Jaką rolę Grupa EBI gra w budowaniu Unii Oszczędności i Inwestycji?

Grupa EBI stara się budować tę unię oddolnie poprzez inicjatywy finansowe, które przyczynią się do jej powstania. Niezbędne reformy i przepisy wprowadzane będą odgórnie przez Komisję Europejską i Radę UE. Działalność Grupy EBI sama w sobie jest dobrym przykładem działania paneuropejskich instrumentów finansowych: kapitał gromadzony centralnie na poziomie UE wykorzystujemy do sfinansowania wielu inicjatyw w poszczególnych krajach Europy. Kraje członkowskie wspólnie gromadzą zasoby, wykorzystują je do pozyskiwania środków z rynków kapitałowych, a następnie finansują swoje projekty inwestycyjne. To przykład sprawnego funkcjonowania prawdziwego rynku wewnętrznego UE. Jedną z najbardziej obiecujących nowatorskich reform, która może mieć duże znaczenie dla realizacji UOI jest 28. system prawny.

Czy Europa w ogóle potrzebuje tej unii i rewolucji na miarę 28. systemu prawnego?

Obecnie działamy na bardzo rozdrobnionych, zróżnicowanych rynkach, co czasami utrudnia inwestycje transgraniczne, ponieważ każdy kraj ma inne przepisy np. o niewypłacalności. Ten 28. system prawny pozwoliłby więc na emisję papierów wartościowych, obligacji i innych instrumentów finansowych w ramach jednolitego systemu, który byłby jednakowy we wszystkich jurysdykcjach, w 27 państwach. Dlatego patrzymy na tę reformę z tak dużym zainteresowaniem. Spółka zależna EBI, Europejski Fundusz Inwestycyjny, pracuje np. nad sekurytyzacjami – to ważny instrument, który pozwala bardziej efektywnie wykorzystać posiadane aktywa. Skupiamy się też nad tym, jak UE może wesprzeć powstawanie dużych firm-czempionów, jakie mają Stany Zjednoczone czy niektóre kraje azjatyckie, firm, które mogłyby konkurować z innymi liderami przemysłowymi.

Czytaj więcej

Prezes EBI: Europa musi zakończyć zależność od producentów ropy

Jak pani ocenia warunki w Europie do powstawania takich czempionów?

W Europie widzimy wiele nowych startupów, które rozwijają się i są aktywne. Jednak gdy dochodzą do fazy, w której potrzebują kapitału, by urosnąć, tego niestety w Europie brakuje. Często w tym momencie do gry wchodzą fundusze ze Stanów Zjednoczonych, przejmują te firmy i wyprowadzają je z Europy. Inne startupy, by odnieść sukces, same zwracają się do Stanów Zjednoczonych, bo tam jest bardziej płynny rynek i więcej kapitału. Grupa EBI już trzy lata temu wdrożyła europejską inicjatywę na rzecz mistrzów technologii (European Tech Champions Initiative – ETCI). W ramach tego pomysłu Europejski Fundusz Inwestycyjny wraz z kilkoma państwami członkowskimi zgromadził środki na finansowanie megafunduszy kapitału podwyższonego ryzyka (venture capital) o wartości co najmniej 1 mld euro. Dzięki ich pośrednictwu wspieramy firmy inwestycjami do 100 mln euro, co jest niezbędne na danym etapie ich rozwoju. Ta inicjatywa okazała się bardzo skuteczna, chcemy ją kontynuować. Jak dotąd poprzez ETCI sfinansowaliśmy 14 takich megafunduszy, dzięki czemu powstało już co najmniej 11 europejskich jednorożców.

Jak działają te megafundusze?

W życiu firmy są pewne etapy, jest faza przedrozwojowa, rozwojowa, wzrostowa i skalowania, w tej ostatniej firma jest już gotowa do osiągnięcia znaczących zysków. Potrzebuje kapitału, który pozwoli jej jeszcze mocniej rozwijać działalność, nabrać masy, być może wejść na giełdę lub połączyć się z inną firmą albo przejąć jakiś biznes.

