Reklama
Rozwiń
Reklama

Rostowski nadal chce daniny dla banków

Resort finansów ciągle nie wie, czy podatek od banków przyniesie więcej szkody, czy pożytku, ale chce go wprowadzić jeszcze w tym roku

Publikacja: 05.01.2011 13:19

Rostowski nadal chce daniny dla banków

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Musimy przygotować się na przyszłe kryzysy, więc trzeba wprowadzić podatek bankowy - zapewnił w polskim radiu w "Sygnałach Dnia" Jacek Rostowski minister finansów.

W jego opini podatek mógłby zostać wprowadzony jeszcze w tym roku. Tymczasem wczoraj wiceminister finansów Dariusz Daniluk zdradził, że resort ciągle liczy, czy opłaca mu się wprowadzić nową daninę dla banków.

- W tej chwili w resorcie trwają prace analityczne, które mają dać nam odpowiedź na pytanie, jakie będą potencjalne korzyści oraz ewentualne zagrożenia wynikające z możliwości wprowadzenia dodatkowego obciążenia fiskalnego na wybrane instytucje finansowe - zapewniał wiceminister.

Jacek Rostowski, minister finansów zamierzał wprowadzić u nas podatek już w styczniu tego roku. Wyliczył, że przyniósłby on dodatkowe dochody sięgające miliarda złotych. W tekście opublikowanym w Gazecie Wyborczej 29 listopada ubiegłego roku zaznaczył nawet, że dochody z tego podatku są już uwzględnione w tegorocznym budżecie. Ostatecznie jednak podatku nie wprowadzono, dlaczego?

Na to pytanie żaden z ministrów nie odpowiada. Rostowski tłumaczy za to, że banki mamy zdrowe i dzięki temu udało się uniknąć kryzysu, jednak w trosce o zaradzenie przyszłym potencjalnym kryzysom trzeba jednak podatek wprowadzić.

Reklama
Reklama

- Podatek bankowy nie będzie szedł do ogólnej puli budżetowej, tylko będzie odkładany w specjalnym funduszu, z którego będzie można w przyszłości ratować banki, których upadek by zagroził oszczędności wielu obywateli - wyjaśnił minister.

- Nie po to, żeby ratować właścicieli banków, tylko po to, żeby ratować ludzi, którzy tam, w tych bankach swoje pieniądze złożyli albo tych, którzy od tych banków kredyty pobrali. Wszędzie w Europie tworzy się takie fundusze i my właśnie w wyprzedzający sposób i próbujemy to ogólnie robić we wszystkich dziedzinach naszej działalności też tak zrobimy.

Rostowski bronił też koncepcji ograniczenia składki do OFE twierdząc, że przesunięcie części środków z otwartych funduszy emerytalnych na specjalne konto w ZUS-ie zwiększy stabilność emerytur. Jego zdaniem otwarte fundusze będą mogły zarabiać tyle samo co dzisiaj w tej części, która u nich zostanie, bo będą mogli tę część bardziej aktywnie inwestować, czyli na giełdzie, a nie w papiery, państwowe papiery dłużne, o tyle oczywiście, o ile ich klienci, czyli składkowicze, wybiorą taki profil inwestycji.

- A jeszcze w dodatku ludzie będą mogli aż 4 proc. swojej płacy inwestować bez podatku w te fundusze i te środki też będą mogły być inwestowane albo aktywnie, albo bardziej ostrożnie w otwartych funduszach emerytalnych - wyjaśniał minister.

Stwierdził też, że jest szansa na wyższą emeryturę dzięki temu zabiegowi - o ile składkowicze będą chcieli wykorzystać tę sytuację, aby więcej oszczędzać. Rostowski uważa ponadto, że sprawa dziedziczenia środków zgromadzonych w ZUS-sie wcale nie jest przesądzona. Powiedział, że decyzja ostateczna zapadnie dopiero wtedy, kiedy rząd będzie miał pewność, że to co jest w ZUS nie będzie zaliczane do długu publicznego.

Zapewnił też, że Polska nie przekroczy progu 55 proc. zadłużenia w relacji do PKB. - Oczywiście o ile nie będzie jakiejś autentycznej katastrofy w Europie Zachodniej, ale o ile nie przyjdzie taka katastrofa z Europy Zachodniej, to tego pułapu nie przekroczymy - wyjaśnił.

Banki
Listonosz, aplikacja i prosta bankowość. Bank Pocztowy szykuje dużą zmianę
Banki
Płatności kartami Visa zablokowane. Banki wskazują, co robić
Banki
Banki pobiły swój rekord. Zysk za 2025 rok powyżej oczekiwań
Banki
Zyski BNP Paribas BP zadowoliły inwestorów? Kurs mocno w górę
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama