Oeystein Olsen, prezes Norges Bank protestuje argumentując, że jest to niezgodne ze statusem jego instytucji i jej interpretacją przejrzystości. - Nasza rekomendacja powinna zostać upubliczniona wraz z raportem o polityce pieniężnej - powiedział Olsen we wczorajszym wywiadzie. Przypomniał , iż w Norges Bank obowiązuje generalna zasada, że wszystko co robi, jego zalecenia i opinie powinny zostać upublicznione. - Chcemy być bardzo transparentni we wszystkim co robimy - zaakcentował prezes norweskiego banku centralnego.
Ministerstwo Finansów 4 października zapowiedziało, że w każdym kwartale antycykliczne bufory dla banków ustali na poziomie 0-0,25 proc. aktywów ważonych ryzykiem. Wprawdzie bank centralny swoją ocenę kapitałowych potrzeb banków będzie miał gotową dopiero w grudniu, ale jego rekomendacja długo będzie trzymana pod dywanem, co oznacza, że uczestnicy rynku nie będą świadomi jakie są przesłanki takich decyzji, twierdzą eksperci Svenska Handelsbanken.
Ministerstwo Finansów przekonuje, że swoją decyzję podjęło z uwzględnieniem wrażliwości rynku na zalecenia banku centralnego.
- Nowe zarządzenie to krok wstecz, jeśli chodzi o otwartość, przejrzystość i przewidywalność polityki pieniężnej - twierdzi Kari Due-Andersen, ekonomista Handelsbanken. Jego zdaniem ważne dla rynku informacje nie powinny być trzymane w tajemnicy, każdy powinien je otrzymać w tym samym czasie.
Olsen deklaruje, że bank centralny podejmując decyzje nadal będzie uwzględniał stabilność branży finansowej. Wcześniej w tym roku udało mu się powstrzymać aprecjację korony, która zagrażała jego celowi inflacyjnemu.
Pierwotnie to bank centralny uznano za najlepszą instytucję do podejmowania decyzji o antycyklicznych buforach z uwagi na jego niezależność. Z kolei wkrótce ustępujący minister finansów Sigbjoern Johnsen wyjaśnia, że podjęte decyzje mają zapobiec powtórce kryzysu z wczesnych lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy ceny nieruchomości spadły nawet o 40 proc. Władze próbują ustabilizować sytuację na rynku mieszkaniowym, gdzie rekordowo niskie koszty kredytu zachęcały do zaciągania zobowiązań.