Raport Draghiego zidentyfikował w tym segmencie poważną lukę finansową. Spółki z potencjałem, aby mogły urosnąć i stać się europejskim, a nie azjatyckim lub amerykańskim jednorożcem, potrzebują inwestora, który wyłoży te 100 mln dol. na dalszy wzrost. Potrzebujemy więc funduszu z wystarczającym kapitałem, a w Europie nie ma zbyt wielu takich graczy. Stąd właśnie pomysł na ETCI 2.0 – chcemy powtórzyć sukces pierwszej edycji i stworzyć inicjatywę, która przyciągnie jeszcze więcej środków z sektora prywatnego do innowacyjnych startupów i firm technologicznych w fazie wzrostu. Publiczne zasoby nie są nieskończone. Tymczasem w Europie jest wiele niewykorzystywanego bogactwa, które leży na rachunkach bieżących w bankach. Konieczne jest zatem zaoferowanie inwestorom instytucjonalnym oraz indywidualnym bezpiecznych instrumentów, w które będą mogli zainwestować, i my przeznaczymy te środki na dalszy rozwój realnej gospodarki. Dlatego w EBI uważamy, że mogą w tym ekosystemie uczestniczyć towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne etc.

Czytaj więcej

Robert de Groot, wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego: Nabój to nie inwestycja

Obietnice utworzenia UOI zaczynają być postrzegane jako test wiarygodności Unii Europejskiej. Dlaczego teraz miałoby to się udać, skoro europejskie instytucje nie poradziły sobie z tym przez ostatnie 30 lat?

Mam wystarczająco dużo lat, by pamiętać, że największe przełomy w UE dokonywały się właśnie w czasach kryzysu. Biorąc pod uwagę wyzwania, przed którymi stoi Europa, nie możemy już dłużej wahać się przed podjęciem działań. Jest już całkiem jasne, że musimy iść naprzód. Pomysł 28. systemu prawnego jest dla mnie dość rewolucyjny: od głębokiego rozdrobnienia 27 różnych systemów prawnych do jednolitych zasad dla instrumentów finansowych. To byłaby prawdziwa zmiana reguł gry. Ważne jest też ujednolicenie produktów – dla przykładu: EBI jako pierwsza tego typu instytucja finansowa na świecie, wyemitował w 2007 r. zielone obligacje. Dziś wielu graczy oferuje takie obligacje. Dlatego naszym celem jest standaryzacja, by każdy mógł emitować instrumenty, które łatwo można porównywać, handlować nimi i przenosić z jednego kraju do drugiego. W tym zakresie EBI może odegrać ważną rolę, ponieważ emitujemy zielone obligacje w różnych walutach i zapewniamy wystarczającą ilość długu na rynku.

Na kontach leży dziś ok. 10 bln euro oszczędności, które mogłyby zostać zainwestowane, ale ludzie obawiają się sięgać po instrumenty, których nie rozumieją. Czy macie państwo pomysły, jak ułatwić inwestowanie?

Chcemy przyciągnąć inwestorów instytucjonalnych, ponieważ rozumiemy, że wśród całej unijnej populacji może istnieć problem niewystarczającej wiedzy finansowej. Dlatego to właśnie ubezpieczyciele i fundusze emerytalne powinny wejść do gry, inwestować składki i opłaty za polisy. Zamierzamy prowadzić tego typu działalność za pośrednictwem podmiotów, które podlegają regulacjom i nadzorowi, by indywidualni oszczędzający byli w pełni zabezpieczeni. Przynajmniej na początkowym etapie nie zamierzamy angażować osób prywatnych.

Czytaj więcej

Aleksandra Ptak-Iglewska: kryzys przyspiesza reformy, mówią Ukraińcy. UE powinna spróbować

Co pani zdaniem będzie gwarantowało skuteczność UOI?

