 100 proc. raty przez 12 miesięcy, nie więcej niż 1500 zł miesięcznie. Dotyczyłoby sytuacji losowych takich jak utrata pracy czy choroba.

Fundusz ma być zasilony kwotą 125 mln zł.

- Zaproponowane rozwiązania są ukierunkowane na udzielanie wsparcia osobom potrzebujący, rodzinom uboższym, które z powodów losowych mogą się znaleźć się w trudniej sytuacji. Co do zasady byłby to pomoc zwrotna, ale w wyjątkowych sytuacjach byłoby możliwe częściowe umorzenie- powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP.

Stworzone zostaną również przez banki wewnętrzne fundusze stabilizacyjne skierowane wyłącznie do posiadaczy kredytów w CHF.

W ramach tego funduszu klienci, którzy chcieliby z niego skorzystać musieliby podpisać z bankiem odpowiedni aneks do umowy, zakładający, że dostaną dopłatę do każdego franka kredytu, gdyby kurs szwajcarskiej waluty przekroczył próg 5 zł. Jednak maksymalna kwota dopłaty wynosiłaby 33 grosze na każdego franka, a w zamian klient musiałby się zobowiązać do przewalutowania kredytu po uzgodnionym kursie.

W podpisanym przez 10 banków porozumieniu nie ma podanego kursu, przy którym nastąpiłoby przewalutowanie, ale prezes ZBP powiedział, że przy roboczych wyliczeniach przyjęto, że byłby to poziom 3 zł.

Z takiej pomocy mogłyby skorzystać jedynie osoby, których dochód nie przekracza średniej krajowej. Pietraszkiewicz dodał, że z przeprowadzonej kalkulacji wynika, że warunki do skorzystania z takiej pomocy spełnia 20 proc. klientów posiadających kredyty we frankach i dotyczyłyby 10 proc. wartości portfela.

Pomoc i wsparcie z obu funduszy byłoby udzielony tylko tym klientom, którzy spełniają określone warunki, m.in. ich mieszkanie jest nie większe niż 75 m kw lub dom do 100 mkw.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

- Sądzimy, że fundusz stabilizacyjny wejdzie w ostatnim kwartale i będzie kilka miesięcy na podjęcie decyzji przez klientów i deklaracji czy chcą skorzystać z takiej osłony, ale będzie wiązało się to z zadeklarowaniem przewalutowania kredytu - powiedział Pietraszkiewicz. Zastrzegł, że banki będą mogły oferować bardziej „ zindywidualizowane warunki".

- Na fundusz stabilizacyjny w tym roku zostanie przeznaczona kwota ponad 300 mln zł. W okresie 10 lat suma takich dopłat może sięgnąć 3,5 mld zł – powiedział Pietraszkiewicz.

Banki podały, że łącznie w tym roku, razem z wprowadzonym na początku roku tzw. sześciopakiem ( obniżenie spreadów walutowych) na kwota przeznaczona pomoc frankowiczom przekroczy 800 mln zł.

Komisja Nadzoru Finansowego ostrzega, że propozycje banków nie rozwiązują sedna problemu związanego ze wzrostem zadłużenia posiadaczy kredytów we frankach, co zwiększa prawdopodobieństwo radykalnych rozwiązań.

- Propozycja banków nie rozwiązuje problemu systemowego, czyli kwestii narosłego zadłużenia, które przekracza wartość nieruchomości będącej zabezpieczeniem kredytu (LtV powyżej 100 proc. ) w przypadku jednej trzeciej liczby kredytów w CHF stanowiących ponad połowę wartości portfela frankowego. Wydaje się, że banki nie doceniają ryzyka wynikającego ze zmieniającego się klimatu regulacyjnego i postanowiły poczekać na rozwiązanie ustawowe. Czas pokaże, czy była to ze strony banków słuszna decyzja - mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

W połowie marca Związek Banków Polskich zaprezentował wstępną propozycję skierowaną do posiadaczy kredytów we frankach, zakładająca utworzenie tych dwóch funduszy.

Przedstawiając pierwotna koncepcję ZBP zakładał , że oba fundusze byłyby współfinansowane ze środków publicznych, jednak spotkało się to ze zdecydowaną krytyką.

Wcześniej banki odrzuciły propozycję przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka zakładającą możliwość przewalutowania kredytu i podzielenia się stratą wynikłą ze wzrostu kursu franka po połowie przez bank i klienta.

Szef KNF oceniał, że potencjalna strata sektora mogłaby wynieść 25 mld zł, co rozkładałoby się na 20-25 lat, a roczny koszt dla banków wyniósłby 1-1,2 mld zł, czyli ok. 7 proc. ich rocznego wyniku.

Branża uznała tę propozycję za zbyt kosztowną.

Tymczasem nad sektorem bankowym zawisło ryzyko dużo bardziej radykalnego rozwiązania problemu. Prezydent elekt Andrzej Duda w czasie kampanii wyborczej opowiedział się za możliwością przewalutowania kredytów we frankach po kursie zaciągnięcia.

Problem kredytów frankowych nasilił się w połowie stycznia, kiedy kurs franka gwałtownie wzrósł w wyniku decyzji tamtejszego banku centralnego o jego uwolnieniu.

Obecnie jest 550 tys. kredytów we frankach, ale spłaca je blisko 1 mln osób. Zadłużenie z tego tytułu wynosi 144 mld zł.