Ważna jest zmiana świadomości, do tej pory nie było pełnego zrozumienia, że dysponujemy ogromnym bogactwem, które nie jest zbyt dobrze wykorzystywane, a my nie możemy sobie na to dłużej pozwolić. Również oszczędzającym musimy zaoferować więcej możliwości zarabiania – przy tak niskich stopach procentowych od wielu lat, trzymanie pieniędzy na rachunku bieżącym nie przynosi żadnych korzyści ani oszczędzającym, ani realnej gospodarce. Jesteśmy bardzo bogatą częścią świata z bardzo niskim tempem wzrostu gospodarczego. Musimy więc zapewnić większą produktywność, więcej inwestycji oraz efektywne wykorzystanie naszych zasobów, a także efektywny sposób alokacji kapitału. Moim zdaniem, szczególnie w obecnej sytuacji politycznej, niezwykle ważne jest, aby Europa mogła zgromadzić środki, które pozwolą nam stawić czoła wyzwaniom.

Niektórzy polscy ekonomiści wskazują, że ryzykiem unii kapitałowej jest, że będą w niej kraje zwycięskie, głównie duże gospodarki, jak Niemcy, Francja, Włochy, ale już średnie gospodarki, jak Polska, mogą stanąć w obliczu np. odpływu kapitału lub utraty pozostałych ofert publicznych na rzecz Holandii lub Niemiec. Czy jest w ogóle mowa przy tym projekcie o jakichś zabezpieczeniach dla mniejszych rynków?

Już dziś mamy firmy, które przenoszą się do Holandii lub Irlandii, ponieważ dostaną tam więcej korzyści wynikających z systemu regulacyjnego lub podatkowego. Już teraz widzimy, że są kraje, które są bardziej konkurencyjne w niektórych obszarach, na przykład w sektorze finansowym. Ale jeśli nadal będziemy myśleć tylko o ochronie naszych granic państwowych i rynków krajowych, to stracimy szerszą perspektywę: wprowadzenie prawdziwej unii rynków kapitałowych pozwoli efektywnie rozdzielić zasoby zgodnie z warunkami rynkowymi. Być może będą więc państwa, w których lepiej będzie inwestować. Ale to już teraz ma miejsce i sądzę, że powinno to stanowić zachętę dla innych krajów do tworzenia u siebie np. konkurencyjnych giełd papierów wartościowych. Prawdziwy wolny rynek dla finansów zadziała podobnie jak swoboda przepływu osób. Z moich ojczystych Włoch wielu najlepszych studentów wyjeżdża za granicę, ponieważ tam zarobią więcej. To samo może się zdarzyć na rynku kapitałowym. Nie sądzę jednak, abyśmy musieli skupiać się tylko na zabezpieczeniach. Potrzebujemy odpowiednich zachęt, aby każdy kraj mógł stworzyć u siebie jak najlepsze warunki.

Czy średnie gospodarki w ogóle są w orbicie zainteresowań inwestycyjnych Grupy EBI?

Jak najbardziej. Wrócę do przykładu ETCI. Ten fundusz został uruchomiony w 2023 r. przez Europejski Fundusz Inwestycyjny wraz z sześcioma państwami członkowskimi: Francją, Niemcami, Włochami, Hiszpanią, Belgią i Holandią – aby wzmocnić europejski rynek VC. Ale szybko zorientowano się, że nie można skupiać się wyłącznie na megafunduszach, bo w niektórych krajach o średnim dochodzie ich po prostu nie ma. I dziś pomysł na kontynuację działalności ETCI polega więc na tym, aby w ETCI 2.0 mieć dwa okna, jedno dla megafunduszy o wartości 1 mld euro, a drugie dla średnich funduszy o wartości 300–500 mln, tak aby każdy kraj miał możliwość wzmocnienia swojego ekosystemu finansowania nowoczesnych technologii i innowacji.